ZUS do raportu

Trudno powiedzieć, na co liczyło kierownictwo NIK, trzymając przez dziewięć miesięcy w sejfie wyniki kontroli ZUS-u. Przecież tylko kwestią czasu było rozpętanie wokół tego rodzącego się w bólach raportu wielkiej burzy. Tak też się stało. Kierownictwu NIK zarzucono stronniczość i ukrywanie prawdy. Niestety, dziennikarzy dość obiektywnie relacjonujących przebieg wydarzeń próbowali przebijać politycy, głównie AWS i UW. I choć wzięli udział tylko w otwartym posiedzeniu Kolegium NIK, to ich obecność ograniczyła się do wygłoszenia oświadczeń i opuszczenia Sali na początku obrad. A szkoda, bo wśród tych, których trzeba rozliczyć za stan ZUS-u, na pierwszym miejscu są rząd i Sejm.

Może by odpowiedzieli, dlaczego Sejm i rząd działały w sprawie ZUS-u tak opieszale. Dlaczego, mimo iż wiedziano o tym, że system komputeryzacji ZUS-u jest nieprzygotowany, pozwolono na jego uruchomienie? Warto byłoby poznać nazwiska tych ciągle anonimowych decydentów. Więcej za to wiemy o błędach w kontrakcie zawartym między ZUS-em a firmą komputerową Prokom. Tu obserwatorom ułatwiają sprawę byli prezesi ZUS-u: Anna Bańkowska i Stanisław Alot. Tak szczegółowo punktują swoje błędy, że w efekcie tych oskarżeń dominuje pogląd, iż oboje mają swój udział w katastrofalnej sytuacji ZUS-u. Bańkowska, bo podpisała chybiony kontrakt i to na dodatek w niedobrym momencie. A Alot, bo podpisując aneks, tak dalece pogorszył sytuację ZUS-u z ewidencją wszelkich danych o płatnikach, strata ogromnych pieniędzy i dramatyczne reperkusje dla budżetu, a przede wszystkim kłopoty milionów bezradnych, umordowanych Polaków, mozolnie wypełniających dodatkowe kwity.

Politycy dobrze wiedząc, jak wielka jest skala tej afery, próbują przerzucać odpowiedzialność za nią na kogo się da. Ofiarą, po części z własnej winy, pada więc i NIK. Ale próba obarczenia NIK-u za problemy ZUS-u jest tak nieuczciwa, że z gruntu bez szans.

Wierzę, że podrażniony zarzutami prezes Wojciechowski przedstawi – tak, jak obiecał – za trzy miesiące pełny raport, uwzględniający cztery główne kryteria kontroli. Rzetelność, gospodarność, celowość i legalność. Póki co, bardzo brakuje dyskusji na temat gospodarności byłych prezesów ZUS-u.

Opinia publiczna otrzymała dużą dawkę informacji o kulisach funkcjonowania największej polskiej instytucji budżetowej. I choć są to generalnie złe wiadomości, to wiemy przynajmniej, w jaki sposób i przez kogo marnotrawione są nasze pieniądze.

Pora więc na wnioski. Czy musimy być skazani na wybór między słabym prezesem ZUS-u a zupełnie nieudolnym?

Wiarygodność każdej partii politycznej, i AWS, i SLD, mierzy się kompetencją i uczciwością ich kadr. A także zdolnością do wyciągania radykalnych wniosków wtedy, gdy tych cech brakuje.

 

Wydanie: 10/2000 2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy