Wojna z nowoczesnością

Wojna z nowoczesnością

Wyszedłem ze szpitala psychiatrycznego na dwa dni, na przepustkę, ale zabrakło mi sił i energii, by pójść na manifestację KOD. Wolałem cieszyć się widokiem swoich dzieci w kwitnącym ogrodzie. A jednak miałem wyrzuty sumienia. Pochód nawet beze mnie okazał się tłumny. Władze miasta mówiły, że było 240 tys. uczestników, policja, że 45 tys. To już się staje tradycją, takie odmienne liczenie, więc myślenie, jakbyśmy żyli w różnych światach. W każdym razie energia niezgody nie zużywa się ani nie topnieje. I uwyraźnia się podział na zwolenników zjednoczonej Europy i Polski w niej oraz tych, którzy to kwestionują. To nie jest wygodny podział dla Kaczyńskiego, więc kręci, że nie ma mowy o wyjściu z Europy, tylko mamy w niej być jakoś inaczej, lepiej, po swojemu. I byle nie przysyłali nam obcych, którzy zaburzą narodową harmonię i przysporzą kłopotów. Łatwość, z jaką Polska traci pozycję w Unii, jest szokująca. I dzieje się to, jakby nigdy nic…

Kolega, który mieszka na granicy polsko-niemieckiej i ma firmę turystyczną, pisze mi: „Kończę z interesem turystyki do pl, bo w branży (także z otrzymywanych informacji od innych) są spadki. To nigdy nie był złoty interes, ale wierzyłem, że miał sens, szanse bytu i potencjał rozwoju. Jednak z kaczyzmem pl jako kraj i ludzie jest w odwrocie i gdy się skończy – bo to nieuniknione – będę w wieku emerytalnym i na ciężką pracę nie będzie możliwości chociażby z braku potrzebnej porcji energii. Stąd robię starania, aby biznes sprzedać, a jeśli się nie uda, będę musiał zamknąć”.

To oczywiste, że nowy porządek polityczny w Polsce będzie nas wiele kosztował, też ekonomicznie.

Niektórzy mają pretensje do KOD, że zezwala partiom opozycyjnym, by robiły sobie z tego ruchu trybunę dla własnej działalności, a powinny zostać ukarane za grzechy przeszłości. Zostały ukarane, bo przegrały wybory. Nie ma możliwości wykluczenia ich z gry politycznej, bo na naszej scenie nie ma dostatecznie wielu graczy. Nowoczesna jest wolna od grzechów przeszłości i uczy się. A KOD musi prowadzić grę z partiami politycznymi, bo nie ma innych narzędzi robienia realnej polityki. Promować i nagradzać, co sensowne i zdroworozsądkowe, blokować, co głupie i tylko koniunkturalne. To niełatwe zadanie, bo KOD ciągle się staje, przepoczwarza i jak zawsze w takim ruchu zaczyna się gra ambicji.

Jestem w programie telewizyjnym, gdzie młody i zbuntowany prowadzący występuje z tezą, że wszystkie polskie siły polityczne są skompromitowane, więc te marsze z udziałem polityków są niewiele warte. Tak skrajne i pryncypialne stawianie sprawy jest jałowe. Tu nie ma prostej symetrii wad PiS i PO. Polityka jest teraz wszędzie strefą skażoną, ważna jest skala zjawiska. Wielkim grzechem Platformy jest to, że swoimi błędami utorowała drogę PiS, polska lewica jednak jest tu nie mniej winna. Teraz wszyscy wspólnie musimy jeść tę żabę. Do szczytu NATO i przyjazdu papieża PiS będzie prowadziło grę pozorów, a potem już niekoniecznie.

Szpital, rano obchód, potem test psychologiczny. Na pewno moje dzieci poradziłyby sobie lepiej. Będzie powtórka po piątkowym elektrowstrząsie. Spacer po parku i okolicach, cmentarzyk żołnierzy września i cywilny, są też groby znanych psychiatrów, którzy tu pracowali. Znajduję wielką pustą łąkę, która wypełnia się wiosną… Przemierzam ją wzdłuż i wszerz. Kolejka WKD, która zatrzymuje się przy Tworkach, ma podmiejski wdzięk. Jadąc od tej strony ku stolicy, widzę, jak od zachodu europeizuje się Warszawa. Bardzo dobrze została zrobiona przebudowa wnętrza Dworca Centralnego, nareszcie, bo poprzednie próby były nieudane.

Mój dziesięciolatek szykuje się do pierwszej komunii świętej. Mam mieszane uczucia wobec tego aktu. Księża mieli odnotowane w swoich teczkach, że kiedyś nie wpuściłem duchownego, mówiąc, że dla mnie poezja jest modlitwą. Gorzej, że podoba mi się, co o naszym Kościele pisze Magdalena Środa: „Dziwne, że biskupi zza szyb swoich limuzyn i apartamentów otoczonych murami czują wzmożoną empatię właśnie do zarodków, choć nie czują jej wobec kobiet zgwałconych, samotnie wychowujących chore dzieci, wobec dzieci, które przyszły na świat niechciane i które nie są kochane. Zapewne nie chodzi o empatię, nie chodzi o miłość, o caritas, nie chodzi o cierpienie. Chodzi o władzę. Jak zawsze”.

I można to spuentować myślą, że cała reforma socjalna PiS polega w istocie na wojnie kulturowej wydanej nowoczesnemu społeczeństwu. Takiej wojny nie można wygrać, ale może być ona niszcząca.

Wydanie: 20/2016

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy