Zaradni sami swoi

Zaradni sami swoi

Ludzie to jednak są wredni. A szczególnie Polacy – jak tylko się dowiedzą, że do kogoś trafiła większa kasa, tak długo będą grzebać, aż się dokopią. Weźmy sprzedaż kolekcji Czartoryskich, którą wicepremier Gliński kupił za 100 mln euro.

Narodowi transakcję pokazano jako Himalaje zaradności i patriotyzmu „dobrej zmiany”. Bo to wszystko przecież dla dobra narodu. Ale kulisy robienia narodowi dobrze też są ciekawe. Fundacja Czartoryskich miała w statucie zapis o wieczystej opiece nas zbiorami. Co oznacza, że niczego nie można było sprzedać. No i zarząd uparcie trzymał się litery prawa. Tak długo, dopóki go nie wymieniono. Na nowy zarząd. Statut też zmieniono.

Chyba warto poznać nazwiska tych dzielnych zuchów, którzy sprzedali kolekcję Czartoryskich: prezes Jan Lubomirski-Lanckoroński i Maciej Radziwiłł, rodzony brat Konstantego, ministra zdrowia. Wychodzi więc na to, że minister Gliński zapłacił 100 baniek bratu ministra z tego samego rządu. Duża kasa nie lubi przecież obcych. Przed wojną arystokracja jeszcze lepiej radziła sobie z kasą.

Wydanie: 5/2017

Kategorie: Aktualne, Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy