Wrzątek

Najrozsądniejszą rzeczą, jaką człowiek może uczynić w dzisiejszych czasach, jest chyba to, co właśnie zrobiłem. Obłożyłem się rocznikami paryskiej „Kultury” z okresu naszej nowej niepodległości, wraz z ostatnim wydaniem tego miesięcznika, które ukazało się już po śmierci Giedroycia i wziąłem się do pospiesznej z konieczności lektury. Metoda ta, którą mogę polecić każdemu, łaknącemu spojrzenia na bieg historii z lotu ptaka, daje rezultat w postaci pewnego ukojenia naszych nadszarpniętych nerwów. Dzieje Polski wyglądają w takiej ogarniającej je perspektywie niczym gotujący się bigos. Z taką chyżością bowiem, niby bąble na kipiącej powierzchni, powstawały, rozpływały się i pękały jak bańki mydlane ugrupowania polityczne. Bardzo podobnie ukazuje się zwróconym w przeszłość oczom historia świata w ostatniej dekadzie na przełomie wieków. Powstały nowe pojęcia, jak „stara” i „nowa” Europa, nowe antagonizmy, nowe wojny, napięcie pomiędzy USA i Unią Europejską, doszło do eksplozji terrorystycznej ekstremy islamskiej i takiego upadku dolara, jakiego nikt nie był w stanie jeszcze nie tak dawno sobie wyobrazić.
Aby na koniec uspokoić umysł podekscytowany rozpadem systemu komunistycznego i podrażniony politycznymi bijatykami w wolnej Polsce, wziąłem do ręki tom „The next two hundred years. A scenario for America and the World”, wydany w Nowym Jorku w roku 1976. Jak sam tytuł wskazuje, jego autor, znany amerykański futurolog Herman Kann, dokładnie ustalił, co wydarzy się na świecie w ciągu najbliższych dwustu lat. Nic nie działa tak łagodząco na nerwy, poszarpane wrzątkiem dziejów, jak lektura niegdysiejszych bestsellerowych dzieł futurologicznych, które prezentują teraz czytelnikom płoty gęsto posiekane kulami. Upadek imperium Sowietów, zburzenie muru berlińskiego, wojna domowa na Bałkanach, chińska ekspansja kosmiczna, globalizacja, światowy terroryzm, Internet, hakerzy i cyberseks, lawiny bezmyślnych elektronicznych gadżetów, opatrzonych etykietą „sztucznej inteligencji”, ludobójcze zamachy, skoki kursów i cała nieogarniona reszta politycznych trzęsień ziemi, które w żaden sposób nie zostały dostrzeżone w kryształowej kuli przez mistrzów przewidywania i prognostów. Sprawdziło się za to znane od lat porzekadło Gołubiewa, że wszystko zawsze jest w przyszłości inaczej. Nie znaczy to, że zawsze nadchodzi czas burzliwy, a tylko, że przyszłość jest prawdziwie nieprzewidywalna.

31 marca 2004 r.

Wydanie: 15/2004

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy