Wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego

Wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego

Wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. I to mówię ja, Szydło, Beata Szydło. Ja, która wciąż wierzę, że jestem premierem i że nim, czy nią, byłam. Wierzę, że byłam, wciąż jestem. Janek Szyszko mógł pojechać do tego Franciszka, tak jakby wierzył, że to akurat ten ksiądz uratuje mu stołek, pieniek rządowy. Niech wierzy. Każdy wierzy. Ja wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego i konsekwentnie w brak mądrości pozostałych. Co tu tłumaczyć – jestem, gdzie jestem, a gdzie nigdy bym nie była, gdybym nie wierzyła w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. Więc chyba jednak coś znaczy ta wiara? Wierzę i jestem. Mówią, że zaraz już nie będę, ale w ten czwartek, co już jutro go nie będzie, wciąż jestem. Może kiedy to czytacie, wciąż byłam, bo wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. A nawet jak nie będę, to co z tego? Przecież byłam. A każdy, kto był, już nie jest, więc to żaden zarzut. A ja byłam. Mało że byłam, to byłam dobrze, bo wierzę, że tylko kiedy wierzymy, może być dobrze. Dla Polski. Ja wierzę, ale i Polska uwierzyła w mądrość Jarosława Kaczyńskiego i dlatego tę Polskę zmieniamy na lepsze, bo ta, co uwierzyła, miała potrzebę wiary i zmiany.

Jestem też posłem, nie żadną posłanką, bo wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. I moi wszyscy ministrowie też wierzą, chociaż wiary są różne. Jak wiara naszego papieża, który pracował do śmierci, była różna od wiary papieża Benedykta z Niemiec, który pracował do emerytury. Ale ja wierzę, że lepiej wierzył nasz papież. I chociaż wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego, jednak obniżyłam wiek emerytalny, na wypadek gdyby Polacy byli bardziej tacy jak Benedykt, czyli zmęczeni, więc żeby mogli zrobić hop na emeryturę. Ale oni nie są zmęczeni, są radośni, bo wreszcie lepiej im się żyje. Nie dotyczy to wprawdzie samotnych matek, ale one muszą uwierzyć, że nie powinny być samotne, i to jeszcze z jednym dzieckiem. Ja wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego i z mężem – oprócz ziemi, szkoły dotowanej przez Unię (w którą w ogóle nie wierzę i dlatego nie mogę uwierzyć, że wciąż idą przelewy od tych, w których nie wierzę) – mamy także dwóch synów. Chociaż jeden też wierzy, bo jest księdzem, ale nie tak jak ja wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego.

I w ogóle nie wierzę, jak można nie wierzyć w mądrość Jarosława Kaczyńskiego, który tak jak jego brat chciał być jak Józef Piłsudski, który chyba też był mądry, bo inaczej dlaczego by Jarosław Kaczyński, w którego mądrość wierzę, chciał być jak on?

A opozycja totalna nie wierzy w mądrość Jarosława Kaczyńskiego, totalnie krytykuje, zamula, pyta, fantazjuje, ględzi, fałszuje, oszczerstwa o mnie mówi, żebym już nie była. A ja jestem, bo wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. Ja jestem, a oni nie są, i kto ma rację? Ja mam rację i to błyskawicznie się okazuje, kiedy tylko ktoś poda w wątpliwość moją rację, która przecież oparta jest na tym, że wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego.

Myślę, raczej uważam, że w mądrość Jarosława Kaczyńskiego wierzy też Andrzej Duda, nasz prezydent cud. Żadne cuda – tylko mądrość Jarosława Kaczyńskiego. I lepiej niech o tym Andrzej narodzon z tej mądrości nie zapomina. Albo wiara, albo weta. Wetować mądrość to chyba nie jest zbyt mądre? A reformy sądów są konieczne, bo jeden sędzia ukradł jedną kiełbasę, a my na to nie pozwolimy, bo wierzymy w mądrość Jarosława Kaczyńskiego.

Złośliwi totalnie mówią, że uniwersytetów się nie likwiduje tylko dlatego, że wśród wykładowców jest Krysia Pawłowicz. Albo Janek Szyszko, który ostatnio dowiódł, że Puszczę Białowieską wycinano już przed „chrztem, czyli przed narodzeniem Chrystusa”, co jest logiczne i mądre. Ale czy my likwidujemy uniwersytety?

My wszyscy, którzy tu jesteśmy, w rządzie, parlamencie albo kimś w spółkach skarbu państwa, SKOK-ach, służbach, wojsku, policji, CBA, CBŚ, Straży Granicznej, jesteśmy, bo uwierzyliśmy w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. I każdy dzień nas w tej wierze utwierdza, i każdy przelew z pensją. Wiara w mądrość Jarosława Kaczyńskiego jest fundamentem naszej wiary w ogóle. Wierzymy, że on wie, zawsze wiedział. Nawet kiedy mówił co innego, to dlatego, że wiedział, że później powie inaczej, czyli tak jak dzisiaj mówi, a nie jak kiedyś. I to wszystko przez tę mądrość Jarosława Kaczyńskiego. I z tej mądrości my wszyscy i nasze dzieło, i nasza zmiana. I z tej wiary my już nie na kolanach w Brukseli, tylko w Toruniu. Czy ojciec Tadeusz wierzy w mądrość Jarosława Kaczyńskiego? Na pewno, chociaż o jego szwagierce mówił, że to „czarownica, co powinna się eutanazji poddać”. Ale ponieważ Jarosław Kaczyński jest mądry, to mu tego nie pamięta, bo nie byłoby to mądre. Bo na tym polega mądrość Jarosława Kaczyńskiego, żeby wiedzieć, co pamiętać, a co zapominać, czego z czym nie porównywać. I cała nasza, biało-czerwona, dobrozmianowa drużyna tak wierzy w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. To jest nasza demokracja, że wszyscy wierzymy w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. I to jest mądra demokracja, i ludzie to widzą, wiedzą i czują, że to jest mądre. I dlatego ja wierzę w mądrość Jarosława Kaczyńskiego. Na wieki wieków.

Wydanie: 50/2017

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy