W którą stronę to idzie?

W którą stronę to idzie?

PSL traktuje politykę jak biznes, PO ludzi oszukała, PiS jest nadąsane, a lewicy sufit się obniża

Prof. Janusz Czapiński – psycholog społeczny

W którą stronę zmierza polska polityka? Czy niedawne wybory samorządowe pokazały istotne trendy? Zaskoczyły pana wyniki?

– Kilka rzeczy mnie zaskoczyło. Że młodzież idzie z PiS – to jedno zaskoczenie. Drugim był wysyp głosów nieważnych. Mam podejrzenia, co to były za głosy nieważne. I, oczywiście, wynik PSL.

Jak wytłumaczyć miliony głosów nieważnych? Da się?

– Wystarczy, że Państwowa Komisja Wyborcza odblokuje badaczom dostęp do kart z głosami. Moim zdaniem, PKW ma uprawnienia, żeby skompletować grupę badaczy – ja też tam mogę być jako psycholog społeczny – którzy przejrzeliby głosy nieważne. I zrobili to, co było robione do tej pory, a co zostało wyrzucone z nowego kodeksu wyborczego – czyli rozdzielili głosy nieważne.

Bo jedne były nieważne świadomie, a drugie…

– Część była świadomym prztyczkiem w nos władzy – nikogo nie zaznaczam, róbcie sobie, co chcecie, albo przekreślam wszystko na krzyż. Część z kolei wynikała z nieporozumienia, którego źródłem był klip instruktażowy PKW, tłumaczący, żeby na każdej karcie zaznaczyć krzyżykiem jedno nazwisko. Normalny człowiek nie odróżnia przecież karty od kartki! To był prawdopodobnie główny powód wysypu głosów nieważnych.

A inne powody?

– Inne? Nie chcę nikogo oskarżać, ale przy liczeniu głosów ręcznie, przy sporym zmęczeniu członków komisji, mogło się zdarzyć, że gdy ktoś zobaczył na pierwszej stronie krzyżyk, nie zaglądał dalej. Padało więc na PSL. To mogłoby być jedno i to samo źródło wzrostu liczby głosów nieważnych i dodania PSL ok. 2-3 pkt proc.

Dużo.

– Bez tych punktów PSL schodziło do poziomu 19-20%. Jednak ten bardzo dobry rezultat da się wyjaśnić. Stronnictwo przeprowadziło dobrą kampanię, aktywną. Byłem świadkiem takiej kampanii w gminie na Mazurach. Wójt z ludźmi, których chciał widzieć u siebie w radzie, obchodził wszystkie domy. Tak jak ksiądz po kolędzie. Najpierw kontaktował się i pytał, czy mógłby się spotkać, potem przychodził z kandydatem, przedstawiał go, mówił o jego osiągnięciach, narzekał, że rada była innego koloru niż on, więc niektórzy przeszkadzali, i trzeba to zmienić. Czyli głosować na PSL. To musiało dać dobry efekt!

Pokolenie Y wchodzi do gry

A młodzież pana zdumiała?

– Młodzież, o której mówimy, to pokolenie Y. W tym pokoleniu odżyło myślenie kategoriami wartości, w przeciwieństwie do wcześniejszego pokolenia X, które było nastawione wyłącznie na poprawę komfortu życia, gotowe zatyrać się, byle troszkę jeszcze dorobić, byle uzupełnić garnitur nowoczesnych sprzętów w domu. Pokolenie Y tyraniem i zarabianiem pieniędzy nie jest już tak zainteresowane. Jest w nim rosnąca grupa, że tak powiem, patriotycznie zaangażowanych młodych ludzi. A oprócz Kongresu Nowej Prawicy i różnych grup nacjonalistycznych nikt równie konsekwentnie jak Kaczyński z takim patriotycznym przesłaniem nie występuje. W sposób naturalny młodzi zagłosowali więc na PiS.

To odwrócenie dotychczasowych preferencji.

– Do tej pory na młodych wyborców mogła liczyć Platforma. Teraz więcej głosów w tej grupie zdobyło PiS. Choć, co ciekawe, w kampanii specjalnie się do niej nie zwracało. To pewna wróżba na przyszłość, bo pamiętajmy, że pierwszy rocznik pokolenia jeszcze młodszego – pokolenia Z – uzyska czynne prawo wyborcze w przyszłym roku. Będą to ludzie urodzeni w 1996 r. Moim zdaniem, ich pokolenie jest jeszcze bardziej zorientowane na wartości niż pokolenie Y. Wartości szczególnie rozumiane. Ich system wartości zamyka na obcych, jest podszyty ksenofobią.

Przecież w roku 2011 młodzież wziął Palikot, mówiło się nawet o pokoleniu JP III. Co się stało z tymi ludźmi?

– Są jeszcze w Polsce, choć wielu wyemigrowało. Rozproszyli się, stracili zainteresowanie polityką. Dopóty wspierali Palikota, dopóki liczyli, że będzie efektywny, że załatwi coś, co ich interesuje. Krzyże w Sejmie mało ich obchodziły. A on od tego zaczął i właściwie na tym skończył. Nie spełnił więc ich oczekiwań. Poszli sobie gdzieś.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 51-52/2014

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy