Zalewski i Polacy na Litwie

Z BLOGOSFERY

„Jest to przypadek, gdy proces jest równie ważny jak wynik” – powiedział prof. Ramunas Vilpisauskas, dyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych Uniwersytetu Wileńskiego, zagajając dyskusję polskich i litewskich ekspertów na temat relacji polsko-litewskich. (…) Były litewski prezydent Valdas Adamkus, były minister spraw zagranicznych Antanas Valionis, historyk Vladas Sirutavičius, europoseł Paweł Zalewski, politolog Renata Mieńkowska-Norkiene i redaktor naczelny „15 min.” Rimvydas Valatka rozmawiali o tym, że kwestia pisowni nazwisk polskich na Litwie powinna być rozwiązana, bo nazwisko to nie kwestia narodowości, tylko tożsamości; że należy zezwolić na dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic; że ani naród duży, ani mały nie ma prawa do nacjonalizmu, bo nacjonalizm zawsze się kończy jednakowo – ofiarami śmiertelnymi. (…)
Ta dyskusja wykazała jednak nie tylko, że dobrzy ludzie i po stronie polskiej, i po stronie litewskiej są w stanie się dogadać. Ukazała też coś jeszcze: nieznajomość tematu przez osoby, które są uważane za ekspertów w dziedzinie stosunków polsko-litewskich.
Dr Laurynas Kasčiunas z Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Nauk Politycznych zwrócił uwagę na, jego zdaniem, niekonsekwencję polskiej polityki zagranicznej. „Polska i minister Sikorski niejednokrotnie podkreślali, że Łotwa wzorcowo rozwiązała kwestię polskiej mniejszości narodowej. Tymczasem sytuacja polskiej mniejszości na Litwie jest dużo lepsza niż na Łotwie!”. (…)
Nieoczekiwanie przyznał mu rację Paweł Zalewski, chociaż sytuacja na Łotwie i Litwie jest absolutnie inna! Polska mniejszość jest na Łotwie nieduża (zaledwie kilkadziesiąt tysięcy), jej znaczenie polityczne jest żadne, a Łotysze traktują Polaków jako naród bratni, a nie zagrożenie. No i sprawa najważniejsza – za czasów ZSRR Polacy na Łotwie w ogóle nie mieli własnego szkolnictwa, pierwsze szkoły polskie powstały po odzyskaniu niepodległości. I właśnie za to Łotwa jest chwalona, szczególnie że te rozwiązania (ujednolicona matura czy lekcje po łotewsku) nie wywołują protestów łotewskich Polaków. Tymczasem na Litwie reforma oświaty prowadzi do ograniczenia polskiego szkolnictwa, które istnieje od ponad pół wieku, uderza w uczniów, którzy muszą w rekordowo krótkim czasie przygotować się do dużo trudniejszego egzaminu maturalnego itp. Oczywiście, że jest to traktowane jako cios w mniejszość narodową i wzbudza protesty, tym silniejsze, im gorzej reforma jest przygotowana (brak podręczników, kadry pedagogicznej, okresów przejściowych itp.). (…)
Zalewski sprowadzał problemy polskiej mniejszości narodowej w zasadzie tylko i wyłącznie (lub przede wszystkim) do pisowni imion i nazwisk. (…) Jest to najczęściej popełniany przez polskich ekspertów i polityków błąd. Po pierwsze, problem pisowni nazwisk – z uwagi na orzecznictwo litewskiego Sądu Konstytucyjnego – jest najtrudniejszy do rozwiązania. Po drugie, nie jest to, w odróżnieniu od kwestii oświaty, problem najważniejszy, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest to problem symboliczny (biorąc pod uwagę fakt, że nawet posłowie Akcji Wyborczej Polaków na Litwie nie spieszą się z powrotem do polskich, choćby w brzmieniu, nazwisk). O wiele ważniejsze jest zasygnalizowanie problemów polskiej oświaty, na Litwie. Szczególnie w obliczu propagandowej akcji litewskiej prawicy przeciwko ulgom na egzaminie maturalnym (litewskie media chętnie piszą o tym, że ulgi dyskryminują uczniów ze szkół litewskich i jednocześnie nie wspominają, że brak ulg oznacza dyskryminację uczniów-Polaków, którzy przez 10 lat uczyli się litewskiego według innego programu).

Fragment z blogu
Inna Wileńszczyzna jest możliwa

Wydanie: 22/2013

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy