Tuczenie gęsi

Tuczenie gęsi

Byłem z moją nową książką dla dzieci na targach Przecinek i Kropka, które się odbywały w Koneserze. To dawna wytwórnia wódek na warszawskiej Pradze, niedawno pięknie adaptowana na centrum handlowe i konferencyjne.

Mam na targach spotkanie autorskie, a potem powinienem podpisywać książkę. Ale okazuje się, że jej na targach nie ma, zagapili się, nie ściągnęli tytułu. Organizatorka rozpacza. Robi mi się jej żal i ją pocieszam. Zawsze tak mam. Żal mi ludzi, bo i siebie mi żal, i często się zagapiam, więc zwykle nie potrafię się gniewać na błędy innych, nawet kiedy są dla mnie dotkliwe.


Moje dzieci liczą na to, że strajk nauczycieli będzie trwał do wakacji. Pytanie tylko, czy wytrzymamy z nimi w domu, skoro już po trzech dniach jest ciężko. Na to liczy rząd – że rodzice będą mieli dramat z dziećmi i skierują żal i gniew w stronę nauczycieli. Rząd nie może dać podwyżek nauczycielom, bo zaraz zastrajkują inne grupy zawodowe. A budżet pęka. Rozbudzili niebotyczne apetyty, rozdając pieniądze na prawo i lewo. Strajk zwrócił uwagę na polską edukację, że jest w opłakanym stanie. Ta katastrofa musi wywołać w przyszłości zapaść cywilizacyjną. Zdumiewające, że wcześniej nie było dyskusji na miarę problemu. PiS władowało się w szkoły jak pijany do sklepu z porcelaną, ale problem jest przecież pradawny, odziedziczony jeszcze po PRL. Już wtedy zaczęła się selekcja negatywna wśród nauczycieli, słabiutkie były pensje, chociaż można było jako tako żyć, marnie zarabiając, i nie czuć się gorszym. Dzisiaj już się nie da. Paradoksalnie w tamtych czasach było jednak więcej nauczycieli z pasją. Znajoma, starsza wiekiem nauczycielka pisze mi: „70% kadry pedagogicznej jest do wywalenia. Im młodsi, tym gorzej, z mojego roku studiów najlepsi szli do szkół. Po 1990 r. dobrzy poszli do mediów, korporacji i wydawnictw, by jakoś zarabiać. I teraz mamy to, co mamy”. Ale ten stan rzeczy to wina wszystkich rządów po 1989 r. PiS swoją reformą edukacyjną doprowadziło tylko sytuację do absurdu. Na dodatek wprowadza indoktrynację ideologiczną dzieci, „żołnierze wyklęci” stają się ważniejsi od Armii Krajowej. Bardzo trudno będzie selekcję negatywną odkręcić, to praca na pokolenia, a na horyzoncie nawet nie widać punktu zwrotnego. O wiele łatwiej będzie zmienić sztywne programy, bo są w Europie dobre wzory.

Nasze dzieci są tuczone wiedzą, jak tuczy się gęsi karmą. Propaganda Kaczyńskiego rozgrywa to wedle starego schematu. Dzieli ludzi i napuszcza ich na siebie. Nauczyciele działają przeciwko naszym dzieciom, krzywdzą je. Są więc „obcy”. Już słyszałem, jak pani Jagoda ze sklepu z warzywami mówi: „Popatrzy pani, co ci nauczyciele wyprawiają z naszymi dziećmi, serca nie mają ani sumienia”. Spersonifikowanym wrogiem jest Sławomir Broniarz. Jaki on tam związkowiec? Złowrogi polityk, sługus PO. To wielka czarownica do spalenia.

Na chwilę wchodzę na TVP Info – co za szczujnia, co za obrzydliwość. Jestem potem zatruty, chory. Leszek Balcerowicz skomentował porozumienie rządu z oświatową Solidarnością: „To jest jakiś ponury żart historii, żeby organizacja, która nadal nazywa się Solidarnością, była reżimowym związkiem zawodowym popierającym różne projekty PiS”.


Najmniej 100 zł od jednego tucznika i 500 zł od jednej krowy, ale może być więcej – zapowiedział na konwencji regionalnej PiS w Kadzidle koło Ostrołęki prezes. To „może być więcej” jest wzruszające. Na początku byłem pewien, że to fałszywka, że ktoś robi sobie dowcipy. Ale okazuje się, że to prawda. Oczywiście ten kolejny podarunek Kaczyńskiego ma sfinansować Unia Europejska, którą prezes tak gardzi. Sławomir Broniarz trafnie zauważył, że nauczyciele przegrali z krowami i świniami. Ktoś na Facebooku zabawnie to skomentował, musimy się ratować humorem, inaczej utopimy się w gnojówce: „Szanowny panie naczelniku Polski całej, uprzejmie proszę o wyjaśnienie, czy te 500+ na każdą krowę to ma być jednorazowo jak na każdego emeryta, czy comiesięcznie jak na każde dziecko? Bo nie mogę się zdecydować, rozmnażać się czy brać za hodowlę”.


Ze strefy smutnego uśmiechu – amerykańscy naukowcy z Georgia Southern University odkryli, że gen. Kazimierz Pułaski był biologicznie kobietą. Tak się dziwnie porobiło w Polsce, że jest to wiadomość antypisowska, prezes powinien grzmieć z trybuny, że nie będzie zmiany płci polskich bohaterów narodowych przez gender i LGBT.

Wydanie: 16/2019

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy