Zanim zamkną się naczynia

Zanim zamkną się naczynia

Zamiast amputować nogę z powodu miażdżycy, można ją uratować, przeprowadzając operację chirurgiczną

Dr n. med. Robert Michał Proczka – ordynator oddziału chirurgii naczyniowej Centrum Kardiologii w Józefowie

W Polsce co godzinę ktoś traci nogę w wyniku amputacji, w ok. 90% uzasadnionej miażdżycą. Według specjalistów, nasz kraj jest jedynym w Unii Europejskiej, w którym rośnie liczba takich amputacji. Rocznie przeprowadza się ich prawie osiem na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy w Danii zaledwie dwie, a w Holandii i Hiszpanii tylko jedną. Dlaczego tak się dzieje?

– Nie znam szczegółowo tych statystyk. Jestem praktykiem, specjalistą chirurgii ogólnej i naczyniowej, ale potwierdzam, że z różnych źródeł płyną informacje o tym, że w Polsce wykonuje się stanowczo za dużo amputacji. Z czego to wynika? Sądzę, że decyzje o amputacji często są podejmowane zbyt pochopnie. Ja, podobnie jak mój zespół, uważam, że zanim zdecydujemy się amputować kończynę, czyli sięgniemy po rozwiązanie ostateczne, które pociąga za sobą mnóstwo negatywnych konsekwencji, za wszelką cenę powinniśmy próbować zastosować ratujące kończynę zabiegi rewaskularyzacyjne, czyli związane z odtworzeniem krążenia w naczyniach krwionośnych. Nie każda taka próba kończy się sukcesem, mimo to należy próbować. Trzeba wiedzieć, że problemy z krążeniem w kończynach dolnych biorą się z arteriosklerozy, potocznie zwanej miażdżycą, która ludziom kojarzy się raczej jako przyczyna zawału serca.

Co wywołuje tę chorobę, siejącą ogromne spustoszenie w organizmie?

– W lwiej części jej ofiarami są palacze papierosów…

Chyba niewielka jest u nas świadomość skutków palenia, skoro mało który palacz zdaje sobie sprawę, że kiedyś może stracić nogę?

– Na każdej paczce papierosów znajduje się ostrzeżenie ministra zdrowia, że palenie może być przyczyną chorób układu krążenia. A miażdżyca należy do tej kategorii. Być może te ostrzeżenia na opakowaniach papierosów spowszedniały i nie robią na palaczach większego wrażenia, więc trzeba tę świadomość pogłębiać.

Czy tylko palenie powoduje miażdżycę? A uwarunkowania genetyczne?

– W pewnym stopniu również, choć większy wpływ mają otyłość i nadciśnienie. Czyli jeśli palimy, nie dbamy o prawidłowe ciśnienie tętnicze i nie likwidujemy nadwagi, jesteśmy z dużym prawdopodobieństwem narażeni na miażdżycę, a tym samym na jej skutki, np. właśnie w postaci amputacji kończyn.

Zwłaszcza jeśli dojdzie do tego cukrzyca. Niedawno w takiej sytuacji znalazł się mój znajomy, któremu obcięto obie nogi, a wkrótce i tak zmarł.

– Ponieważ to, co się działo w jego nogach, było zapowiedzią tego, co stanie się z sercem i układem nerwowym. To wszystko są naczynia połączone. Kiedy do miażdżycy dochodzi cukrzyca, przybywa czynników ryzyka i postęp choroby jest szybszy.

Kiedy i jak zaczyna się objawiać miażdżyca?

– U każdego z nas rozwija się przez całe życie, już od najmłodszych lat. Z upływem czasu nasila się coraz bardziej. U mężczyzn – w piątej dekadzie życia, u kobiet po menopauzie. Miażdżyca to proces zamykania się naczynia krwionośnego, przebiegający w ściankach naczynia, które zarastają tzw. blaszkami miażdżycowymi. Im człowiek starszy, tym więcej przybywa tych blaszek na ściankach, aż do momentu – choć nie zawsze – całkowitego zamknięcia się naczynia. Nasza rola, jako chirurgów naczyniowych, polega na mechanicznym udrożnieniu tego naczynia. Tyle możemy zrobić, ponieważ nie umiemy jeszcze zablokować postępu samej miażdżycy. Nawet jeśli pacjenta się zoperuje, nie zostaje on wyleczony z miażdżycy, tylko z jej skutków. Nie mamy zasadniczego wpływu na dalszy przebieg choroby, choć należy podkreślić znaczenie zmiany trybu życia, nawyków żywieniowych pacjenta oraz uzupełniającej farmakoterapii…

Strony: 1 2

Wydanie: 5/2016

Kategorie: Zdrowie