Wamag na huśtawce

Wamag na huśtawce

Burza

Tymczasem pracownicy wiedzą i rozumieją więcej z toczącej się gry o przeżycie. Wystarczyło choćby, że poszperali w internecie. Na portalu Wirtualny Nowoczesny Przemysł wśród wywiadów, relacji, komentarzy i fachowych analiz są i te dotyczące Wamagu.

Szczególnie niepokojący sygnał dla Wałbrzycha pojawił się pod koniec 2013 r. Ówczesny prezes Kopex Machinery stwierdził, że dobrze byłoby ograniczyć się tylko do Zabrza i Rybnika. Na szczęście dla Wałbrzycha zaraz potem prezesa przeniesiono na inne stanowisko w grupie kapitałowej.

Tymczasem w całym Kopeksie nie działo się najlepiej. Miniony rok zamknął 497,6 mln zł strat. Dlaczego więc Wamag miałby nie mieć długu? Przecież to tylko 8 mln zł (wcześniej mówiono nawet o 11 mln). W marcu tego roku przejęcie kontroli nad grupą kapitałowa Kopex rozważała spółka zależna od TDJ SA. Była już nawet zgoda Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, która tak bardzo zdenerwowała pracowników Wamagu.

Przedwczesne były te nerwy. Do operacji nie doszło. Większym zmartwieniem okazały się wieści ze Zgorzelca, gdzie upadłość ogłosiła jedna ze spółek Kopeksu – Famago. My następni? – jęknęli wałbrzyszanie.

Atmosferę nerwowości i wzajemnych pretensji podgrzała jeszcze internetowa strona walbrzych.pl tekstem „Wamag o krok od upadłości”. Próba ukazania kulis sprawy rozjuszyła wręcz kierownictwo Kopeksu, które uznało to za zamach na dobre imię firmy, wskazało też błędy i nieścisłości publikacji. Do tego jedna ze spółek zależnych od TDJ na swojej stronie internetowej ogłosiła, że nie ma żadnych związków z sytuacją w Wałbrzychu i wystąpi na drogę prawną przeciw dziennikarzom, którzy coś takiego głoszą.

– Dajcie spokój, prowadzimy rozmowy, wszystko jest na dobrej drodze – podkreślali przewodniczący obu związków z Wamagu. Wiążące decyzje miały zapaść lada dzień, a może już się to stało, zanim ten numer trafił do kiosków. Do ostatniej chwili przewodniczący byli dobrej myśli i wierzyli prezesowi Kopex Machinery Henrykowi Jurczykowi, że chce rozwiązać wałbrzyski problem bez ludzkiej krzywdy.

Na końcowym etapie rozmów między związkami a kierownictwem Kopeksu dowiedziałam się tylko, że miałaby powstać nowa spółka o nazwie Wamag, Kopex byłby jej głównym udziałowcem. Spółkę czeka ostry program oszczędnościowy. Przede wszystkim trzeba będzie pozbyć się nadmiaru powierzchni, czyli hal produkcyjnych. Zostawić tyle, ile naprawdę jest potrzebne. Inna sprawa, czy znajdą się kupcy na te powierzchniowe nadmiary. Bo np. od dłuższego czasu nie udaje się sprzedać jednego z biurowców.

Wreszcie najbardziej bolesne – zwolnienia grupowe ok. 30 osób, na które musieli się zgodzić. Jeśli tylko sytuacja się poprawi, przyjmą ludzi z powrotem.

Kilka dni temu załoga Wamagu była dobrej myśli. Czy spełniły się nadzieje i uratował się najstarszy wałbrzyski zakład?

Strony: 1 2 3

Wydanie: 34/2016

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 27 sierpnia, 2016, 13:24

    „szef zamknięty w swoim biurze przypomniał, że jeśli dalej będą wiecować, to potrąci z dniówki. Plac przed biurem zaczął szybko pustoszeć. ”
    Ha, ha – w 1980/81 roku fabryki strajkowaly tygodniami bo panowie robotnicy sobie wczasy robili za panstwowe pieniadze – dostawali normalne pensje. Strajkowali o powieszenie krzyza na hali produkcyjnej, o brak papieru toaletowego i inne, rownie „wazkie” sprawy. Wywiezli na taczkach kilkuset dyrektorow – tacy byli odwazni w niszczeniu wlasnego panstwa. W rezultacie doprowadzili przemysl do takiego stanu, ze w latach 90 zamykano fabryki zatrudniajace tysiace ludzi kazda i nikt sie tym nie interesowal. A dzis duzo szumu o zaklad zatrudniajacy kilkaset osob – bo juz tylko takie zostaly. Strajkuja o stawke nieporownanie wyzsza, niz kiedys – o uratowanie miejsc prac – a wystarczylo, ze ich pan szef troche postraszyl i poszli z podkulonymi ogonami. Macie swoja druga Japonie, ktora wam obiecal wasz idol.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy