Z czego ma żyć bezrobotny bez zasiłku?

Z czego ma żyć bezrobotny bez zasiłku?

prof. Wielisława Warzywoda-Kruszyńska,
socjologia biedy, UŁ
Najczęściej idzie do pomocy społecznej. To najpewniejszy sposób, bo uzyskuje się wtedy także ubezpieczenie, choć wypłata zasiłku zależy od dochodów w rodzinie. Zapewne część pracuje dorywczo, na czarno. Wielu korzysta z różnego rodzaju pożyczek prywatnych. Z naszych badań wynika, że bardzo aktywne w tych środowiskach są parabanki. Oferują drobne pożyczki osobom o niskich dochodach, które się potwornie zadłużają i nie są w stanie spłacić zobowiązań. W ostatnim czasie ich zadłużenie bardzo wzrosło.

Jan Guz,
przewodniczący OPZZ
Powinien żyć z pomocy państwa. Tak głosi konwencja Międzynarodowej Organizacji Pracy. Obowiązkiem państwa jest zapewnienie, np. z Funduszu Pracy czy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, środków pozwalających na utrzymanie rodziny przynajmniej na poziomie minimum socjalnego. Niestety, mimo inicjatyw OPZZ polski rząd nie ratyfikował aktu prawa międzynarodowego o zabezpieczeniu osób pozostających bez pracy. Nie zainteresował się również rozwojem ubezpieczeń na wypadek utraty pracy, choć takie rozwiązania są stosowane w wielu krajach.

Jolanta Łazuga–Koczurowska,
przewodnicząca Zarządu Głównego Stowarzyszenia MONAR
Każdy bezrobotny, jeśli się zgłosi do pomocy społecznej, powinien otrzymać zasiłek socjalny w wysokości 450 zł, który pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb. To samo dotyczy bezdomnych. Mają oni też prawo do ubiegania się o miejsce w schronisku dla bezdomnych lub w domu pomocy społecznej do czasu znalezienia pracy, bo nie jest to miejsce docelowe. Np. do naszego Ośrodka Pomocy Bliźniemu PROM może przyjść każdy bezrobotny i pomożemy mu szukać pracy. Dajemy szansę aktywizacji zawodowej, wysyłamy na kursy, ale uzyskanie zawodu nie jest równoznaczne ze zdobyciem pracy. Wymaga to nie tylko wiedzy, ale także np. gotowości do zmiany miejsca zamieszkania. Ludzie boją się zmian, bo wtedy utracą mieszkanie. Chcemy więc, by powstawały hostele, w których poszukujący pracy i mieszkania mogliby przebywać jakiś czas.

Prof. Ewa Rokicka,
socjologia nierówności, UŁ
Aż 27,8% Polaków, czyli 10 mln osób, żyje na granicy wykluczenia. Jednak klasa polityczna w dobie kryzysu dokonuje cięć wydatków socjalnych i deregulacji rynku pracy. Zamiast walki z ubóstwem i bezrobociem mamy politykę oszczędnościową państwa i brak wystarczającej przestrzeni do rozwiązywania problemów społecznych i działań na rzecz zaspokajania potrzeb ludzi, zapewniających poczucie bezpieczeństwa w sytuacji choroby, inwalidztwa, starości, śmierci, bezrobocia.

Sebastian Kittel,
menedżer biura Randstad w Łodzi (agencja pracy tymczasowej)
Szansą dla tych, którzy utracili zasiłek lub którym nie przysługuje prawo do niego, jest zatrudnienie w formie pracy tymczasowej. To specyficzne rozwiązanie polega na delegowaniu przez agencje osób do firm potrzebujących pracowników do zadań o charakterze doraźnym lub sezonowym. Takie osoby podlegają ubezpieczeniu społecznemu i zdrowotnemu, mogą nawet otrzymać urlop wypoczynkowy. Jest to forma dostępna dla ludzi w każdym wieku – także z grup najbardziej zagrożonych długotrwałym bezrobociem. Dla nich zatrudnienie poprzez agencje pracy tymczasowej jest również szansą na powrót na rynek pracy po dłuższej nieobecności i późniejsze zatrudnienie na stałe.

Jerzy Lamprecht,
prezes internetowej Spółdzielni Socjalnej „WwwPromotion”
Może wyjechać za granicę, może mieć babcię, która ma rentę. Może także uzyskać zatrudnienie, zakładając spółdzielnię socjalną lub stając się jej członkiem. Niektóre nieźle sobie radzą, inne upadają. Takiej spółdzielni nie można jednak traktować jako dawcy etatów czy zasiłków. Każdy jej członek jest współwłaścicielem i pracownikiem. Bezrobotni, którzy np. 20 lat nie pracowali, mogą mieć pewien kłopot, bo odzwyczaili się od pracy.

Wydanie: 38/2013

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 8 sierpnia, 2018, 13:38

    kiedy Rzad zajmie sie absolwentami wyzszych uczelni .ktorzy pozostaja bezrobotni i bez srodkow do zycia czy we wlasnym kraju nie ma dla nich miejsca cz musza byc na sile wypychani za granice lub jwalczyc ze soba jak gladiatorzy o prace przeciez tak wilkie nadzieje pokladali w tym rzadzie to jest degradacja polskicz magistrow

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy