Felietony {id:10, pr.90}
Czy leci z nami pilot? {id:180424}
Są wreszcie powody do optymizmu: nasz kanon powszechnej, niewymuszonej mądrości poszerzył swoje granice. Do medycyny i piłki nożnej dołączyła geopolityka. Trudno już policzyć jej znawców. Tak bywa – największą karierę robią słowa, które nie mają żadnego konkretnego znaczenia. Można za ich pomocą wykonywać tragikomiczne figury i wciąż być na fali. Ale uwaga – z myśleniem jest podobnie jak z gotowaniem: pomieszać można wszystko, tylko nie zawsze coś z tego wychodzi. Słucham i zastanawiam się: czym jest geopolityka? Magiel polityczny, obserwacje historyczne, wróżenie z fusów. Sporo chwytów propagandowych, ale to normalne, geopolityka jest częścią ideologii. Pojęcie „przestrzeni życiowej”, które pokochali naziści, było projekcją politycznych obsesji, a nie elementem prawdy o świecie. Mapy, najlepiej studiować mapy. A jednak im dłużej to robimy, w tym głębszą możemy popaść konfuzję. Mapy nieustannie się zmieniają. Nie zapomnijmy – każde stulecie miało swoje własne mapy. W tym miejscu nasuwa się ciekawe i ważne pytanie: jaki sens mają zmiany na mapach? W jakich relacjach pozostają dwie siostry – historia i geografia? Jeden z patronów geopolityki, Halford Mackinder, twierdził, że historia jest „pochodną” geografii. Na pewno? Mapy Europy [...]
Nieobliczalny lider {id:180426}
USA z racji swojego potencjału są niekwestionowanym liderem świata zachodniego. Kłopot w tym, że ten lider zaczyna postępować w sposób nieobliczalny, łamiąc przyjęte zobowiązania i zasady. Europa zaczyna pytać: czy Ameryka nam zagraża? Czy możemy na niej polegać? Zatrzymanie Nicolása Madura otworzyło nam rok 2026. Nie, nie zamierzam płakać po Madurze, bo łamał demokrację, wsadzał przeciwników politycznych do więzienia, nie uznawał wyników wyborów. Ale, jak widzimy, nie w imię obrony demokracji Amerykanie go porwali i przewieźli do Nowego Jorku. Reżim rządzący w Wenezueli został na miejscu, w zamian ma oddać amerykańskim koncernom kontrolę nad złożami ropy i pewnie innymi surowcami i słuchać amerykańskiego ambasadora. A czy będzie rządził twardo, czy łagodnie – to już nikogo nie obchodzi. Oto wróciliśmy do pierwszych lat XX w., do doktryny Monroego i do zasady: to nic, że
Kraj {id:1, pr.88}
Zima z białą laską {id:180400}
Na forach dla niewidomych co roku pojawia się pytanie: macie patent na poruszanie się w śniegu? Zima 2025/2026 znowu nas zaskoczyła. Tuż przed sylwestrem pojawił się biały puch, zwany przez niezadowolonych białym czymś innym. Premier zwoływał sztaby kryzysowe, meteorolodzy zapowiadali kolejne opady, a wielbiciele biegówek zacierali ręce. No i dzieci! Sanki, bałwany, śnieżki, czyli coś, czego ostatnio zdecydowanie brakowało. Tymczasem w innym świecie, gdzie litery są przyporządkowane wypukłym kropkom, gdzie nie istnieją kolory i obrazy, lecz jedynie kształty odbierane dotykiem, gdzie słuch, a nie wzrok odgrywa ważną rolę, a biała laska stanowi nieodzowny element wyposażenia przy wyjściu na zewnątrz, zapanowało wymowne oczekiwanie. Podstawowe pytania brzmiały: ile śniegu spadnie oraz czy chodniki będą odśnieżone? Wkrótce okazało się, że coś zostało wydeptane, jakieś szlaki mniej więcej przetarte, ale o odśnieżeniu trudno mówić. Oto inne oblicze zimy. Wychodzę przed budynek. Jest mroźnie i wilgotno, co łatwo wyczuć. Moja biała laska trafia na koniec zadaszonego terenu. Dalej jest już tylko śnieg – tam, gdzie były dotąd chodnik, krawężnik, trawnik i jezdnia, czyli wszędzie. Krzewy, drzewa, samochody i budynki są tam, gdzie zawsze, ale dla [...]
Przyjaciółka warta miliony {id:180428}
Za rządów PiS pieniądze wpadały do kieszeni Małgorzaty Raczyńskiej-Weinsberg jak zaczarowane Ujawniony przez „Newsweek” mechanizm wyprowadzania pieniędzy z banku Pekao i z PZU na tzw. doradców zarządu był wyjątkowo bezczelny. Grupa cwaniaków zarabiała miliony złotych, nie wykonując żadnej pracy. Wśród nich znalazła się Małgorzata Raczyńska-Weinsberg, zaufana Jarosława Kaczyńskiego. Według ustaleń dziennikarzy Raczyńska w Pekao pracowała fikcyjnie od kwietnia 2022 r. do końca 2023 r. i przez ten czas zarobiła gigantyczną kwotę 3,3 mln zł. Natomiast w PZU przez 22 miesiące rzekomej pracy (od 1 lipca 2021 r. do 24 października 2023 r.) udało się jej wyciągnąć ponad 1,6 mln zł. Czyli w sumie Raczyńska obłowiła się na prawie 5 mln zł. Kradzieżą (bo jak inaczej nazwać taki proceder?) zajmuje się już prokuratura, a trefna „doradczyni” twierdzi, że formułowane wobec niej zarzuty to „bezprecedensowy atak naruszający jej dobre imię” i „bezpodstawne oszczerstwa, których celem może być próba wyeliminowania jej z życia publicznego”. Raczyńska nie wyjaśniła jednak, w jaki sposób mogłaby doradzać prezesom Pekao i PZU. Nie ma bowiem bladego pojęcia o bankowości ani ubezpieczeniach, bo z wykształcenia jest polonistką ze specjalizacją [...]
Afera karabinowa {id:180379}
Jak Ameryka wsadzała Polaków do więzienia To było jak grom z jasnego nieba. 10 marca 1992 r. we Frankfurcie nad Menem policja niemiecka, na wniosek służb amerykańskich, aresztowała sześciu Polaków. Przyjechali do Frankfurtu negocjować sprzedaż 40 tys. sztuk karabinków AK produkcji radomskiego Łucznika. Kontrakt, wydawało się, leżał niemal na stole. Okazało się, że wszystko było prowokacją amerykańskich służb specjalnych. Polacy zostali zatrzymani, trafili do aresztu deportacyjnego, a po paru miesiącach przetransportowano ich do Nowego Jorku. Tam byli traktowani jak przestępcy, jednak zostali przez sąd uniewinnieni. Do kraju wrócili 17 października 1993 r. Tak, w największym skrócie, wyglądała afera karabinowa, jeden z największych skandali początków III RP. Kiedy na własnej skórze przekonaliśmy się, jak potrafią działać Amerykanie i jak nie potrafi działać państwo polskie. Początek afery sięgał 1991 r., kiedy dopiero co powstała III RP zamykała kolejne zakłady przemysłowe, wyrzucając tysiące ludzi na bezrobocie. Na krawędzi upadku stanął też Łucznik. Zakłady straciły rynek wschodni, polskie wojsko weszło w tryb zwijania się. W takiej atmosferze przybył do Polski amerykański handlarz bronią Ronald Hendron. Chciał kupić 40 tys. karabinków AKMS, czyli nowszej wersji [...]
Zbawienie jest tylko poza kościołem {id:180402}
Fragmenty rozmowy, która ukazała się w najnowszym numerze „Zdania” (4/2025) – w wersji papierowej do nabycia w Empikach, w wersji elektronicznej na sklep.tygodnikprzeglad.pl. (…) PAWEŁ SĘKOWSKI: Czy można powiedzieć, że tym, co najbardziej zaszkodziło polskiemu Kościołowi w posoborowej dobie, był pontyfikat Jana Pawła II? Polski papież stał się autorytetem, z którym nie można dyskutować. Jak Jan Paweł II coś powiedział, to causa finita. Czy pan się z tym zgodzi? Czy gdyby nie było polskiego papieża, to stan polskiego Kościoła byłby lepszy? I bardziej podlegałby tym wszystkim procesom, którym podlega przynajmniej część Kościoła i wiernych w innych krajach, na Zachodzie? STANISŁAW OBIREK: Mogę to nawet gruntowniej uzasadnić. Rozmawiamy już długo i myślę, że ten długi rozbieg jest bardzo ważny, bo pozwala pokazać jednego z obywateli tego kraju, który z pewnym, może naiwnym, optymizmem złączył swoje życie z Kościołem, pełen dobrych nadziei, że w połowie lat 70. szary PRL ma alternatywę w barwnym katolicyzmie. To złudzenie było podtrzymywane bardzo mocno po 1989 r., kiedy – wpierw nieśmiało – barwy rzeczywiście zaczęły się pojawiać na polskich ulicach. I stało się coś, co dla mnie jest szczególnie przykre jako doświadczenie [...]
Opinie {id:9, pr.82}
Od Paczkowskiego do Nawrockiego {id:180408}
Warszawski historyk ponosi niemałą część odpowiedzialności za kierunek, w jakim poszedł IPN Prof. Andrzej Romanowski: „Dopiero w działaniu IPN widać, jakim piekielnym wynalazkiem była ta ustawa. Dzieło trzech profesorów: dwóch prawników, Andrzeja Rzeplińskiego i Witolda Kuleszy, oraz jednego historyka, Andrzeja Paczkowskiego. Żaden z nich nie ma nic wspólnego z PiS, a wszyscy oni sprowadzili PiS na Polskę”. Zmarły 3 stycznia prof. Andrzej Paczkowski należał do najbardziej znanych polskich historyków. Pozycję zawdzięczał jednak bardziej mediom, które od początku lat 90. traktowały go niemal jak „urzędowego historyka III RP”, niż jakimś wybitnym osiągnięciom dziejopisarskim. Był bowiem jednym z pierwszych przedstawicieli środowiska historycznego, którzy zajęli się dziejami PRL, i konsekwentnie trwał przy tej tematyce, nie kryjąc przy tym swojego antykomunizmu. A przecież im dłużej istnieje III Rzeczpospolita, tym większe zapotrzebowanie na antykomunizm, który stał się właściwie oficjalną doktryną historyczną naszego państwa. Prof. Paczkowski miał w tym swój udział. Pół rodziny Urodzony w 1938 r., przeżył cały okres powojennej Polski, był więc równocześnie dziejopisem i świadkiem, a niekiedy nawet uczestnikiem ważnych wydarzeń tej epoki. Tak wspominał młodość w rozmowie z prof. Andrzejem Nowakiem (zamieszczonej [...]
Świat {id:3, pr.80}
Szykuje się historyczny proces Maduro w USA {id:180391}
Postępowanie w czterech odsłonach Korespondencja z USA Startujecie! – ogłasza Trump 2 stycznia o godz. 22.46. Z 20 baz w rejonie Morza Karaibskiego podrywa się 250 maszyn, w tym F-35, samoloty wczesnego ostrzegania E-2 Hawkeye, śmigłowce Chinook i bombowce. Obierają kurs na Wenezuelę. Pierwsze pociski uderzają w ochronę przeciwlotniczą i radarową Caracas o godz. 1.01 w sobotę. Między godz. 2 a 2.30 komandosi elitarnej jednostki Delta Force wdzierają się do fortecy prezydenta Nicolása Madura. O 4.30 Trump obwieszcza na swoim koncie w Truth Social, że wenezuelski dyktator jest w drodze do amerykańskiego więzienia. Choć od operacji „Absolute Resolve” (Absolutna Determinacja czy też Decydujące Rozwiązanie), jak wymownie nazwano akcję w Caracas, minęło już nieco czasu, pytań związanych z amerykańskimi planami dla Wenezueli na razie przybywa, ale kilku rzeczy możemy być pewni już teraz. Maduro wraz z żoną Cilią Flores dotarli do USA, osadzono ich w znanym z rygoru i niewygód więzieniu Metropolitan Detention Center na Brooklynie i już nawet doprowadzono przed oblicze amerykańskiego sądu. Ameryka oskarża ich, ich dorosłego syna i trzech innych członków wenezuelskiego rządu o narkoterroryzm (wspieranie narkokarteli przez [...]
Republika ubóstwa {id:180414}
Dlaczego Francja pogrąża się w regresie społecznym? Korespondencja z Francji O ile 20 lat temu Polacy wyjeżdżali na Zachód „za chlebem”, o tyle dziś ten Zachód, szczególnie Francja, coraz bardziej przypomina kraje „rozwijające się”. Choć w jej przypadku można raczej mówić o zwijaniu się państwa, a przede wszystkim jego obecności w życiu obywateli. Gwałtowny wzrost nierówności majątkowych i dochodowych (np. kurczenie się stanu posiadania najbiedniejszych przy powiększaniu się majątku najbogatszych) w ostatnich dekadach doprowadził do oligarchizacji społeczeństwa, choć takie słowa jak oligarcha, korupcja i kolesiostwo na Zachodzie zastępuje się eufemizmami typu przedsiębiorca, lobbing, budowanie relacji itd. Towarzyszą temu pogłębiające się podziały światopoglądowe i kryzys polityczny, w obliczu których liberalne rządy coraz drastyczniej tną wydatki publiczne, co skutkuje rosnącym ubóstwem i bezrobociem. Zadziwiające jest to, że dzisiejsi liberałowie nie dostrzegają podobieństwa między ich polityką oszczędnościową a polityką kanclerza Heinricha Brüninga tuż przed dojściem Hitlera do władzy. Bardzo podobne sygnały recesji Warto zatem przypomnieć co nieco z historii. W latach 30. XX w. finansowo-gospodarcza zależność Europy od Stanów Zjednoczonych spowodowała – w wyniku spadku popytu w USA – falę recesji w Europie. [...]
Zabójcze selfie {id:180394}
Spadają z klifów, wpadają pod pociągi, giną od rogów byka. Wszystko w imię najlepszego zdjęcia Temat śmiercionośnych selfie wraca do mediów jak bumerang. W najgłupszych okolicznościach giną kolejni śmiałkowie i turyści chcący zrobić sobie niepowtarzalną fotkę, którą mogliby się pochwalić światu w mediach społecznościowych. „Journal of Travel Medicine” wyliczył, że w latach 2009-2022 doszło do 379 zgonów związanych z robieniem sobie zdjęć na potrzeby social mediów. Nie są to jednak kompletne dane. Wielu przypadków tego typu śmierci po prostu się nie odnotowuje. Żyłka fotografa Naukowcy z All India Institute of Medical Sciences prześledzili doniesienia o śmierci osób robiących sobie zdjęcia przednim aparatem w smartfonach. Problem zaistniał już ponad dekadę temu. Z analizy dotychczas odnotowanych przypadków wynika, że najczęstszą przyczyną śmierci przy robieniu selfie jest utonięcie. Drugie miejsce zajmują wypadki z udziałem pojazdów i środków transportu, jak w przypadku osób robiących sobie fotki na tle przejeżdżającego pociągu. Trzecie miejsce w zestawieniu to upadek z dużych wysokości, a dalej dzikie zwierzęta, użycie broni oraz porażenie prądem. Szef zespołu badawczego Agam Bansal w rozmowie z dziennikiem „Washington Post” stwierdził, że „zgony spowodowane robieniem [...]
Imperialna twarz Ameryki {id:180388}
Bezpośredni atak na Wenezuelę oznacza powrót Waszyngtonu do dyplomacji grubej pałki Atak Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę z początku 2026 r. zaszokował świat. Dla jednych był to akt sprawiedliwości, w imię której brutalny dyktator został pojmany i postawiony przed sądem. Dla drugich to nieusprawiedliwiona ingerencja hegemona w sprawy wewnętrzne niepodległego państwa. Jeśli jednak zna się historię zaangażowania USA na półkuli zachodniej, o żadnym zaskoczeniu nie może być mowy. „Był to jeden z najbardziej zdumiewających, skutecznych i potężnych pokazów amerykańskiej potęgi militarnej oraz kompetencji wojskowych w historii Stanów Zjednoczonych”, zaczął konferencję prasową 3 stycznia Donald Trump. W jej trakcie on sam oraz jego współpracownicy wielokrotnie powtarzali, że operacja „Absolutna Determinacja” miała na celu nie tylko pojmanie prezydenta Wenezueli Nicolása Madura, ale również zademonstrowanie „powrotu USA do Ameryki Łacińskiej”. Świat zrozumiał to przesłanie. Mimo początkowych zastrzeżeń większość europejskich liderów z satysfakcją przyjęła upadek reżimu, wyrażając zarazem nadzieje na demokratyzację kraju. Ale sama administracja Trumpa szybko te nadzieje zweryfikowała. Już dwa dni po ataku na Wenezuelę, 5 stycznia, Departament Stanu opublikował na platformie X ostrzeżenie: „To jest nasza półkula, a prezydent Trump nie pozwoli, [...]
Kultura {id:4, pr.76}
Dylematy harnasia {id:180411}
Marek Perepeczko – aktor słabo wykorzystany Podobno o mały włos Marek Perepeczko nie zostałby Janosikiem. Agnieszka, z którą Marek dzielił się wszystkimi swoimi wątpliwościami związanymi z rolą, jako chyba jedyna wiedziała (oprócz ekipy), co naprawdę działo się na planie. Większość publicznych wspomnień z czasów kręcenia serialu ma najczęściej charakter zabawnych dykteryjek, a oprócz Agnieszki tylko Witold Pyrkosz, komediowy Pyzdra w „Janosiku”, zdawkowo ujawnił, że Marek Perepeczko popadł już na początku zdjęć w konflikt z reżyserem Jerzym Passendorferem. Nieporozumienia musiały być naprawdę poważne, skoro Passendorfer, który miał opinię ugodowego i wyrozumiałego reżysera, chciał pozbyć się Perepeczki z serialu. „Na początku były jakieś problemy – wspominał Witold Pyrkosz. – Chyba po trzech odcinkach pojawił się między nim i reżyserem poważny konflikt. Nie wchodziłem w to, bo mnie to mało interesowało, ale ponoć Passendorfer był bliski tego, żeby z Marka zrezygnować. W końcu się na to nie zdobył. Na szczęście dla Marka Perepeczki i dla filmu też. W „Janosiku” Marek trzymał się trochę z boku od naszej grupy, czyli ode mnie, Bogusza Bilewskiego i Jerzego Cnoty. Po zakończeniu serialu moje kontakty z nim [...]
Media {id:12, pr.68}
TVP a oczekiwania lojalnego widza 60+ {id:180397}
Wierna widownia w poszukiwaniu głosu 97% Polaków powyżej 60. roku życia regularnie ogląda telewizję linearną. Średnia dzienna oglądalność w tej grupie sięga 346 minut, czyli ponad pięć i pół godziny. Dla porównania – widzowie w wieku 20-24 lata poświęcają telewizji zaledwie 62 minuty dziennie. Te statystyki nie są jedynie suchym odzwierciedleniem nawyków konsumpcyjnych. To portret pokolenia, dla którego ekran telewizora stanowi okno na świat, podstawowe źródło informacji, rozrywki oraz formę codziennego rytuału i strukturyzacji czasu. W kontekście danych wskazujących, że 36% seniorów często lub bardzo często odczuwa samotność, rola telewizji jako „dźwięku w tle”, świadka dnia powszedniego i substytutu kontaktu nabiera jeszcze głębszego znaczenia. Jest więc naturalne, że TVP powinna szczególnie tę grupę doceniać. Po pierwsze, dlatego że widzowie 60+ stanowią prawie 10-milionową społeczność i są filarem oglądalności. Po drugie, tego wymaga misja telewizji publicznej, takie są oczekiwania społeczne. Czy z tego zobowiązania TVP wywiązuje się w wystarczającym stopniu? Mamy wątpliwości. Między deklaracjami a rozproszeniem 16 grudnia 2025 r. podczas posiedzenia jednej z komisji sejmowych przedstawiciele TVP zadeklarowali, że niemal 18% treści antenowych ma charakter senioralny. Wartość procentowa robi wrażenie, [...]
Obserwacje {id:2282, pr.62}
Czy pismo zdradza nasz charakter? {id:180386}
Skoro grafologia nie działa, to dlaczego wciąż jest często stosowana? W internecie można znaleźć nagranie, na którym James Randi – amerykański iluzjonista i przeciwnik pseudonauki – sprawdza umiejętności jednego z najsłynniejszych grafologów USA lat 90. XX w. Na podstawie charakteru pisma wspomniany grafolog miał zdecydować, jakie zawody uprawiają kobiety obecne w studiu: sprzedawczynie, informatyczki, artystki, sekretarki czy farmerki. Udało mu się to tylko w przypadku… jednej z nich. Ale od początku. Historia grafologii sięga XVII w. Wtedy właśnie ukazała się książka pod tytułem „Jak z odręcznie napisanego listu można poznać naturę oraz jakość pisarza”. Momentem przełomowym był jednak rok 1875, kiedy to francuski ksiądz Jean-Hippolyte Michon opublikował dzieło, w którym przedstawił usystematyzowany zbiór zasad analizy pisma. Od tamtej pory na całym świecie powstawały kolejne opracowania, a osoby stosujące tę metodę zaczęły zakładać stowarzyszenia, z których część przetrwała do dziś. Współcześnie najwięcej zwolenników_czek grafologii znajdziemy we Francji. Niektóre źródła podają, że ok. 50% tamtejszych korporacji korzysta z grafologicznej analizy pisma podczas rekrutacji, choć niechętnie się do tego przyznaje. Zdaniem samych grafologów i grafolożek na podstawie analizy pisma można wskazać nawet 5 [...]
Bułgaria dla narciarzy {id:180383}
W Europie mamy sporo nieoczywistych zimowych kurortów Podczas gdy letnia oferta turystyczna Bułgarii wydaje się niepodważalna, zima w tym kraju budzi już pytania. A przecież zróżnicowane wybrzeże to tylko część propozycji, Bułgaria bowiem to przede wszystkim góry. Pasma górskie i wyżyny stanowią 65% kraju. Najbardziej znana stacja narciarska powstała w Bansku, na zboczach Pirinu, drugich pod względem wysokości górach Bułgarii, po paśmie Riła. To zdecydowanie najnowocześniejszy i najszybciej rozwijający się ośrodek narciarski. Nie tak dawno Bansko rywalizowało z Borowcem (Riła) i Pamporowem (Rodopy), jednak dziś te miejscowości nie mogą się z nim równać. Dzieje się tak, mimo że Borowec znajduje się zaledwie 60 km od Sofii, Bansko tymczasem oddalone jest aż o 150 km. Na szczęście niemal całą trasę ze stolicy do Banska można pokonać nową autostradą A3, prowadzącą z Sofii do Grecji. Bansko jest też lepiej połączone z polskimi miastami niż niejeden ośrodek alpejski. Warszawiacy od dziesięcioleci mogli liczyć na bezpośrednie połączenie z Sofią. Od niedawna również mieszkańcy Krakowa i Wrocławia dzięki tanim liniom lotniczym dolecą do Sofii bezpośrednio, przy czym z obu tych miast lot trwa niecałe dwie [...]
Wywiady {id:2, pr.}
Zaczęło się od jeży {id:180417}
Miasta zabierają przestrzeń zwierzętom. Nic dziwnego, że po centrum chodzą dziki, sarny czy lisy Przemysław Baran – lekarz weterynarii, specjalista chirurgii, kierownik przychodni Salamandra w Krakowie, współtwórca Fundacji Dzikusy Salamandry, której misją jest niesienie pomocy dzikim zwierzętom i przygotowywanie ich do powrotu do naturalnego środowiska. Skąd pomysł na Fundację Dzikusy Salamandry? – Jako lekarz weterynarii od ponad 20 lat pracuję z dzikimi zwierzętami, od 11 lat w przychodni Salamandra w Krakowie. Ludzie wiedzą, że im tu pomagamy, więc je do nas przynoszą. Ponieważ tych zwierząt było u nas coraz więcej, we wrześniu 2024 r. postanowiliśmy założyć fundację, by zdobyć fundusze potrzebne na nasze działania. Uratowaliśmy już ok. 2 tys. zwierząt. Podczas leczenia zwierzęta przebywają w Ośrodku Rehabilitacji dla Dzikich Zwierząt, który od czerwca 2025 r. znajduje się niedaleko przychodni. W tym momencie w ośrodku przebywa ok. 150 zwierząt, w tym połowa to jeże. Pan leczy jeże od ponad 20 lat. – Tak naprawdę wszystko zaczęło się od nich. 20 lat temu w Krakowie nie było nikogo, kto by się tymi jeżami zajmował. Wtedy pojawił się Andrzej Kuziomski, jeżofil i człowiek [...]
Zbawienie jest tylko poza kościołem {id:180402}
Fragmenty rozmowy, która ukazała się w najnowszym numerze „Zdania” (4/2025) – w wersji papierowej do nabycia w Empikach, w wersji elektronicznej na sklep.tygodnikprzeglad.pl. (…) PAWEŁ SĘKOWSKI: Czy można powiedzieć, że tym, co najbardziej zaszkodziło polskiemu Kościołowi w posoborowej dobie, był pontyfikat Jana Pawła II? Polski papież stał się autorytetem, z którym nie można dyskutować. Jak Jan Paweł II coś powiedział, to causa finita. Czy pan się z tym zgodzi? Czy gdyby nie było polskiego papieża, to stan polskiego Kościoła byłby lepszy? I bardziej podlegałby tym wszystkim procesom, którym podlega przynajmniej część Kościoła i wiernych w innych krajach, na Zachodzie? STANISŁAW OBIREK: Mogę to nawet gruntowniej uzasadnić. Rozmawiamy już długo i myślę, że ten długi rozbieg jest bardzo ważny, bo pozwala pokazać jednego z obywateli tego kraju, który z pewnym, może naiwnym, optymizmem złączył swoje życie z Kościołem, pełen dobrych nadziei, że w połowie lat 70. szary PRL ma alternatywę w barwnym katolicyzmie. To złudzenie było podtrzymywane bardzo mocno po 1989 r., kiedy – wpierw nieśmiało – barwy rzeczywiście zaczęły się pojawiać na polskich ulicach. I stało się coś, co dla mnie jest szczególnie przykre jako doświadczenie [...]
Psychologia {id:2389, pr.}
Rozbroić wstyd {id:180405}
Młodsze pokolenia często przyswajają przekonania starszych: czego „nie wypada” robić Dr Angelika Kleszczewska-Albińska – badaczka wstydu, doktor nauk społecznych w dziedzinie psychologii, certyfikowana terapeutka poznawczo-behawioralna Czy wstyd może być dziedziczny? Na przykład, jeśli matka wstydziła się pewnych rzeczy, to jej córka też będzie mieć podobne problemy? – Warto na początek zastanowić się, co dokładnie rozumiemy przez „dziedziczenie” w kontekście wstydu. Jeśli myślimy o genach, które bezpośrednio odpowiadałyby za wstyd, to nauka nie dostarcza na to jednoznacznych dowodów. Oczywiście do odczuwania emocji, w tym wstydu, niezbędna jest aktywność w obrębie określonych struktur mózgu, ale nie można mówić o prostym mechanizmie dziedziczenia. Czy w takim razie biologia odgrywa jakąś rolę w przeżywaniu wstydu? – Tak, badania pokazują, że nawet osoby z uszkodzeniami obszarów kory nowej, odpowiedzialnych za przeżywanie emocji, nadal mogą doświadczać wstydu. To sugeruje, że choć wstyd jest emocją samoświadomościową, może być przeżywany również w sytuacjach, w których nie są zaangażowane struktury odpowiedzialne za poznawcze przetwarzanie emocji. Czy to oznacza, że wstyd jest bardziej pierwotny, niż nam się wydaje? – W zasadzie można powiedzieć, że wstyd ma charakter pierwotny, choć nie [...]
Zwierzęta {id:16692, pr.}
Zaczęło się od jeży {id:180417}
Miasta zabierają przestrzeń zwierzętom. Nic dziwnego, że po centrum chodzą dziki, sarny czy lisy Przemysław Baran – lekarz weterynarii, specjalista chirurgii, kierownik przychodni Salamandra w Krakowie, współtwórca Fundacji Dzikusy Salamandry, której misją jest niesienie pomocy dzikim zwierzętom i przygotowywanie ich do powrotu do naturalnego środowiska. Skąd pomysł na Fundację Dzikusy Salamandry? – Jako lekarz weterynarii od ponad 20 lat pracuję z dzikimi zwierzętami, od 11 lat w przychodni Salamandra w Krakowie. Ludzie wiedzą, że im tu pomagamy, więc je do nas przynoszą. Ponieważ tych zwierząt było u nas coraz więcej, we wrześniu 2024 r. postanowiliśmy założyć fundację, by zdobyć fundusze potrzebne na nasze działania. Uratowaliśmy już ok. 2 tys. zwierząt. Podczas leczenia zwierzęta przebywają w Ośrodku Rehabilitacji dla Dzikich Zwierząt, który od czerwca 2025 r. znajduje się niedaleko przychodni. W tym momencie w ośrodku przebywa ok. 150 zwierząt, w tym połowa to jeże. Pan leczy jeże od ponad 20 lat. – Tak naprawdę wszystko zaczęło się od nich. 20 lat temu w Krakowie nie było nikogo, kto by się tymi jeżami zajmował. Wtedy pojawił się Andrzej Kuziomski, jeżofil i człowiek [...]
Czekaj, trwa ładowanie!
To może potrwać sekundę lub dwie.




















