Wysypisko niechcianej elektroniki

Wysypisko niechcianej elektroniki

Fot. Shutterstock

Ghana stała się odbiorcą tysięcy ton niesprawnych urządzeń

Twój pierwszy telefon komórkowy, magnetowid, którego się pozbyłeś po pojawieniu się DVD, odtwarzacz DVD, który oddałeś na zbiórkę dla ubogich po pojawieniu się Blu-raya, odtwarzacz Blu-ray, którego nigdy nie używałeś, laptop z college’u, który wyrzuciłeś, ponieważ był całkowicie bezużyteczny przez wirusy – wszystko to mogło równie dobrze przejść przez Agbogbloshie, zostać poddane uderzeniom młotka i pozbawione cennych elementów. Ostatni etap podróży (co właściwie się stało z twoim game boyem z dzieciństwa?), nad którym prawdopodobnie nigdy się nie zastanawiałeś.

Zdjęcia Agbogbloshie są niezmiennie wykorzystywane do zademonstrowania ponurego losu Ghany jako jednego z największych na świecie odbiorców zachodnich odpadów elektronicznych. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana i pod pewnymi względami jeszcze mroczniejsza. Losy Ghany miały być inne. Nigdy nie miała stać się wysypiskiem niechcianej elektroniki obcokrajowców. I wbrew wielu opisom tego, co dzieje się w Agbogbloshie, żaden kraj ani firma na świecie nie wysyła i nigdy nie wysyłała w to miejsce zepsutych telefonów czy telewizorów. Nic z tych rzeczy nie trafia do Ghany jako odpady same w sobie.

To, co się tam wysyła – i jest to nie tylko legalne, ale także promowane przez globalne instytucje, takie jak Światowa Organizacja Handlu i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – to stara elektronika, która, jak twierdzą nadawcy, działa. Kiedy firmy zajmujące się recyklingiem lub pośrednicy w obrocie odpadami w krajach takich jak Kanada czy Niemcy wysyłają miliony zepsutych telefonów komórkowych lub wentylatorów sufitowych do Ghany, prawdopodobnie nie myślą, że zlecają zanieczyszczenie Afryki Zachodniej. Mogą naprawdę wierzyć, że obdarzają narzędziami oświecenia i postępu biedny zakątek najbiedniejszego kontynentu świata.

Jak do tego doszło? Jak to się stało, że Ghana – kraj, który jedno pokolenie temu nie posiadał ani jednego działającego komputera – stała się corocznym odbiorcą tysięcy ton zepsutej elektroniki i niesprawnych urządzeń?

Wczesnym lutowym rankiem pojechałem taksówką na wschód od Akry do mało znanego miasta portowego Tema, którego budowę wzdłuż południka zerowego nadzorował na początku lat 60. prezydent Kwame Nkrumah, chcąc usprawnić eksport złota z Ghany. Autostrada biegła równolegle do atlantyckiego brzegu, mijając szkodliwe cementownie. Ich nowi chińscy właściciele obsadzili trawiaste wybrzeże szeregami ponurych kasyn;

Fragmenty książki Alexandra Clappa, Wojna o śmieci. Globalne śledztwo w sprawie brudnego handlu twoimi odpadami, tłum. Piotr Królak, Szczeliny, Kraków 2025

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2025, 51/2025

Kategorie: Ekologia