Wpływ „polskiego grzechu pierworodnego” na rozwój cywilizacyjno-kulturowy kraju

„Polski grzech pierworodny” to wewnętrzne niewolnictwo polskiego chłopa. Datą sankcjonującą to niewolnictwo jest rok 1542, odkąd to chłop mógł być sprzedany. Daniel Beauvois w wywiadzie omawiającym jego książkę „Trójkąt Ukraiński” stwierdza: „Stosunki polskiego dworu z wsią były tak okrutne jak na amerykańskich plantacjach bawełny czy w Afryce”.

Ten „grzech” na przestrzeni wieków miał skutki antyrozwojowe i pozostawił kulturowe konsekwencje, które współcześnie są poważnymi barierami w modernizacji Polski.

Cywilizacyjny podział Europy

W nowożytnej europejskiej historii rozgrywał się ciągły proces wyzwalania mas ludzkich od niewolnictwa, aż do współcześnie istniejącej wolności gwarantowanej konstytucyjnie w liberalnej koncepcji ustrojowej. Ten proces wyzwalania się związany był z cywilizacyjnym postępem, o którym decydowała dynamika przemian politycznych, gospodarczych i społecznych, jak również religijnych.

Nie analizując przyczyn, tak się stało, że w Europie w XV i XVI w. powstała wyraźna linia wzdłuż Łaby, rozgraniczająca zmiany cywilizacyjne. Na zachód od Łaby feudalizm przekształca się z pańszczyzny w system pracy opłacanej pieniężnie, dostrzega się znaczenie kapitału, który jest gromadzony w miastach, a którym zarządza nowa, rozwijająca się dynamicznie mieszczańska warstwa społeczna. Powstają kompanie gospodarcze. Holenderskie kompanie zbożowe w XV w. zainstalują się u ujścia Wisły w Gdańsku po polskie zboże.

Na wschód od Łaby znajdują się Prusy i I Rzeczpospolita, która jest największym i najsilniejszym państwem w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, przeżywająca w XVI w. swój Złoty Wiek. Wraz z wygaśnięciem dynastii Jagiellonów przekształciła się w praktyce politycznej w federację magnackich dominiów działających poprzez niesprawny system demokracji przedstawicielskiej, oparty na stanie szlacheckim.

Rosnące zapotrzebowanie na Zachodzie na polskie zboże tworzyło dla magnaterii i szlachty wygodne warunki bogacenia się na jego sprzedaży kompaniom holenderskim, a potem hanzeatyckim, które ulokowały się w Gdańsku. Bogacenie się dużych właścicieli ziemskich było przyczyną, dla której w XVI w. silnie zaostrzyło się poddaństwo, które w praktyce przyjmuje formy niewiele ustępujące niewolnictwu. Na bazie prawnie usankcjonowanego niewolnictwa polskiego chłopa ugruntuje się gospodarczy system folwarczno-pańszczyźniany I Rzeczpospolitej, a dwór szlachecki stanie się matecznikiem polskości.

Te różnice w końcu wieku XVI doprowadziły do sytuacji, że zmiany polityczne, gospodarcze i społeczne na zachód i wschód od Łaby rozwijają się odmiennie. Ta odmienność trwająca wieki zadecyduje o współczesnych różnicach cywilizacyjnych między Zachodem a Europą Środkowo-Wschodnią. Te różnice w niemałym stopniu będą uwarunkowane „polskim grzechem pierworodnym”.

„Polski grzech pierworodny”, który dla 90% społeczeństwa w I Rzeczpospolitej stworzył warunki egzystencji na granicy upodlenia, zahamował na wieki formowanie się nowoczesnego narodu polskiego, bo naród to całość. Wytworzył się oligarchiczny system magnaterii i szlachty degradujący państwowość Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Prusy, leżące między Łabą a Rzeczpospolitą, wzorce ustrojowe i gospodarcze zaczerpnęły z Zachodu. Okazało się, że cywilizacyjna różnica w rozwoju Prus i Rzeczypospolitej trwająca niecałe 200 lat pozwoliła Prusom być skutecznym inicjatorem likwidacji państwowości Rzeczpospolitej.

Idea polskości po rozbiorach

W XIX w. trauma po utracie państwowości staje się coraz silniejsza. W kręgach magnaterii rozwija się ideologia o zaborczej polityce państw ościennych, co uniemożliwia zbiorowej świadomości rozpoznanie wewnętrznych przyczyn upadku kraju. Tym samym „grzech pierworodny”, będący jednym z głównych jego powodów, został na wieki skutecznie zamazany.

Rozwijana ideologia wraz z polskim romantyzmem cały tragizm zaborów ukierunkuje jako krzywdę wyrządzoną przez państwa zaborcze, mające zamysł zniszczenia narodu polskiego, czyli szlachty. Ta myśl była skierowana głównie wobec Rosji, jako kraju, który zabrał Kresy.

Kresy, będące terenem polskiej kolonizacji i idei szlacheckiego sarmatyzmu, wytworzyły poczucie kulturowej i cywilizacyjnej wyższości wobec ludności etnicznej, zniewolonej poprzez folwarczno-pańszczyźniany system, w który wpisany był „polski grzech pierworodny”. Stworzyło to zarzewie dla przyszłych konfliktów narodowościowych. Najokrutniej odbiło się to w wydarzeniach na Wołyniu w 1943 i w 1944 r.

Sarmatyzm promował sposób życia kresowej szlachty jako gospodarczą samodzielność folwarku, autonomię życia wiejskiego, odcięcie się od cywilizacji miejskiej, przywiązanie do ziemi i kultury jej uprawy, swojskość, niechęć do cudzoziemszczyzny. Sarmatyzm tworzył kulturę samouwielbienia.

Apoteoza sarmatyzmu potęgowała poczucie krzywdy doznanej od zaborców, głównie Rosji. Pozwoliło to wytworzyć trwający do dziś mit utraconej arkadii polskości. Pozwolił on skutecznie zamaskować „polski grzech pierworodny” i utrwalić w zbiorowej świadomości nieprzezwyciężalną pretensję wobec Rosji. Stan ten owocuje współcześnie rusofobią w polskiej polityce wschodniej.

„Polska psychologia” – zamazywanie win i mit cierpiętnictwa

„Grzech pierworodny” utrwalił w polskim chłopie poczucie krzywdy i nieufności, kształtując agresywność, brak szacunku dla ustalonych praw i zasad życia zbiorowego; wykształcił prawie zwierzęcą siłę, umożliwiającą utrzymanie się przy biologicznym życiu. Ten stan najostrzej przejawił się w rabacji galicyjskiej w 1846 r.

Siła biologicznego trwania polskiego chłopa była główną mocą przetrwania polskości po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. Wówczas to terytorium Polski było zaludnione ludnością chłopską mówiącą po polsku, przyzwyczajoną do pracy i wysiłku, ale jednocześnie ze słabym poczuciem przynależności do narodu.

Natomiast ziemiaństwo przekazywało polskość i kształtowało polską kulturę umysłową. Ugruntowało ono „polską psychologię”, starającą się zamazywać wewnętrzne procesy, które w przeszłości prowadziły do przegranej rywalizacji o wpływy z państwami ościennymi. To zamazywanie dotyczyło także „polskiego grzechu pierworodnego”. Dopiero dziś przebija się pojęcie „niewolnictwa polskiego chłopa”, które Daniel Beauvois w książce „Trójkąt Ukraiński” obrazuje w oparciu o dokumenty i pozostawione opisy stosunków dwór – wieś.

W tym procesie upadku „polski grzech pierworodny” odegrał negatywną rolę zarówno w rozwoju siły gospodarczej, jak i formowaniu się nowoczesnego narodu polskiego. Bo naród to całość, a polskość była zawarta tylko w stanie szlacheckim. Ten „grzech” praktycznie zatrzymał u nas proces formowania się narodu na pięć wieków, aż do odzyskania niepodległości w 1918 r.

To zamazywanie i ukrywanie przez „polską psychologię” świadczy o niedojrzałości w kształtowaniu procesów politycznych i społecznych warstw, które zawłaszczyły polskość. O skuteczności tego zawłaszczenia decydowało niewprowadzenie do świadomości narodowej „polskiego grzechu pierworodnego”. Dalszą konsekwencją „polskiej psychologii” było samouwielbienie, przyjmowanie roli ofiary i majestatu cierpienia. Wytworzyło to kulturę zwróconą w przeszłość. Co w literaturze zostało sparafrazowane, że „Polak skarby ma w plecaku, wystarczy po nie sięgnąć, aby podążać w przyszłość”.

Współczesne formowanie się narodu

Po 1918 r. „polska psychologia” poczucie krzywd od zaborców oraz majestat cierpienia rozciąga na wykluwający się naród, powoli włączający również chłopów. W tym uwzniośleniu „polski grzech pierworodny” zostaje utopiony. Nie zostaje wprowadzony do krytycznego namysłu nad historią w formującym się narodzie.

Przy słabej kulturze mieszczańskiej, którą w Polsce w poważnym stopniu tworzyła społeczność żydowska, formujące się, głównie w oparciu o ludność wsi, jądro narodu ma tylko jeden wzorzec wartości narodowych. Wzorzec wyrastający z tradycji szlacheckiej, przekazywanej przez ziemiański dwór. On to w II Rzeczpospolitej ugruntuje narodową tożsamość określającą polskość.

Mimo różnic społecznych w formowaniu się narodu, wszyscy chcą być obecni w nurcie polskości. W procesie odnajdywania się w niej bardzo ważną rolę odegrała literatura H. Sienkiewicza.

Wyzwalające się masy polskie nie są w stanie tworzyć kultury umysłowej odrębnej wobec ziemiańskiej. Kulturowym wzorcem staje się wzorzec Pana, który przez wieki w pańszczyźnianych warunkach opanował wyobraźnię chłopa, był nieosiągalnym marzeniem.

W II Rzeczpospolitej społeczność chłopska wpisując się w naród tworzy swoją tożsamość „chłopskiego pana”. Nie jest to tożsamość nacechowana na rozwój kulturowy, umysłowy, ale poprzez dochodzenie do dóbr, które pozwalałyby na okazywanie wyższości w środowisku, w którym się żyło.

Warto zauważyć, że tam, gdzie miała miejsce rabacja galicyjska w 1846 r., tam zrodził się polski chłopski ruch polityczny „Piast” z W. Witosem jako przywódcą. Ten chłopski ruch w upodmiotowieniu się politycznym i poszukiwaniu swojej tożsamości mógłby sięgnąć po krzywdy wywodzące się z „polskiego grzechu pierworodnego”. Byłoby to mocnym nadszarpnięciem ziemiańskiej tożsamości narodowej.

Marginalizowanie chłopskiego ruchu politycznego przez sanację i zamknięcie W. Witosa w więzieniu w Brześciu, wszczęcie przeciwko niemu politycznego procesu pozwoliło ukryć kolejny raz „polski grzech pierworodny” w czasie, gdy formował się nowoczesny naród polski.

„Polski grzech pierworodny”, który chłopa uwięził jak niewolnika i wykształcił w nim cechy obronne, jak brak ufności, poczucie krzywdy niosące nienawiść, agresję, tymczasowość, w której trzeba było tylko przeżyć. Te wszystkie cechy musiały odnaleźć się w tożsamości „chłopskiego pana”. Jest to tożsamość egoistyczna i zamykająca się, inna nie mogła być.

Po 1945 r. PRL skutki tego „grzechu” starał się niwelować, aby aktywizować rozwój gospodarczy. Reforma rolna, powszechność wykształcenia, łatwość pracy, awans zawodowy i społeczny, rozstawanie się z materialnym ubóstwem, masowe przemieszczanie się z wsi do miast – wszystko to utworzyło nową społeczność miejską z korzeniami chłopskimi, która ciągnęła za sobą tożsamość „chłopskiego pana”. Ta społeczność nie rozwinęła potrzeby posiadania nowoczesnej kultury umysłowej wywodzącej się z jej losu, która by mogła przeciwstawić się umysłowej kulturze ziemiańskiej, uzupełniając tożsamości narodu wywodzącą się z tradycji szlacheckiej.

Transformacje ustrojowe po 1989 r. w oczekiwaniach społecznych miały być budową kapitalistycznego państwa dobrobytu połączoną z polityką społecznej równowagi. Modernizacyjny, inteligencki nurt dokonywujący transformacji ustrojowej, zauroczony ekonomicznymi teoriami Friedmana za cel postawił rozwój gospodarczy lekceważąc „roboli” i politykę społeczną. Wzięło górę inteligenckie myślenie z poczuciem wyższości wobec reszty społeczeństwa, która zawierzyła nowym elitom. „Robole” zapomnieli o nieufności swoich przodków wobec dawnych panów ich losu. Zapomnieli, bo nigdy do polskiej świadomości zbiorowej nie został wprowadzony „grzech pierworodny”.

Ci „robole” stanowili ogromną społeczną siłę w czasach „Solidarności”, ale bez własnej kulturowej tożsamości, dlatego zawierzyli i łatwo zostali rozbici. Ich społeczny prestiż praktycznie znikł, szukali godności i dobrobytu, a zostali pariasami.

Nowy ład społeczny

Tworzący się nowy korporacyjny ład gospodarczy po 1989 r. to kolejna przebudowa układu społecznego w Polsce. Lud korporacji to nowa, specyficzna i ważna grupa społeczna. To najbardziej dynamiczna warstwa, mentalnie skierowana ku przyszłości.

Po wstąpieniu do Unii i otwartości na Zachód w „polskim ludzie korporacji” kształtują się dwa nurty. Jeden to przychodzący z Zachodu wraz z inwestycjami, głównie w gospodarce i finansach, drugi – to rozwój polskiego biznesu. Te dwa nurty przenikają się, co jest ważnym i korzystnym procesem. Miejmy pokorę uczenia się, jest to normalność. Tak się dzieje, że pragniemy cywilizacyjnie doganiać Zachód i niech to będzie narodowym wyzwaniem. To wyzwanie wymaga uczenia się.

Za tym wszystkim stoją ludzie, których kultura umysłowa ulega zmianom wraz z formowaniem się nowej tożsamości Polaka. Realnością i normalnością jest, że „polski lud korporacyjny” ma korzenie chłopskie i w swej kulturze umysłowej przenosi cechy „chłopskiego pana” do tak ważnej strefy jak rozwój kapitału, nowego rozdania majątku narodowego po PRL-u i powstanie nowych właścicieli.

Dlatego obiektywną normalnością jest, że sfera publiczna zapełniła się brakiem ufności, nienawiścią, arogancją z agresywnością, brakiem wzajemnego szanowania się, niską oceną wartości kompromisu, postrzeganiem autokratycznego działania jako pozytywnej metody rozwiązywania problemów, tymczasowością zamiast długotrwałych strategii, życiem teraźniejszością bez pasji i wyzwań wobec przyszłości. Sporo tego mamy w naszym życiu publicznym. W tym wszystkim transponowany przez wieki „polski grzech pierworodny” wobec polskiego chłopa ma znaczący udział. Można nawet powiedzieć, że jest aktem założycielskim tych wszystkich negatywnych cech.

W 2017 r. ponownie zjawia się pytanie: kto jest polskim narodem. Lech Wałęsa przemawiając w Kongresie USA wystąpienie rozpoczął słowami „My, naród…”. Wierzył, że po 1989 r. dokonała się wspólnota narodowa.

W przeszłości narodem była nikła ilościowo grupa szlachty i magnaterii, która wywoływała powstania. Obecnie może narodem jest inteligencka post-Solidarność i lud korporacyjny, który w swej wzniosłości nie uniknął spauperyzowania klasy robotniczej, tworząc rzesze wykluczonych? A może jest nim narodowo-katolicki nurt wyrosły z tradycji szlacheckiej, który te masy politycznie zagospodarował? Tak współcześnie przetransponował się „polski grzech pierworodny”. Tak więc nie potwierdza się wiara Lecha Wałęsy, budowa nowoczesnego narodu dopiero przed nami.

Współczesne wyzwanie – nie bądźmy narodem-gapiem

Gdy rodził się „grzech pierworodny”, jego twórcy lekceważyli zmiany cywilizacyjne u naszych sąsiadów, które dały im siłę, która umożliwiła rozbiory. Od tego czasu tak się dzieje, że procesy globalne nigdy nie są neutralne dla Polski. Ale nasza myśl polityczna świat postrzega jako tło dla samej siebie. To wynik wyniosłości i tymczasowości, jakie nosimy w sobie. Obecnie kończy się porządek polityczny ukształtowany po II wojnie światowej, kiedy to jej zwycięzcy wyznaczyli ramy państwowości polskiej. Musimy sami poszukać swego miejsca w procesie rozgrywających się globalnych zmian. Zadajmy sobie pytanie, czy przetransponowany do współczesności „grzech pierworodny” zaowocuje tym, że zajmiemy pozycję „narodu-gapia”?

Ironią polskiej historii będzie, jeśli „polski lud korporacyjny”, mający chłopskie korzenie, wykształci „polską burżuazję narodową”, która dokończy modernizację Polski, rozpoczętą w PRL-u, i kształtowanie się narodu, rozpoczęte w 1918 r.

Wydanie:

Kategorie: Od czytelników

Komentarze

  1. Tanaka
    Tanaka 27 lipca, 2017, 20:06

    Tekst jest bardzo trafny. Pomija jednak jeden z fundamentalnych czynników powstania, istnienia i utrwalania tego horroru niewolnictwa chłopów pańszczyźnianych, jakim był Kościół katolicki. Tenże Kościół „od zawsze” mówiący – całkowicie kłamliwie wobec własnej praktyki – o równości ludzi, ich „przyrodzonej godności” i nieustającej miłości, był, realnie, najważniejszym filarem zbrodni niewolnictwa chłopa. Sankcjonował bowiem tą zbrodnię moralnie, nadawał jej rygor słuszności i świętości. Oraz czerpał z niej gigantyczne zyski.

    Druga uwaga, którą – nie całkiem wprost – można w tekście wyłapać, warta jest jednak wzmocnienia: nie ma czegoś takiego jak „Naród” – o czym, znowu kłamliwie gadają biskupi – w ujęciu historyczym tożsamym z ujęciem współczesnym. Dawniej, „naród” to była wyłącznie szlachta, a nie żaden cham pańszczyźniany. Czyli 10-12% „narodu” rozumianego jako ogól mieszkańców państwa.
    „Kościół zawsze z Narodem, a Naród zawsze z Kościołem” – to znaczy, Kościół zawsze ze szlachtą (10-12% mieszkańców) i nigdy z ludem (88-90% mieszkańców). Kłamstwo to jest standardowym kłamstwem Kościoła, powtarzanym codziennie. Inaczej być nie może: Kościół żyje z kłamstwa.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy