Uczulenie

Uczulenie

Tym, którym nie mieściło się w głowie, że mogło dojść do katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem, po kolejnym „państwowym wypadku” powinno to już zmieścić się w głowie bez trudu. Tylko czy te głowy nie są za ciasne? Oczywiście PiS mówi: wina Tuska. Media zajmowały się wypadkiem pani premier, jakby to był szekspirowski dramat godny poważnego wkładu intelektualnego i opinii dziesiątków interpretatorów.

Wczoraj znowu na chwilę wpadłem w pułapkę Programu 1 TVP. Nie wytrzymuję tam dłużej niż kilka minut. Zdążyłem usłyszeć, że żona jakiegoś sędziego miała brać łapówki, ale była bezkarna, bo to jest sędziowska kasta. Oto front walki z sędziami, trzeba wymieść starych i dać nowych, pisowskich. Druga wiadomość, która załapała się na te kilka minut: prezydent Warszawy jest podejrzana, że wzięła 2,5 mln łapówki. Taka sympatyczna sugestia. A jednak – jak już wspominałem poprzednio – zgodziłem się, żeby do mnie przyjechała ekipa TVP. Po wahaniach. I tylko dlatego, że program był o depresji. Nie byłem pewien, czy dobrze robię. Miła redaktorka nie jest od tematów politycznych, więc pewnie jest uczciwa.

Uderza, jak wielu dziennikarzy dało się tak szybko upodlić. Mają rodziny, kredyty. Nie wolno ludzi narażać na taki upadek. Trudno o większą podłość niż zmuszanie ludzi do podłości.

Kolejna niespełniona obietnica wyborcza PiS. Frankowicze nie dostaną rekompensaty. Można powiedzieć, że to racjonalna decyzja, budżet pęka. Jak kiepski musi być stan finansów, skoro prezes jest gotów utracić 600 tys. głosów, plus rodziny, czyli grubo ponad milion. Ale twardy elektorat będzie zadowolony. Ludzka zawiść jest przypadłością powszechną. Ci, którzy brali kredyt we frankach, zwykle nie są tacy biedni, więc teraz mają za swoje.

Trwa debata nad duszą i ciałem prezesa. Czego to się u niego nie podejrzewa, od śmiertelnej choroby po bujne życie homoseksualne. Ma na to mieć materiały Macierewicz. Z kolei na Macierewicza ma mieć materiały Misiewicz. Na paranoję PiS jego przeciwnicy uruchamiają własną. Poważniej za to traktuję głosy, że prezesem kierują tylko nagi cynizm i niepohamowana żądza władzy. W „Gazecie Wyborczej” Stanisław Skarżyński napisał: „Racją, która stoi za wojną Kaczyńskiego z Brukselą, nie są rzeczywiste wady wspólnoty państw europejskich (choć to oczywistość, że UE nie jest doskonała), ale fakt, że istnienie Unii powoduje, że w Polsce zostaje mniej władzy dla prezesa. Idąc na skróty, prezes naraża strategiczne bezpieczeństwo państwa”. A ja jednak wierzę też w jego wiarę, co czyni go szczególnie niebezpiecznym.

Dzieją się różne „rewolucje”, nie tylko populistyczna. Też internetowa. Nadchodzi zmierzch prasy papierowej. Wielkie kłopoty ma nie tylko „Gazeta Wyborcza”, nawet „Polityka”. Chwieją się kobiece miesięczniki. Winien jest internet. To dramat dla dziennikarzy i autorów, wielu znanych publicystów traci pracę. W Polsce jest pierwsze stadium tego procesu, takie przepoczwarzanie się, więc internet jeszcze słabo wynagradza autorów. Na pisanie więc łatwiej umrzeć, niż z niego żyć, ale tak było zawsze. Od wydawców dowiaduję się, że przestały być kupowane książki psychologiczne, tak kiedyś popularne. Ludziom zdaje się, że w Wikipedii znajdują odpowiedzi na wszystkie „duchowe” pytania. Jeśli brać poważnie wpisy internautów, można by sądzić, że szybko głupiejemy. To może być mylące. Kiedyś idioci byli na marginesie, niewidoczni, teraz mają pełnoprawny głos w tej niby-debacie w cyberprzestrzeni. I są anonimowi, więc mogą ujawniać swoje demony. Nigdy byśmy nie wiedzieli, że tylu jest podłych głupców, gdyby nie internet.

Jadę pociągiem, w przedziale tylko mężczyzna w średnim wieku, z rozumnym wyrazem twarzy. Taki człowiek nie może być zwolennikiem PiS, myślę – i nie mylę się. Zaczynamy rozmawiać. Też o polskiej chorej duszy. Po kilku godzinach pytam go, gdzie pracuje. – Nie zgadłby pan, jestem oficerem Wojska Polskiego. – Rzeczywiście, za czasów mojej młodości wojskowi byli obdarzeni niedorozwojem intelektualnym, bardzo to się dzisiaj zmieniło. Więc musiał się pojawić Macierewicz. Nagle mój towarzysz podróży mówi: – Czytam pana felietony w PRZEGLĄDZIE, to mój ulubiony tygodnik. Rozbawiło mnie, że tak długo nie wyjawiał tajemnicy.

U pani stomatolog muszę wypełnić rutynową ankietę zdrowotną, zapomniałem okularów, więc ona wypełnia za mnie i pyta: – Ma pan na coś uczulenie? – Tylko na PiS – odpowiadam. Bardzo się śmieje i dodaje: – Wszyscy tak mi mówią.

Tyle mroków w moich tekstach i poza nimi, więc mały domowy uśmiech na koniec. Franio, mój czterolatek, mówi do Antosia, lat dziesięć: – Kocham ciebie, a ten odpowiada: – Franiu, nie bądź taki romantyczny. Jakiś czas potem Franio skarży się na brata: – Mama, on brzydko na mnie mówi. – Co takiego? – Pesymista. Jak mu wytłumaczyć, że w Polsce to nie obelga, ale norma?

Wydanie: 8/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy