Zdekomunizowany profesor

Zdekomunizowany profesor

Romuald Cebertowicz, światowej sławy naukowiec, nie zasługuje, by być patronem?

Zespół Szkół nr 1 w Głownie stracił swojego patrona. Prof. Romuald Adam Cebertowicz został bowiem uznany przez Instytut Pamięci Narodowej za symbol ustroju totalitarnego, a opartą na IPN-owskiej ekspertyzie decyzję wojewody podtrzymał Naczelny Sąd Administracyjny.

Uczeń, żolnierz, student

Romuald Cebertowicz był rodowitym głownianinem, urodził się w 1897 r. w rodzinie naczelnika poczty i prezesa miejscowej straży pożarnej. Gdy w styczniu 1905 r. wybuchł strajk szkolny, którego uczestnicy domagali się bezpłatnego dostępu do edukacji, zniesienia dozoru policyjnego nad szkołami i wprowadzenia języka polskiego do szkół, dołączył do niego ośmioletni Cebertowicz. Dwa lata później trafił do szkoły handlowej w Łowiczu, a gdy wybuchła I wojna światowa, został z całą rodziną wywieziony do Rosji. Do Moskwy przeniesiona na czas wojny została Warszawska Szkoła Realna, w której Cebertowicz zdał w 1917 r. maturę, aby zacząć studia na Wydziale Inżynierii Politechniki Ryskiej również przeniesionej do Moskwy.

W październiku został jednak wcielony do Armii Czerwonej. Udało mu się wrócić w lutym 1919 r. do ojczyzny z matką i siostrami (jego ojciec zmarł). Został pracownikiem Zarządu Miejskiego w Głownie. Chciał dokończyć studia na Politechnice Warszawskiej, ale w 1920 r. trafił do wojska, najpierw do obozu akademickiego w Rembertowie, następnie do Szkoły Podchorążych Artylerii w Poznaniu. Jako artylerzysta wziął udział w powstaniu śląskim. Po zakończeniu walk, w 1923 r., zamieszkał na stałe w Warszawie, by dokończyć studia. Jednocześnie podjął pracę w Głównym Urzędzie Statystycznym, w którym po kilku latach został kierownikiem Biura Kartograficznego.

Droga do świata nauki

W 1935 r. Cebertowicz obronił na Wydziale Dróg i Mostów Politechniki Warszawskiej wysoko ocenioną pracę dyplomową „Projekt drogi wodnej Dniestr-Prut. Kanalizacja Prutu oraz porty rzeczne w Stanisławowie i Kołomyi”. W listopadzie 1936 r. został inspektorem budowy szkół w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. A 1 września 1939 r. został zmobilizowany jako podporucznik rezerwy artylerii i otrzymał przydział do obrony przeciwlotniczej fabryki Cegielskiego w Poznaniu.

Wraz z wycofującym się oddziałem przekroczył granicę i 21 września został internowany w Rumunii, skąd uciekł do Francji, gdzie wziął udział w wojnie obronnej na linii Maginota w szeregach 2. Dywizji Strzelców Pieszych gen. Bronisława Prugara-Ketlinga. Po kapitulacji Francji jego oddział przekroczył granicę ze Szwajcarią. Cebertowicz pozostał tam do 1945 r. Był jednym z organizatorów i czynnym uczestnikiem Uniwersytetu Polowego, wykładając statystykę, konstrukcje żelbetowe i fundamentowe. W listopadzie 1941 r. otrzymał posadę asystenta naukowego w Zakładzie Doświadczalnym Budownictwa Wodnego, Hydrologii i Glacjologii Związkowej Wyższej Szkoły Technicznej w Zurychu. Stało się tak za sprawą decyzji władz szwajcarskich, na mocy których żołnierze polscy zostali zatrudnieni w przemyśle i rolnictwie, a także dopuszczeni do studiów. Cebertowicz prowadził badania laboratoryjne nad mechaniką okruchów skalnych i osuszania gruntów za pomocą prądu stałego. Opracował własną metodę elektropetryfikacji – zeskalania podłoża (gruntu) przez działanie polem elektrycznym przy jednoczesnym wprowadzaniu do niego zawiesin cementowych oraz roztworów szkła wodnego i chlorku wapnia, nazwaną na jego cześć cebertyzacją.

W marcu 1945 r. wyjechał do Anglii, gdzie wstąpił do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, w szeregi 4. Dywizji Piechoty. Jednostka nie zdążyła jednak wejść do walki.

Twórca cebertyzacji

W styczniu 1946 r. Cebertowicz zdecydował się na powrót do Polski. Zamieszkał w Gdańsku, który w wyniku powojennych zmian granic stał się w 1945 r. polskim miastem. Cebertowicz trafił do Biura Odbudowy Portów na stanowisko referenta oraz do pracy jako adiunkt w Katedrze Hydrauliki, Hydrologii oraz Budowy Zapór, Jazów i Zakładów o Sile Wodnej na Wydziale Inżynierii Lądowej i Wodnej Politechniki Gdańskiej. Organizowana politechnika nie miała za wiele kadr, dlatego pochodzący z Głowna adiunkt otrzymał 1 września 1947 r. nominację na zastępcę profesora Katedry Hydrauliki i Hydrologii.

Na Politechnice Gdańskiej Cebertowicz kontynuował badania rozpoczęte w Szwajcarii i wdrażał zdobyte tam doświadczenia na gruncie polskim. Wykładał teorię parcia gruntu i mechanikę okruchów skalnych. Przedstawił pracę doktorską zatytułowaną „Parcie statyczne ziemi” i stworzył Instytut Wodny Politechniki Gdańskiej z Laboratorium Wodnym i Zakładem Mechaniki Okruchów Skalnych. Tak powstał ośrodek badawczy propagujący elektropetryfikację. Za środki zdobyte dzięki opracowanej przez Cebertowicza technologii instytut zbudował halę do badań modelowych i gmach Wydziału Budownictwa Wodnego PG.

Z końcem września 1949 r. Cebertowicz otrzymał nominację na profesora nadzwyczajnego, a w marcu 1954 r. na profesora zwyczajnego (wraz ze stopniem doktora nauk technicznych). Rok wcześniej na bazie Instytutu Wodnego PG powstał z jego inicjatywy Instytut Budownictwa Wodnego PAN, którym kierował do 1957 r. Jednocześnie w 1952 r. został posłem na Sejm wybranym jako bezpartyjny. Do partii wstąpił dopiero w 1954 r., a dwa lata później wszedł w skład komitetu wojewódzkiego. W latach 60. był też przewodniczącym Zarządu Wojewódzkiego Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej.

Jego działalność nakierowana była jednak na naukę oraz pracę na rzecz lepszego świata w rzeczywistości komunistycznej. W 1948 r. uratował skarpę pod kościołem św. Anny w Warszawie, zapobiegając jej osunięciu, oraz kolegiatę w Łęczycy. Dzięki jego metodzie zeskalania gruntu uratowano także Krzywą Wieżę w Pizie i egipską świątynię w Abu Simbel. W 1960 r. Cebertowicz był członkiem międzynarodowej misji UNESCO ds. ratowania zabytków w Sudanie. Za jego sprawą i z zastosowaniem jego technologii zbudowano w Polsce również wiele zakładów przemysłowych, w tym portów. Był delegatem na kongresy pokojowe w Wiedniu, Warszawie, Moskwie i Helsinkach. Przewodniczył Prezydium Komitetu Gospodarki Wodnej Międzynarodowego Towarzystwa Mechaniki Gruntów i Fundamentowania, brał udział w pracach Polskiego Towarzystwa Mechaniki Teoretycznej i Stosowanej, Komitetu Nauki i Techniki Polskiej Akademii Nauk oraz Gdańskiego Towarzystwa Naukowego. Był też założycielem i pierwszym dyrektorem Instytutu Badań Naukowych PAN.

W 1967 r. przeszedł na emeryturę, pozostawał jednak aktywny jako ekspert. Pod koniec lat 70. zamieszkał w Łodzi, gdzie zmarł 14 stycznia 1981 r. Jego grób znajduje się w rodzinnym Głownie.

Naukowiec do dekomunizacji

Romuald Cebertowicz był posłem, należał też do Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu, po październiku 1956 r. Otrzymywał również odznaczenia. Pozostaje jednak pytanie, czego był symbolem, skoro nie był ważną postacią życia politycznego, za to wybitnym naukowcem ratującym zabytki znane praktycznie całemu światu i budowniczym portów. Czy budowanie lepszej Polski było hańbą, a jedynymi pozytywnymi postaciami tamtego okresu są „żołnierze wyklęci”? Wątpliwości nie miał wojewoda łódzki, który w marcu 2019 r. odebrał głowieńskiej szkole patrona, powołując się na ustawę o zakazie propagowania ustrojów totalitarnych. W opinii IPN Cebertowicz jest symbolem komunizmu. Jeszcze we wrześniu tego samego roku na wniosek starostwa zgierskiego zarządzenie wojewody uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny, uznając, że „przywołanie samych faktów historycznych dotyczących danej osoby, w tym jej przynależności i działalności w organizacjach komunistycznych, nie jest wystarczającą podstawą do przyjęcia, że ta osoba symbolizuje komunizm”. Orzeczenia tego nie podzielił jednak Naczelny Sąd Administracyjny. Co ciekawe, poprzedniemu wojewodzie z PiS nie udało się odebrać Cebertowiczowi ulicy w Łodzi.

„Romuald Cebertowicz cieszy się wielkim autorytetem wśród mieszkańców miasta, trudno o osobę, która zgadzałaby się z decyzją NSA. Wielu jest zdenerwowanych na wojewodę. Panuje opinia, że jak PiS przestanie rządzić, patron wróci do szkoły”, mówi dr Tomasz Romanowicz, historyk i mieszkaniec Głowna.

W takich okolicznościach wybitny naukowiec został wygumkowany z historii rodzinnego miasta w zasadzie tylko dlatego, że z Zachodu, gdzie robił karierę naukową, postanowił wrócić do zniszczonego przez wojnę kraju i wziąć udział w jego odbudowie. Jak widać, jest to obciążeniem. Pytanie, jak długo.

Fot. Muzeum Narodowe w Warszawie/PAP/Wiesław Prażuch

Wydanie: 46/2021

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy