Co ze sprawą ks. Dymera po jego śmierci?

Co ze sprawą ks. Dymera po jego śmierci?

Oskarżany o pedofilię ks. Andrzej Dymer zmarł 16 lutego w następstwie choroby nowotworowej. Przeciwko duchownemu od lat toczyły się postępowania cywilne i kanoniczne o molestowanie seksualne. Komentatorzy podkreślają, że sprawa Dymera nie kończy się wraz ze śmiercią szczecińskiego księdza.

Ks. Andrzej Dymer zaczął kierować biznesami archidiecezji szczecińskiej w latach 90. XX w. Między rokiem 1992 a 2007 stworzył sieć katolickich placówek wychowawczych. Inicjatywy, którym patronował Dymer, w ostatnich 10 latach dostały od państwa ponad 11 mln zł dotacji. Duchowny uznawany był za osobę nietykalną – mimo licznych oskarżeń o pedofilię kolejni szczecińscy biskupi zdawali się nie widzieć sprawy Dymera, powierzając mu kolejne stanowiska. Jednak 11 lutego 2021 r. ksiądz został odwołany ze stanowiska dyrektora Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie przez metropolitę szczecińsko-kamieńskiego abp. Andrzeja Dzięgę, który w 2010 r. sam powołał go na to stanowisko. Jedna z ofiar księdza, ukrywająca się pod pseudonimem Bożydar, stwierdziła w rozmowie z OKO.press, że to za mało, a Dymer powinien zostać wydalony z duchowieństwa.

Katolicka „Więź” w listopadzie 2020 r. ujawniła, że trwająca kilkanaście lat sprawa Dymera była blokowana w sądzie biskupim przez abp. Sławoja Leszka Głódzia, pozostającego w dobrych stosunkach z metropolitą szczecińsko-kamieńskim abp. Andrzejem Dzięgą. Jak niespodziewanie 17 lutego poinformowała archidiecezja gdańska, postępowanie kanoniczne wobec ks. Andrzeja Dymera zostało zamknięte pod koniec 2020 r., a sesja wyrokowa miała miejsce 12 lutego. Rzecznik archidiecezji poinformował, że dokumentacja dotycząca ks. Dymera i treść wyroku nie zostaną upublicznione. Czyli w dalszym ciągu opinia publiczna nie uzyska odpowiedzi na swoje pytania.

Dziennikarz śledczy OKO.press i autor książki „Hipokryzja” o pedofilii wśród księży, Radosław Gruca napisał po śmierci Dymera na swoim Facebooku: – Mój antybohater pedofil #Dymer umarł w hańbie. Nie przeprosił ofiar. Nie okazał skruchy publicznie. To także nie zamyka sprawy. Abp #Dzięga powinien podać się do dymisji. Jeśli zależy mu na dobru Kościoła.

Również prokościelni politycy i komentatorzy oczekują dalszych działań wymiaru sprawiedliwości. Sytuację skomentował w środę rano Jarosław Gowin: – Jeszcze jako senator interweniowałem w sprawie ks. Dymera u jego przełożonych. To było LATA temu. I niewiele przez te LATA się stało. Skandal to mało powiedziane. Albo Kościół wreszcie na pierwszym miejscu postawi Ofiary seksualnych przestępców, albo straci wiarygodność – komentuje na swoim Twitterze polityk Porozumienia.

Publicysta Tomasz Terlikowski też nie szczędzi słów krytyki i uważa, że sprawa Dymera powinna zostać doprowadzona do końca, bo winy nie ponosi jedynie sprawca, ale cały system. – Metropolici szczecińscy, którzy wiedzieli, co robi ks. Dymer, są odpowiedzialni za cierpienie ofiar, za ich ból, za załamanie, ale są odpowiedzialni także za to, że ich kapłan nigdy nie poddał się terapii – napisał Terlikowski jeszcze przed śmiercią Dymera na swoim Facebooku. – Ks. Andrzej Dymer nie żyje. On stoi już przed Najwyższym. Kilku z biskupów, którzy go chroniło, też już nie żyje. Ale to nie oznacza końca sprawy. Zakończy się ona, gdy konsekwencje prawne poniesie nie tylko ks. Dymer, ale także biskupi, którzy go przez lata kryli i wspierali. – napisał Terlikowski po podaniu przez szczecińską-kamieńską kurię informacji o śmierci duchownego.

Państwowa Komisja ds. pedofilii poinformowała, że w związku ze śmiercią ks. Andrzeja Dymera kończy postępowanie wyjaśniające, jednak nie zaprzestaje innych działań związanych ze sprawą m.in. „ochrony czci, praw i godności osób poszkodowanych; interwencji i ich wspierania; identyfikacji problemów pojawiających się w praktyce ścigania tego rodzaju przestępstw i karania ich sprawców”. Komisja w swoim komunikacie podkreśliła również: „Odpowiedzialność powinny ponieść także wszystkie osoby współwinne, niezależnie od tego czy zaniechały zawiadomienia organów ścigania i podjęcia działań uniemożliwiających krzywdzenie małoletnich, czy też zachowały milczenie godząc się na wykorzystywanie seksualne dzieci”.

 

fot. James Coleman

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy