Wyjdźcie z cienia!

Media bardzo chętnie opisują historie kobiet, którym udało się pokonać raka piersi. O pacjentkach, u których doszło do nawrotu choroby, milczą Rak piersi jest najczęstszym nowotworem u kobiet i drugą – po raku płuca – przyczyną ich śmierci. Pomimo ogromnych postępów w medycynie zapadalność na ten rodzaj nowotworu nie maleje, lecz wzrasta. Jeszcze kilka lat temu 11-15 tys. Polek dowiadywało się, że są chore i muszą się poddać leczeniu, obecnie z tą dramatyczną diagnozą musi się zmierzyć ok. 17 tys. kobiet. Wiele po trudnej do zniesienia terapii wraca do codziennych obowiązków, ale te, u których rozpoznano zaawansowanego raka piersi, muszą się nauczyć z nim żyć. Tak długo, jak długo wystarczy im sił. Bez gwarancji wyzdrowienia Kampanie edukacyjne, zachęcające kobiety do samobadania piersi i regularnego zgłaszania się na mammografię (a w młodszym wieku na USG), przynoszą coraz lepsze efekty. Według statystyk, dzięki badaniom przesiewowym zmniejszył się stopień zaawansowania choroby w momencie diagnozy – u mniejszej liczby kobiet wykrywa się bardziej zaawansowany nowotwór. Z danych Krajowego Rejestru Nowotworów wynika, że odsetek osób, które przeżywają pięć lat, wzrósł do ok. 77%. Jednak ani wczesne wykrycie, ani szybkie podjęcie leczenia nie gwarantuje sukcesu. U części dotkniętych chorobą po jakimś czasie bowiem dochodzi do jej nawrotu – w postaci miejscowej wznowy lub przerzutów do innych narządów (np. wątroby, płuc czy kości). – Mój guzek został wykryty bardzo wcześnie i w zasadzie natychmiast zoperowany. Rokowania były dobre: rak nie był szczególnie agresywny – zmiana niewielka, okoliczne węzły chłonne, w tym tzw. węzeł wartowniczy, czyste. Nic nie wskazywało na to, że przyjdzie mi jeszcze raz zmierzyć się z chorobą – wspomina pani Grażyna. Po trzech latach od zabiegu zaczęły ją boleć plecy. Jak się okazało, przyczyną tych bólów były przerzuty w kościach kręgosłupa. – Staram się żyć normalnie, chociaż musiałam podjąć kolejne leczenie. Na razie udało się chorobie założyć kaganiec. Niestety, nie wiadomo, na jak długo… – zastanawia się. Nie jestem rakiem Współczesna medycyna nie oferuje na razie terapii, dzięki której można by było wyleczyć zaawansowanego raka piersi. Żaden lek nie jest w stanie wyeliminować wszystkich komórek nowotworowych. Na szczęście można już dziś coraz skuteczniej kontrolować przebieg choroby. Nowoczesne leki przeciwnowotworowe nie tylko wydłużają życie, lecz także poprawiają jego jakość. Pacjentki muszą jednak oswoić się ze świadomością, że ich choroba nadal będzie się rozwijać, a terapia, której są poddawane, może w którymś momencie przestać działać. Z drugiej strony nie wolno im tracić nadziei, że naukowcom uda się w końcu wynaleźć lek, który raz na zawsze rozprawi się z rakiem. Tylko jak w to nie zwątpić, skoro nawet mąż i najbliższe koleżanki nie potrafią dodać otuchy? – Nadajemy bardzo duży rozgłos profilaktyce i wygranej walce z rakiem piersi. A co z pacjentkami z zaawansowanym rakiem, które nie mogą powiedzieć o sobie, że wygrały, które walczą, żeby żyć? – przypomina Agata Polińska z Fundacji Onkologicznej Osób Młodych Alivia. Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w badaniu „Tu i Teraz”, przeprowadzonym między listopadem 2012 r. a lipcem 2013 r. w dziewięciu krajach europejskich przez firmę badawczą Insight Research na zlecenie Novartis Oncology. Jednym z tych krajów była Polska, gdzie do badania zakwalifikowano 30 pacjentek z zaawansowanym rakiem piersi i ich opiekunów – mężów lub innych członków rodziny. Zapytano ich m.in. o wpływ choroby na życie osobiste. W porównaniu z Francuzkami, Włoszkami, Hiszpankami czy Szwedkami Polki rzadziej podkreślały, że po usłyszeniu diagnozy straciły pewność siebie i poczucie własnej wartości. Według Agaty Polińskiej z fundacji Alivia, wykazują się również większą odwagą i są bardziej stabilne psychicznie od koleżanek z innych krajów europejskich. Prawie połowa uczestniczek badania stwierdziła, że z optymizmem patrzy w przyszłość i nie traci pozytywnego nastawienia do życia. Tym, co najbardziej im doskwiera, jest brak wsparcia. Czują się osamotnione, odstawione na boczny tor. Jakby były niewidzialne… Paradoksalnie to wsparcie znajdują nie wśród najbliższych, w organizacjach pacjenckich czy u innych kobiet zmagających się z objawami zaawansowanego raka piersi, ale wśród onkologów. Jednocześnie skarżą się na ograniczony dostęp do diagnostyki i leczenia. Na to, że miesiącami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 01/2014, 2014

Kategorie: Zdrowie