Ziemia, która nie może zaznać pokoju

Ziemia, która nie może zaznać pokoju

Pielgrzymka papieża Franciszka do Iraku to milowy krok na drodze dialogu międzyreligijnego

Korespondencja z Rzymu


Salam, salam, salam, Allah maakum (Pokój, pokój, pokój, Bóg jest z wami) – tymi słowami Franciszek zakończył nabożeństwo w języku arabskim na stadionie w Irbilu, w irackim Kurdystanie.

Tak chrześcijański papież wyrzekł się symbolicznie motta krucjat Deus vult (łac. Bóg [tak] chce). Trzy dni apostolskiej wizyty (5-8 marca 2021 r.) w kraju Bliskiego Wschodu, który w ostatnich latach został całkowicie zdewastowany przez wojnę i terror ISIS, były przesłaniem pokoju i braterstwa.

Reflektory na Irak

Ta pielgrzymka Franciszka już zapisała się w historii. Inna niż wszystkie dotychczasowe podróże papieskie. Pierwsza w epoce COVID-19. Niebezpieczna i wymagająca nadzwyczajnych środków ostrożności oraz imponującej ochrony. Wizyta głowy Kościoła katolickiego w Iraku była ważna z wielu powodów, zarówno politycznych, jak i religijnych, ale przede wszystkim zwróciła przez moment reflektory mediów na ten kraj, niemogący od dziesięcioleci zaznać pokoju, targany wojnami, konfliktami religijno-etnicznymi i terroryzmem. Rzuciła światło na dramatyczną i wciąż gorącą sytuację na Bliskim Wschodzie.

Franciszek został powitany na lotnisku w Bagdadzie przez premiera Iraku Mustafę al-Kadhimiego, pełniącego tę funkcję od niespełna roku. Oficjalna ceremonia odbyła się w Pałacu Prezydenckim, z udziałem prezydenta Barhama Saliha wywodzącego się z Patriotycznej Unii Kurdystanu oraz przedstawicieli władz i społeczeństwa obywatelskiego, do których papież wygłosił pierwsze przemówienie, mówiąc o konieczności zapewnienia demokratycznego udziału w państwie wszystkim grupom politycznym, społecznym i religijnym oraz zagwarantowania podstawowych praw wszystkim obywatelom. W Bagdadzie odbył też spotkanie z duchowieństwem w katolickiej katedrze obrządku syryjskiego Matki Bożej Zbawienia, gdzie w 2010 r. dżihadyści dokonali zamachu terrorystycznego, w którym zginęło 58 osób, a 80 zostało rannych.

Historyczne spotkanie

An-Nadżaf, święte miasto szyitów. Położone nad Eufratem, 144 km na południe od Bagdadu. Tu znajduje się Złoty Meczet z grobem kalifa Alego Ibn Abi Taliba, kuzyna i zięcia Mahometa, zmarłego w 661 r., oraz proroków Adama i Noego. W islamie szyickim jest uznawane za jedno z najświętszych miejsc, zaraz po Mekce i Medynie. Ali to pierwszy prorok szyicki, najważniejszy po Mahomecie. Co roku miliony pielgrzymów przybywają tu na Aszurę, największe szyickie święto, w pielgrzymce żałobnej. Kobiety odziane w czarne czadory zanoszą się płaczem. Nieopodal meczetu znajduje się Dolina Pokoju (Wadi al-Salam), największy muzułmański cmentarz, z 2 mln grobów.

W latach 1964-1978 w Nadżafie żył ajatollah Ruhollah Chomejni, który po rewolucji islamskiej został przywódcą Iranu. W marcu 1991 r., po wojnie w Zatoce Perskiej, w Nadżafie i Karbali wybuchło powstanie szyitów krwawo stłumione przez Saddama Husajna. Od tamtego momentu wąsaty dyktator zawsze obstawiał święte miasto wojskiem i wysyłał swoich szpiegów z sunnickiej partii Baas. Tu w sierpniu 2003 r. miał miejsce krwawy zamach Al-Kaidy, w którym zginął ajatollah Al-Hakim.

Dopiero w tym kontekście można zrozumieć, dlaczego wizyta papieża w Nadżafie ma wymiar historyczny. Głowa Kościoła katolickiego udała się osobiście do jednego z największych autorytetów islamu szyickiego. Franciszek zrobił milowy krok na drodze dialogu międzyreligijnego, spotykając się z umiarkowanym i poważanym ajatollahem Alim al-Sistanim. Spotkanie w małym pokoiku, trwające ponad godzinę, uwieczniły flesze i kamery. Na pewno nie wzbudziło to entuzjazmu teokratycznego reżimu z Teheranu. Tak jak nie spodobał się w Kairze, Ankarze i Rijadzie Dokument o ludzkim braterstwie dla pokoju światowego i współistnienia, podpisany w 2019 r. w Abu Zabi przez Franciszka i wielkiego imama Ahmada al-Tayyeba, przywódcę islamu sunnickiego. Dokument ten głosił m.in.: „Historia pokazuje, że ekstremizm religijny, ekstremizm narodowy, a także nietolerancja wytworzyły na świecie, czy to na Wschodzie, czy też na Zachodzie, to, co można by nazwać oznakami III wojny światowej w kawałkach”. Bergoglio kolejny raz jako pierwszy wyciągnął rękę do muzułmanów, co nie podoba się również tej części katolików, zarówno hierarchów, jak i wiernych, która wcale nie chce zakończyć świętych wojen, będących tysiącletnią tradycją chrześcijańsko-muzułmańską.

Po raz pierwszy w historii papież, zamiast namawiać wiernych na krucjaty i finansować je z własnej kieszeni, promuje model demokratycznego i pokojowego współistnienia, oparty na wolności wyznania i równouprawnieniu wszystkich grup etnicznych, społecznych i religijnych w obrębie państwa oraz równości gwarantowanej konstytucyjnie. Traktuje muzułmanów jak braci. Taka nowość budzi opory.

Śladami Abrahama i dżihadystów

Kurz, piasek, silny wiatr unoszący białe papieskie szaty to widok, który uderzył podczas międzyreligijnego nabożeństwa w starożytnym chaldejskim mieście Ur, odprawionego w drugim dniu wizyty, 6 marca, po spotkaniu z Alim al-Sistanim w Nadżafie. Czytano fragmenty Biblii i Koranu, śpiewano pieśni po arabsku i aramejsku, modlono się w wielu językach. To było jedno z najbardziej sugestywnych spotkań ekumenicznych w historii ludzkości.

W Ur, pomiędzy rzekami Tygrys i Eufrat, w pobliżu Zatoki Perskiej, narodził się Abraham, ojciec trzech religii monoteistycznych i pierwszy z hebrajskich patriarchów, żyjący 2 tys. lat przed Chrystusem. I tu rozmawiał z Bogiem, który nakazał mu porzucić ojczyznę i udać się do biblijnej Ziemi Obiecanej. Kamienne ruiny sprzed ponad 6 tys. lat odrestaurowano w 1999 r. i wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO przy okazji planowanej pielgrzymki Jana Pawła II do Iraku. Sprzeciwili się jej najpierw Saddam Husajn, a później dyplomacja Stanów Zjednoczonych. Nad antycznym miastem Ur górował niegdyś ziggurat, czasami utożsamiany z mityczną Wieżą Babel.

Podczas wizyty apostolskiej w Iraku Franciszek odwiedził iracki Kurdystan, gdzie odbył krótkie spotkanie z władzami regionu – prezydentem Nechirvanem Barzanim i premierem Masrourem Barzanim. Tam też na zakończenie pielgrzymki odprawił na stadionie im. Fransa Haririego w Irbilu mszę publiczną, jedyną, w której uczestniczyły tłumy – prawie 10 tys. osób, z zachowaniem obostrzeń antycovidowych. Zgodnie z tradycją najlepszych wizyt papieskich głowa Kościoła katolickiego wjechała na stadion w papamobilu. Ojca Świętego powitano owacjami, pieśniami i okrzykami. Powiewały flagi watykańskie, irackie i kurdystańskie. Papież pobłogosławił figurę Madonny z kościoła w Karemlasz, której dżihadyści obcięli ręce i głowę.

Pomiędzy tymi wydarzeniami papież Franciszek udał się helikopterem do Mosulu i do Karakoszu na Równinie Niniwy. Karakosz był przez stulecia największym miastem chrześcijańskim Iraku. Tam na własne oczy papież zobaczył ogrom zniszczeń dokonanych przez fundamentalistów islamskich z ISIS, którzy w 2014 r. w ciągu kilku godzin zmusili do ucieczki wszystkich chrześcijan, niszcząc domy i kościoły oraz ważne budynki. Po wyzwoleniu miasta w 2016 r. rozpoczęto odbudowę, m.in. odbudowano największy kościół chrześcijański kraju – katedrę Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny, która została spalona przez bojówki dżihadystów i przemieniona w magazyn broni. Z ok. 50 tys. mieszkańców Karakoszu, z których aż 90% było chrześcijanami, do tej pory powróciła mniej niż połowa. Nadal stoją namioty UNHCR dla uchodźców. Najbardziej symbolicznym miejscem papieskiej pielgrzymki był jednak Mosul.

Mosul – triumf pokoju

Jaki piękny był minaret Wielkiego Meczetu Al-Nuri w Mosulu. Nazywano go iracką krzywą wieżą. Wzniesiony w XII w. z cegły, miał wysokość 45 m. Zdobiło go siedem pasów o skomplikowanych wzorach geometrycznych. Wyglądał jak człowiek, który się kłania. Aż nie mogę uwierzyć, że widziałam go ponad 20 lat temu, podczas podróży do Iraku. Wtedy Mosul, trzecie co do wielkości miasto leżące nad Tygrysem, na północy kraju, był ośrodkiem wielokulturowym, gdzie współistniały różne religie oraz budowle muzułmańskie, chrześcijańskie i osmańskie. Minarety i dzwonnice kościołów kłaniały się sobie nawzajem.

29 czerwca 2014 r. świat obiegło szokujące wideo, na którym właśnie w wielkim sunnickim meczecie w Mosulu brodaty Abu Bakr al-Baghdadi ogłaszał narodziny kalifatu i tzw. Państwa Islamskiego. Terrorystyczna organizacja ISIS była wtedy u szczytu ekspansji terytorialnej zarówno w Syrii, jak i Iraku, kontrolowała rozległy obszar rozciągający się od północy Bagdadu do bram Aleppo. Al-Baghdadi wezwał wszystkich muzułmanów do zaatakowania niewiernych, znajdujących się nie tylko na terenie Państwa Islamskiego, ale także na całym świecie. Po tej odezwie nastąpiły liczne ataki terrorystyczne na Bliskim Wschodzie i w Europie, które wciąż pamiętamy.

W Mosulu, który już w dawnej Babilonii był prężnym ośrodkiem chrześcijaństwa, doszło do zbrodni oraz wypędzenia mniejszości religijnych i etnicznych. Miasto opuściło prawie pół miliona ludzi (niemal jedna trzecia mieszkańców), w tym ponad 120 tys. chrześcijan. Zburzono wszystkie kościoły i klasztory, pochodzące nawet z V w. Zniszczono zabytki, dzieła sztuki i księgozbiory, w tym mauzoleum proroka Jonasza oraz część pozostałości archeologicznych Niniwy. Pod względem kulturowego dziedzictwa ludzkość poniosła ogromne straty.

Krzywy minaret został wysadzony w powietrze 21 czerwca 2017 r. przez siły ISIS uciekające z miasta podczas bitwy o Mosul. Miasto wyzwolono miesiąc później. Od tamtego czasu do własnych domów powróciło zaledwie 70 rodzin chrześcijańskich. Boją się wracać, gdyż utracili zaufanie do muzułmańskich sąsiadów.

ISIS w swoich bojowych proklamacjach groziło, że zaniesie wojnę aż do Rzymu. Dlatego pojawienie się Franciszka w Mosulu i modlitwa za wszystkie ofiary wojny na Hosh al-Bieaa, zwanym placem Czterech Zniszczonych Kościołów, były jednymi z najbardziej symbolicznych momentów wizyty apostolskiej w Iraku. Bergoglio przeszedł przez ruiny zniszczonego starego miasta jako pielgrzym pokoju. Modlił się za wszystkie ofiary wojny. Zaapelował do chrześcijan o przebaczenie i powrót: „Braterstwo jest silniejsze od bratobójstwa, nadzieja jest silniejsza od śmierci, pokój jest silniejszy od wojny”. Wyraził ubolewanie, że „ten kraj, kolebkę cywilizacji, nawiedziła tak nieludzka burza, w której zniszczono starożytne miejsca kultu, a tysiące ludzi – muzułmanów, chrześcijan, jezydów i innych – przymusowo wysiedlono lub zabito!”.

Rany trudne do zagojenia

Franciszek udał się do Iraku, by wstawić się za katolikami, których coraz bardziej ubywa w tym kraju i na Bliskim Wschodzie. Ale nie tylko chrześcijanie byli ofiarami. 3 sierpnia 2014 r. dżihadyści odbili z rąk Kurdów miasto Sindżar, leżące pomiędzy Mosulem a granicą syryjską. Było ono domem jezydów, wyznawców monoteistycznej religii będącej mieszanką szyizmu, zaratustryzmu i islamu. Zabito i uprowadzono tysiące ludzi, dziesiątki tysięcy innych zmuszając do ucieczki. Jezydzi stali się ofiarami handlu, masowych egzekucji, rzezi i gwałtów. Nadal boją się wrócić do swoich domów. Al-Baghdadi został zabity 27 października 2019 r. podczas operacji „Kayla Mueller”, przeprowadzonej przez siły specjalne USA Delta Force w Syrii, w pobliżu granicy z Turcją. Jednak ISIS nie zostało jeszcze całkowicie rozbite. W tamtych okolicach nadal słychać strzały.

Kiedy zamykam oczy i myślę o minarecie Wielkiego Meczetu Al-Nuri w Mosulu, w pamięci przesuwa mi się cała seria obrazów: inwazja sił międzynarodowych na Irak (20 marca 2003 r.), tortury w więzieniu Abu Ghraib, tysiące zabitych, ataki bombowe, terroryzm, zwęglone szczątki zlinczowanych najemników z firmy Blackwater powieszone na moście u bram Falludży, dwie bitwy o Falludżę, Abu Musab al-Zarkawi, Al-Kaida, zamachy w Nasirii, Bagdadzie, Madrycie, Moskwie, Londynie, Bombaju… powieszenie Saddama Husajna (30 grudnia 2006 r.), wojna domowa sunnitów z szyitami, wycofanie się amerykańskich sił z Iraku, pacyfikacja Hawidży, wybuch wojny domowej w Syrii, proklamacja Państwa Islamskiego w Iraku i Lewancie, czarne flagi ISIS powiewające w wielu miastach Iraku, uchodźcy, zabici, ranni, otwarta wojna z dżihadystami, atak na Samarrę, bitwa o Mosul, oblężenie Kobane, ucieczka cywilów, zniszczenia, zbiorowe egzekucje, podrzynanie gardeł, uprowadzenia, gwałty, terror… Migawki z ziemi, która nie może zaznać pokoju.

Fot. IWP/Backgrid/East News

Wydanie: 13/2021

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy