Uciekniemy na Marsa?

Uciekniemy na Marsa?

Dlaczego się nie rozwiały?

– Bo na zdjęciach wykonanych przez sondy wyraźnie widać wyschnięte koryta rzek, jezior, mórz, całe wybrzeża. Badacze zaczęli się zastanawiać, czy wody nie było tam wcześniej. Może wyparowała? Może zamarzła? Może kryje się w głębi? Kolejne sondy zaczęły szukać już pod powierzchnią. I okazało się, że pod gruntem jest pełno zamarzniętej wody – wiecznej zmarzliny. Ostatnio NASA porównała zdjęcia Marsa z okolic równika z różnych okresów i okazało się, że na zboczach gór pojawiły się zacieki, których wcześniej nie było. A deszcz tam przecież nie pada. Dlatego woda musi skądś wypływać i spływając, tworzy te sfotografowane przez sondę zacieki.

Dlaczego zostają tylko zacieki? Dlaczego nie tworzą się choćby kałuże?

– Z powodu niskiego ciśnienia atmosferycznego. Wiadomo, że im niższe jest ciśnienie, tym niższa jest temperatura wrzenia wody. Dlatego na szczycie Mount Everestu woda gotuje się w temperaturze ok. 70 st. C. A na Marsie jest jedna setna naszego ziemskiego ciśnienia. Czyli woda wrze już przy ok. 5 st. C. Gdy marsjańska woda wydostanie się na zewnątrz (wewnątrz ciśnienie jest wyższe), od razu się wygotowuje, mimo że tam jest zimno (średnia temperatura: minus 55 st. C). Czyli ze stanu stałego od razu przechodzi w gaz. I odwrotnie. Nie może dłużej istnieć w stanie ciekłym, więc nie ma nawet kałuż. Dlatego na zdjęciach z Marsa nie było i nie ma mórz i oceanów.

No właśnie. Mówi się o Marsie Czerwona Planeta, a na tych sensacyjnych zdjęciach, które pokazała NASA, nie ma koloru czerwonego, za to dużo zielonego i niebieskiego.

– Mars jest czerwony również na zdjęciach, ze względu na tlenek żelaza (główny składnik rdzy), którego nie brakuje w piaskach na powierzchni tej planety. Natomiast ostatnie zdjęcia NASA są przerabiane komputerowo, podbarwiane, żeby lepiej pokazać uchwycone zmiany. W rzeczywistości na nieprzerabianych fotografiach Mars jest bardziej różowy czy brązowo-czerwonawy niż krwiście czerwony.

Otwiera się nowy rozdział marsjański?

– Oczywiście. Najpierw gorąco wierzono, że na Marsie jest inteligentne życie. I te istoty pozbawione wody na pewno chcą podbić Ziemię i odebrać nam wodę. Ludzie bali się Marsjan. Potem życie na Marsie wyśmiano. Teraz – gdy wiemy już na pewno, że woda tam jest – znów rozpoczną się poszukiwania życia, ale nie tego wysoko zorganizowanego, tylko form pierwotnych. Może jednokomórkowców?

Wierzy pan w życie na Marsie?

– Jak powstało życie na Ziemi? W wodzie, 4 mld lat temu. A wszystko wskazuje, że właśnie 4 mld lat temu środowiska Marsa i Ziemi były bardzo podobne. I tu, i tam były morza, rozlewiska wodne, niebieskie niebo, po którym płynęły chmury. Na Ziemi rozwinęło się życie. Dlaczego na Marsie nie miałoby powstać coś podobnego? Owszem, z czasem woda z powierzchni wyparowała, ale pod powierzchnią nadal jest. Dlaczego nie miałoby tam istnieć życie? Wiemy, że na naszej planecie, nawet w bardzo niesprzyjających warunkach – np. gdzieś głęboko pod ziemią, bez światła, w wielkim chłodzie lub w ekstremalnie wysokich temperaturach – żyją nie tylko jednokomórkowce, ale i organizmy bardziej złożone. Dlaczego na Marsie miałoby być inaczej? Dlaczego nie miałyby przetrwać pierwotne formy życia? Tego życia, które najprawdopodobniej narodziło się 4 mld lat temu.

Żeby dobrze zbadać, trzeba tam polecieć…

– Polecieć tam to bułka z masłem. Lot trwałby około pół roku. I już jesteśmy na Czerwonej Planecie. Ale dalej są same problemy. Ziemia i Mars krążą wokół Słońca. Ziemia jest szybsza, bo okrąża Słońce po krótszej orbicie. Rozważmy hipotetycznie: startujemy, gdy Ziemia dogania Czerwoną Planetę. Lecimy pół roku, trochę rozglądamy się na Marsie i moglibyśmy wrócić. Ale nie możemy. Bo Ziemia już zdążyła na tyle odskoczyć, że dogonienie jej wymagałoby pokonania dłuższej drogi i dużo mocniejszych silników. Musimy czekać, aż planety znowu będą się zbliżać do siebie. Czyli nawet półtora roku. A potem wracać na Ziemię pół roku. W sumie załoga spędziłaby dwa i pół roku w kosmosie. Nie przetrwa bez zbudowania bazy na Marsie. Dotąd myślano, że trzeba będzie zgromadzić tam duże zapasy wody. Że będziemy musieli wozić wodę, tak jak na Księżyc. A wywożenie w kosmos jest szalenie kosztowne. Mówi się, że wyniesienie w przestworza kilograma czegokolwiek kosztuje co najmniej tyle, ile kilogram złota na Ziemi. Wożenie wody na duże odległości po prostu się nie opłaca. Dlatego wiadomość o wodzie na Marsie jest tak istotna. Jeden z podstawowych warunków naszego przetrwania na Czerwonej Planecie został spełniony.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 45/2015

Kategorie: Nauka

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy