Wiem, że nie chcecie, ale musicie

Wiem, że nie chcecie, ale musicie

Gdy po klęsce pod Piławcami w lwowskim kościele Bernardynów wojsko ofiarowało księciu Jeremiemu Wiśniowieckiemu buławę, ten odrzekł skromnie: „Za grzechy moje, przyjmuję!”.
We współczesnym języku polskiej polityki znaczyłoby to tyle, co: „Nie chcę, ale muszę!”.
Do końca listopada Krajowa Rada Sądownictwa oczekuje na zgłoszenia kandydatów na stanowisko prokuratora generalnego. Zgłaszać się mogą prokuratorzy oraz sędziowie Sądu Najwyższego i sędziowie sądów apelacyjnych. Spośród zgłoszonych kandydatów rada wybierze dwóch, których przedstawi prezydentowi RP. On spośród tych dwóch wybierze prokuratora generalnego.
Jaka jest kondycja prokuratury polskiej, ogólnie wiadomo. Warto przypomnieć to, co napisał w ostatnim „Przeglądzie” Robert Walenciak („Przyjdzie pora na prokuratora”). A dodać można to, co ustaliła komisja śledcza badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy, lub to, co wiadomo o śledztwie w sprawie uprowadzenia i śmierci Krzysztofa Olewnika. Albo to, co w wywiadzie dla „Polityki” powiedziała sędzia Barbara Piwnik. Działanie na polityczne zlecenia, „areszty wydobywcze”, wyszukiwanie „świadków” wśród kryminalistów odbywających długoterminowe wyroki, gotowych za obietnicę poprawy warunków więziennych zeznać wszystko, co zadowolić może śledczych, serwilizm posunięty do maksimum, nieumiejętność nadzorowania służb i działanie pod ich dyktando. Wreszcie atmosfera wewnątrz instytucji. Wzajemne potajemne nagrywanie rozmów, donosy, intrygi. Wszystkie patologie, które osiągnęły apogeum w czasach rządów PiS, gdy Zbigniew Ziobro był prokuratorem generalnym.
Nie było to łatwe. W pracach sejmowej komisji przygotowującej zmianę ustawy o prokuraturze uczestniczyli i przedstawiciele aktualnego kierownictwa prokuratury, i prokuratorzy powołanego przez zwolenników i nominatów Ziobry stowarzyszenia prokuratorów „Ad vocem”. Już samo powołanie tego stowarzyszenia świadczy o atmosferze wewnątrz instytucji. Jednak tu wszyscy prokuratorzy byli absolutnie zgodni, a wspierali ich posłowie PiS. Zjednoczyło ich zawołanie: „Prokuratura dla prokuratorów”. Na szczęście większość sejmowa uznała, że prokuratura ma być nie dla prokuratorów, ale dla państwa i jego obywateli. Udało się więc zapisać w nowej ustawie, że pierwszych kandydatów na stanowisko prokuratora generalnego wystawia Krajowa Rada Sądownictwa. Dopiero kolejnego prezydent wybierze spośród kandydatów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa i Radę Prokuratorów. Jest więc niepowtarzalna szansa, że na czele prokuratury w Polsce stanie sędzia Sądu Najwyższego lub sędzia sądu apelacyjnego. Jest to szansa bez wątpienia epokowa. Na czele prokuratury z mocy ustawy ma szansę stanąć ktoś, kto od lat jest swoistym kontrolerem jakości jej pracy. Ktoś, kto pozycję zawodową zawdzięcza swej pracy, a nie lojalności wobec przełożonych, ktoś, kto ma jakże rzadki w tym kraju nawyk niezawisłości. Ktoś, kto w sytuacji trudnej nie ma nawyku dzwonienia do przełożonego z pytaniem, co ma czynić. Ustawa stwarza szansę, że na czele prokuratury stanie człowiek spoza koleżeńskich i wszelkich innych układów funkcjonujących w prokuraturze. Ktoś fachowy, a równocześnie ktoś spoza tego środowiska.
To ogromnie ważne. Jak uczy doświadczenie, żadna struktura nie jest w stanie sama się zreformować. Bez szefa, prokuratora generalnego, który przyjdzie z zewnątrz, także prokuratura nie będzie w stanie zreformować się sama. Nie będzie w stanie zerwać z dotychczasowymi nawykami i dotychczasową filozofią działania. Nie będzie w stanie wykorzenić tak silnie wrosłych w nią patologii.
Nie wątpię w to, że w prokuraturze nie brakuje ludzi uczciwych i kompetentnych. Być może jest ich nawet większość. Co z tego. Działają w strukturze chorej, realizującej chorą filozofię działania, zmuszonej dziś do racjonalizowania swoich decyzji podjętych w latach obłędnego poszukiwania nieistniejącego „układu” i walki z rozmaitymi wymyślonymi najczęściej przez polityków „mafiami”, najlepiej powiązanymi z politykami przeciwnego obozu politycznego.
W tych warunkach postawienie na czele prokuratury sędziego, a więc człowieka, który ma nawyk niezawisłości, który jest spoza środowiska prokuratorskiego, który w żaden sposób nie jest uwikłany w patologie tej instytucji, daje szanse także tym uczciwym i kompetentnym prokuratorom.
Państwu i jego obywatelom potrzebna jest sprawna, kompetentna prokuratura. Apolityczny urząd skutecznie ścigający przestępców, a jednocześnie szanujący prawa i wolności obywatelskie. Niepodatny na polityczne wpływy i mody.
Podobnie jak twórcy ustawy jestem przekonany, że w aktualnej sytuacji taką prokuraturę może stworzyć doświadczony sędzia, który stanie na jej czele jako prokurator generalny. Sędziemu będzie łatwiej niż najlepszemu nawet z dotychczasowych prokuratorów zreformować prokuraturę i przywrócić jej normalność.
Jest niepowtarzalna szansa uzdrowienia prokuratury, a więc także uzdrowienia państwa. Ustawodawca dostrzegł taką potrzebę i stworzył taką możliwość. Reszta jest w rękach sędziów. W gronie sędziów Sądu Najwyższego i sądów apelacyjnych muszą znaleźć się chętni do podjęcia się takiego zadania. Jeśli się nie znajdą, Krajowa Rada Sądownictwa będzie musiała wybrać dla prezydenta dwóch kandydatów na stanowisko prokuratora generalnego spośród wcale licznej rzeszy chętnych na to stanowisko prokuratorów. Zostanie zmarnowana ogromna szansa.
Dlatego, na zasadzie wyjątku, niech mi wolno będzie, łamiąc konwencję felietonu, zaapelować do sędziów: wiem, że nie chcecie, ale musicie! Losy Polski jako państwa prawa są dziś bardziej niż kiedykolwiek w waszych rękach.

Wydanie: 46/2009

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jak Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy