Czy wypowiedzi kard. Dziwisza dla włoskich mediów (tak dalej być nie może, potrzebne przebaczenie) oznaczają sprzeciw wobec lustracji według PiS?

Czy wypowiedzi kard. Dziwisza dla włoskich mediów (tak dalej być nie może, potrzebne przebaczenie) oznaczają sprzeciw wobec lustracji według PiS?

Andrzej Jonas,
redaktor naczelny „Warsaw Voice”
Mówienie, że „bardziej niż lustracja potrzebne jest przebaczenie”, nie oznacza włączenia generalnego hamulca. Część Kościoła, reprezentatywna dla osoby kard. Dziwisza, nie opowiada się przeciwko idei lustracji, raczej za innym jej miejscem w życiu Polski. Nie powinna ona zdaniem kardynała zajmować miejsca naczelnego, co do metody zaś – powinna ona być bardziej cywilizowana. Pragnąłby on, aby w tym procesie więcej było elementów konstrukcji, a mniej destrukcji.

Rafał Ziemkiewicz,
publicysta „Newsweeka”, „Rzeczpospolitej” i „Gazety Polskiej”
Apel o przebaczenie to wspaniała chrześcijańska cnota, ale sam Kościół obwarowuje to pewnymi warunkami, takimi jak wyznanie winy, mocne postanowienie poprawy i zadośćuczynienie. Jeśli te warunki są spełnione, wtedy można mówić o przebaczeniu. Jeśli jednak ludzie nie dokonali zadośćuczynienia, wówczas przebaczenie wydaje mi się bardziej kpiną z idei miłosierdzia niż jego realizacją.

Prof. Andrzej Friszke,
historyk
Sądząc po streszczeniach w polskich gazetach i przyjmując, że oddają one wiernie wypowiedź kardynała, jego słowa są niewątpliwie wyrazem krytyki dla procesu lustracji. Kard. Dziwisz jest hierarchą tej rangi, który tak długo przebywał w Rzymie, że funkcjonuje równoważnie także w obiegu włoskim. Do publikacji jego poglądów uprawnione są więc zarówno media włoskie, jak i polskie. Fakt, że duchowny wypowiedział się tak ostro dla mediów zagranicznych, a nie polskich, wcale mnie nie zaskoczył ani nie zdziwił.

Prof. Andrzej Paczkowski,
historyk
Nie jestem jasnowidzem, aby odgadnąć, co kardynał miał myśli, mówiąc takie słowa. Ogólnie biorąc, Kościół jest bardzo wstrzemięźliwy wobec procesu lustracji osób duchownych i tylko w tym kontekście odczytuję słowa kard. Stanisława Dziwisza.

Łukasz Perzyna,
publicysta tygodnika „Solidarność”
Wypowiedź kardynała jest sygnałem pewnego zmęczenia, co jest zrozumiałe u hierarchy, który uchodził za jednego z powierników, a nawet współtwórców idei Jana Pawła II. Dziś, kiedy całym tym fetorem lustracyjnym kierują ludzie, o których się nie słyszało przed 1989 r., nie z powodu młodego wieku, ale braku odwagi, to nawet najbardziej gorliwi zwolennicy lustracji przyznają, że nie więcej niż 10% duchownych współpracowało z tajnymi służbami. Abp Dziwisz zwraca uwagę, że to Kościół był ofiarą represji, natomiast „hunwejbini” próbują dziś stworzyć wrażenie, jakoby Kościół stanowił element systemu, a wręcz represji w PRL. Niektórzy sfrustrowani opozycjoniści mieli nawet ogromne pretensje do prymasa Glempa, że w stanie wojennym nie wezwał ludzi do wyjścia na ulicę. Dziś też 90% takich pretensji wobec Kościoła jest efektem zwykłego wyrachowania lub podłości, bo mamy 90% księży poza wszelkimi podejrzeniami. I dobrze, że na długo zapamiętamy nazwiska wielkich ludzi, takich jak Wyszyński i Wojtyła, bo to oni stworzyli kiedyś alternatywę dla PRL, a wcale nie współtworzyli PRL.

Dr Radosław Markowski,
socjolog polityki, SWPS i PAN
Kard. Dziwisz wie, co mówi, bo jest oczywistym kontynuatorem myśli i drogi życiowej papieża Jana Pawła II, a mówi jasnym tekstem. Wydaje mi się, że człowiek, który tyle czasu spędził w jednym z cywilizacyjnych i politycznych centrów świata, nie może znieść tej zaściankowości i archaizmu współczesnej polskiej polityki. Żywi on po prostu przekonanie, iż kraj w XXI w. powinien się zajmować gospodarką, nowymi technologiami, a nie sprawami marginalnymi, których rozdęcie do niebotycznych wymiarów jest szkodliwe. By była jasność: jak wielu, nie jestem przeciwny temu, by donosicieli, ludzi miałkiego charakteru z przeszłości identyfikować i zapobiegać ich nadmiernemu wpływowi w obecnym życiu publicznym. Protestuję jednak, podobnie jak kardynał, przeciwko dominacji tego zagadnienia, tym bardziej że nie mamy do czynienia z bezstronnie prowadzoną lustracją, lecz z politycznymi gierkami i rewanżyzmem. Kościół przetrwał 2 tys. lat, m.in. dlatego że zawsze jakoś z władzą współpracował (jak ktoś woli makaronizm, może powiedzieć – kolaborował), np. z władcami średniowiecza, kapitalizmem, juntami wojskowymi, nawet nazizmem i komunizmem w takim stopniu, w jakim to było konieczne. Instytucja Kościoła przyczyniła się do pokonania komunizmu, wygrała ze złem, bo nie była całkiem bezbronna. Można przypuszczać, że niektórzy duchowni na polecenie hierarchów badali, czego tajne służby o nich mogły się dowiedzieć. Ludzie będący wokół papieża obecnego i poprzedniego coś pewnie na ten temat wiedzą, ale jak to mają w zwyczaju – nie mówią o tym…

Jacek Żakowski,
publicysta
Jeśli jest to sprzeciw wobec lustracji, to nie dość wyraźny. Kardynał przecież ma wiele okazji, by ostro wypowiadać się w Polsce, a mimo to tak otwarcie się nie wypowiada. Za to wysoką cenę płaci cały Kościół. Można było lustracyjne wariactwo zablokować, otwarcie pokazując, jaki był wybór kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II w tych sprawach, i ucząc Polaków tego wyboru. Jakoś wtedy kard. Dziwisz nie miał dosyć odwagi, by jednoznacznie zająć stanowisko w tej sprawie i twardo je uzasadnić, blokując pogańską wiarę, że wszystkie ziemskie rachunki mają się rozstrzygnąć na ziemi. To było właściwe i możliwe, aby taka naiwna myśl nie zwyciężyła w Polsce. Kard. Dziwisz jest właśnie osobą mogącą wybory Jana Pawła II, który jest wielkim autorytetem dla Polaków, wyjaśnić narodowi, ale jakoś to się nie stało.

Wydanie: 4/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy