Wywiad i władza

Wywiad i władza

Siemiątkowski o służbach specjalnych pisze bez cukru, ale i bez IPN-owskiego demonizowania

O służbach specjalnych piszą dwa rodzaje pisarzy. Ci, którzy pasjonują się tajnymi akcjami i dla których wywiad to opis przygód. Często są to sami pracownicy służb. Częściej wyrośnięci chłopcy.
Drugą grupę stanowią pracownicy naukowi, którzy służb nie znają. Dla nich służby to ciemny las, więc go mistyfikują. I na różnych teoriach spiskowych budują własne konstrukcje.
Na tle zarówno jednych, jak i drugich Siemiątkowski jest osobną kategorią.
Ma przygotowanie naukowe. Zna mechanizmy władzy – gdyż sam przez wiele lat w tej władzy uczestniczył. Potrafi więc odróżnić rzeczy istotne od nieistotnych.
No i poznał, jako szef UOP, a później Agencji Wywiadu, sam wywiad i ludzi w nim pracujących. Był więc wystarczająco blisko, by poznać tę służbę, ale i wystarczająco daleko, by nie ulec chłopięcej nią fascynacji.
I wystarczająco wysoko, by mieć otwarte drzwi chyba do wszystkich kluczowych ludzi tworzących polski wywiad. Jego książka to także owoc rozmów z kilkudziesięcioma oficerami. To ich relacje, weryfikowane jedna z drugą, a także z dokumentami, poddane analizie politologa i człowieka, który zna kuchnię polityki, bo sam w niej uczestniczył, tworzą pasjonującą historię.
Autor potrafił wyłapać momenty, kiedy to wywiad z zakonu ideowych komunistów zaczął się przekształcać w korporację technokratów. To trwało całe lata, ta ewolucja, która odbywała się pod skrzydłami dyrektorów Henryka Sokolaka i Józefa Oska, postępowała.
Autor cytuje wspomnienia ludzi z pierwszego rocznika szkolonego w Kiejkutach, w 1972 r. Gdzie szkolono, nie używając takich słów jak socjalizm, partia, za to mówiono: Polska, ojczyzna. I powtarzano: wy nie wybieracie ani wrogów, ani przyjaciół. Wrogów i przyjaciół wybierają władze państwa.
Mimo tego typu nauk ludzie wywiadu przynajmniej trzykrotnie odegrali rolę znacznie wykraczającą poza im przypisaną.
Pierwszy raz w połowie lat 60., kiedy to polski wywiad (są głosy, że z pomocą wywiadu NRD) przejął taśmy z rozmów Aleksieja Adżubeja, zięcia Chruszczowa i redaktora naczelnego „Izwiestii”, z kanclerzem Erhardem. Adżubej w tych rozmowach oferował Niemcom zjednoczenie, a może i część naszych ziem zachodnich, w zamian za wystąpienie z NATO. Taśmy te, przekazane do Moskwy, przyczyniły się do odsunięcia Chruszczowa od władzy.
Drugi moment nastąpił pod koniec lat 60. i na początku lat 70., kiedy potencjał wywiadu starał się spożytkować w rozgrywkach wewnętrznych Franciszek Szlachcic. „Franciszkanie” odgrywali wówczas w Polsce niebagatelną rolę, oddziaływali na bieg wydarzeń.
I wreszcie trzeci moment, który nadszedł już w czasach III RP, gdy ludzie wywiadu znaleźli swoje miejsce u boku Lecha Wałęsy. Książka Siemiątkowskiego wyjaśnia, dlaczego był to dla nich naturalny wybór. Będący efektem ich wykształcenia, drogi życiowej, doświadczenia, przekonań.
Bo tak naprawdę, żeby zrozumieć III RP, trzeba poznać rolę służb specjalnych w tym kraju, które wywodzą się z wywiadu PRL. Bo stamtąd pochodzi ich tożsamość korporacyjna.
Siemiątkowski to czyni. Bez cukru, ale i bez IPN-owskiego demonizowania.

Zbigniew Siemiątkowski, Wywiad a władza. Wywiad cywilny w systemie sprawowania władzy politycznej PRL, Oficyna Wydawnicza Aspra-JR, Warszawa 2009

Wydanie: 43/2009

Kategorie: Książki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy