Warszawskie jaja

Warszawskie jaja

Ku uciesze polityków różnych orientacji, w ubiegłym tygodniu szykował się paraliż w stołecznych urzędach. Z woli czyniących sobie na złość samorządowców.

Zaczął – we wtorek – wojewoda mazowiecki, Antoni Pietkiewicz (AWS), zawieszając kłódkę na władzach największej warszawskiej gminy Centrum. Publicznie wojewoda tłumaczył swą decyzję koniecznością zareagowania na nieposzanowanie prawa przez radnych. Bowiem ostatni wybór nowych władz gminy dokonał się podczas sesji, na którą nie zgodził się AWS-owski przewodniczący rady. Na burmistrza wybrano wówczas, głosami nowej koalicji UW-SLD, Jana Wieteskę (SLD). Poprzedni zarząd mianowała koalicja AWS-UW.

Wojewoda decyzję zakwestionował, bo tylko taki manewr zapowiadał upragnione zakłócenia na linii petent-urzędnik. W razie uchylenia wyników wyborów, polityczni przeciwnicy Pietkiewicza odwołaliby się do NSA, a w międzyczasie działaliby normalnie, oczekując na werdykt. Czyli do żadnego paraliżu by nie doszło.

W Wielki Czwartek dla urzędów ostatni faktyczny dzień pracy przed Wielkanocą, w Warszawie nie było wiadomo, kto rządzi gminą Centrum. Wojewoda twierdził, że stary zarząd, czyli burmistrz i prezydent Warszawy w jednej osobie, Paweł Piskorski. Koalicja SLD-UW – że Jan Wieteska, bowiem  zawieszenie przez wojewodę wyborów zarządu gminy Centrum nie oznacza ich unieważnienia.

Nowa koalicja, żeby uświadomić obywatelom, ile wojewoda robi w stolicy zamieszania, zapowiedziała, że do uzyskania wykładni prawnej konfliktu wszelkie decyzje, które wymagają podpisu burmistrza, będą zawieszone. Na przykład wydawanie praw jazdy, dowodów osobistych, sprzedaż na własność mieszkań komunalnych. W rezultacie na dwa dni przed długim świątecznym weekendem przestała pracować administracja gminy Ochota, gdyż tam rządzi unijny dyrektor. Ale kiedy już zdecydowano się przyjmować petentów, musieli oni podpisywać groteskowe oświadczenia, że godzą się, iż wydane decyzje mogą mieć wady prawne. Gmina Wola, również zarządzana przez dyrektora z nadania UW, ustąpiła dopiero pod naporem awanturujących się interesantów. W pozostałych gminach pracowano, bo są w rękach AWS.

Bałagan zapowiadał się na dwa, trzy tygodnie. Straszono też, że nawet, gdy werdykt w sprawie legalności sesji zapadnie, nie wiadomo, jak to się przełoży na sprawność urzędowania. Jeśli będzie korzystny dla AWS, która nie chce się pogodzić z utratą wpływów i wykorzystuje wojewodę do politycznej zemsty, zarząd gminy Centrum dostanie za to po łapach na sesji rady miasta 28 kwietnia. Bowiem wtedy od głosów SLD będzie zależało udzielenie absolutorium.

Na szczęście, w Wielki Piątek samorządowcom odechciało się politykowania, bo myślami byli już przy święconym. Warszawskie dzienniki oceniły sytuację jako opanowaną.

Do następnego razu…

 

Wydanie: 17/2000 2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy