Układ zamknięty – rozmowa z prof. Michaelem Szporerem

Układ zamknięty – rozmowa z prof. Michaelem Szporerem

Mamy do czynienia z pewną siebie i arogancką władzą unikającą dialogu społecznego. To był najważniejszy czynnik, który wyprowadził na ulice tyle ludzi Prof. Michael Szporer – wykładowca dziennikarstwa i politologii na University of Maryland Waszyngton Jak pan profesor ocenia z perspektywy Waszyngtonu protest w Warszawie? Jest pan autorem amerykańskiej książki o „Solidarności”, którą zna pan jak mało kto, ponadto uważnym obserwatorem polskiej sceny politycznej. – Wbrew pozorom, to co się dzieje w Polsce, jest także uważnie obserwowane w Stanach. Oczywiście przesadziłbym, mówiąc, że protesty w Warszawie spowodowały bezsenność w Waszyngtonie, ale znam kilka think tanków, kilku polityków, paru dziennikarzy i kilkunastu liderów związkowych, którzy żywo się nimi interesowali. Poza tym niejako z obowiązku monitoruje to także Departament Stanu. Pierwsza refleksja, jaka się nasuwa, jest taka, że tylu protestujących – od 100 do 200 tys. ludzi na ulicach, od palmy i byłego KC aż pod kolumnę Zygmunta – to prawdziwy barometr społecznego oburzenia wywołanego zamkniętym układem politycznym, na jaki skazana jest Polska. System wyborczy zabetonował scenę polityczną i nie daje szans pojawienia się na niej żadnego nowego ruchu politycznego, pogłębiając poczucie bezsensu młodego pokolenia, które nie ma już ani siły, ani nawet ochoty, żeby to zmieniać. Do tego mamy do czynienia z pewną siebie i arogancką władzą unikającą dialogu społecznego. To właśnie – moim zdaniem – był najważniejszy czynnik, który wyprowadził na ulice tyle ludzi. Według władzy, protest związkowców był po to, aby obalić rząd. – Odrzucam taką tezę. To nie była demonstracja jedynie przeciwko rządowi, bo w gruncie rzeczy w Polsce jest fajnie. Była to przede wszystkim demonstracja przeciwko warunkom życia w kraju i warunkom pracy. Jeżeli nie ma woli otwartego rozmawiania ze społeczeństwem o jego troskach, obawach i frustracjach, jeżeli panuje samozadowolenie i jakieś wizje spiskowe oraz mitologizowanie przeszłości, nie jest to droga w dobrym kierunku. Jak manifestacje w Warszawie są postrzegane przez amerykańskie związki zawodowe? – Amerykańskie związki mają stałe kontakty z „Solidarnością”, oficjalne i osobiste, niektóre jeszcze od czasów legendarnego lidera AFL-CIO Lane’a Kirklanda. W Polsce jest to mało znane i doceniane, ale przecież właśnie Lane Kirkland pierwszy pomógł strajkującym Polakom jeszcze we wrześniu 1980 r., a wsparcie finansowe amerykańskich związków zawodowych było pięć razy większe od wsparcia wszystkich europejskich związków razem wziętych. Szef centrali AFL-CIO wierzył w międzynarodową współpracę wolnych związków zawodowych i wsparł „Solidarność” jeszcze przed Zbigniewem Brzezińskim i drugim słynnym Polakiem z administracji Jimmy’ego Cartera, szefem amerykańskiej dyplomacji Edmundem Muskiem. Brzeziński i Muskie obawiali się sowieckiej interwencji. Amerykańskie związki uważnie obserwują „Solidarność” i mają bieżący kontakt z Gdańskiem. Tacy szefowie centrali jak Walter Wise z Ironworkers oraz Sean McGarvey i Bob Krul z Build­ing & Construction Trades wierzą w odnowienie bliższych kontaktów z polskimi związkami, a nawet w międzynarodową wspólnotę związków. Amerykańscy związkowcy są solidarni z ruchem związkowym w Polsce. Międzynarodowa walka o godność i prawa ludzi pracy to ważny cel w czasach globalizacji. Równi i równiejsi Obserwatorzy zwrócili uwagę, że ramię w ramię poszły centrale NSZZ „Solidarność” i OPZZ. Dlaczego taki alians był możliwy? – Bo cel jest ten sam. Świadomość tego celu jest oczywista. Dlatego idą w kąt różnice historyczne i konteksty polityczne, a celem staje się przywrócenie normalnego dialogu i szczerej dyskusji o kryzysie ekonomicznym i jego skutkach dla życia wszystkich ludzi. Nie ma specjalnego znaczenia to, że związkowców jest dzisiaj mniej, niż było. Tak czy inaczej reprezentują sporą część, a nawet większość społeczeństwa. Dlaczego jest ich mniej? Po prostu rola związków w demokratycznej Polsce się zmieniła. Rząd już nie jest głównym pracodawcą. Dziwią mnie polskie media, które powielają stanowisko władzy, i brak rzetelnej analizy politycznej przyczyn protestów. W demonstracjach nie brali udziału politycy, w tym liderzy opozycji, Kaczyński i Miller. Skąd taki unik? A może celowa polityka? – Polityka w Polsce przypomina mi Chicago za czasów „maszyny politycznej” Richarda Daleya, opartej na patronage system. Dostajesz pracę w administracji publicznej, bo pracujesz na rzecz partii i głosujesz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2013, 39/2013

Kategorie: Wywiady
Tagi: Agata Muzyka