Archiwum

Powrót na stronę główną
Od czytelników

Listy

*Tadeuszowi Sygietyńskiemu Jest smutno 50-lecie “Mazowsza” odbyło się w otoczce skandalu politycznego, bo tego inaczej nazwać nie można. W Teatrze Polskim pełna gala, dominuje czerń w kreacjach widowni. Może ta czerń była protestem przeciw polityce kulturalnej Ministerstwa Kultury i Sztuki pod patronatem pana Buzka. Smutno – w czerń tej uroczystości nie ubrały się co bardziej siedzące na wysokich stołkach osobistości naszej “elity” rządzącej. Brak było przedstawicieli Sejmu, Senatu, rządu. Nie wspomnę już o Marianie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Liberałowie – wystąp!

Płażyński wyszedł z AWS brzydko, a ponadto zrobił durnia ze swego przyjaciela, Rokity Inicjatywie pp. Olechowskiego, Płażyńskiego i Tuska można wróżyć przyszłość. Nie dlatego zresztą, że wywołała gromkie echo w mediach, bo sensacje mają krótki żywot, ale dlatego zwłaszcza, że rozmiary goryczy i nienawiści, jakimi zareagowano w istniejących formacjach centroprawicy, każą mniemać, iż trzej muszkieterowie spod liberalnej gwiazdy zadali konkurentom rany, które się nieprędko zabliźnią. Nie będzie więc łatwych powrotów. Najmniej stosunkowo złych uczuć sprowokował

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Czy Rosjanie blefowali w grudniu 1981 roku?

Rudolf Pichoja, b. dyrektor Archiwów Federacji Rosyjskiej, twierdzi, że tak (“GW” 13.12.2000 r., “Bratni blef”). Dowody na to Pichoja przedstawia kiepskie. Nie posuwa ani o krok dotychczasowej wiedzy, obraca się wyłącznie w kręgu fragmentarycznej i wyraźnie dobieranej celowo dokumentacji, przekazanej przed laty za jego pośrednictwem z polecenia Jelcyna. Z tego, że Susłow i Andropow 10 grudnia we własnym gronie i w ścisłej tajemnicy wypowiadali się przeciw interwencji wojskowej w Polsce, nic pewnego nie wynika. Wiedzieli już wtedy o tym, że zbliża się dzień

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Mityczny urok hitleryzmu

Prawdopodobnie Adolf Hitler nigdy nie stałby się führerem, gdyby w Niemczech lat 30. istniała telewizja Tak powinna nazywać się wystawa “Naziści” w warszawskiej Zachęcie, którą częściowo porąbał Daniel Olbrychski w obronie wątpliwego, w wypadku fotosów filmowych, prawa do swego wizerunku – co uniemożliwiło zapoznanie się z nią szerszej publiczności. A szkoda, gdyż Piotr Uklański, autor ekspozycji fotografii najprzystojniejszych, względnie najbardziej seksownych aktorów kina światowego w rolach nazistów, ujawnił, mam nadzieję, że świadomie – jedną

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Naciąganie ekranu

Jak nakręcić “Przeminęło z wiatrem” bez zatrudniania aktorów, czyli… Na 2011 rok wytwórnia Paramount Pictures zapowiada wyprodukowanie filmu, w którym dzięki animacji komputerowej wystąpią obok siebie młody Woody Allen, Brigitte Bardot i Humphrey Bogart. Eksperyment z pewnością się powiedzie – od strony technologicznej. Może jednak nie zostać zaakceptowany przez widownię. Historia kina układa się w dwa rejestry podobnej długości: jeden to lista wynalazków wdrożonych, a drugi to szereg olśniewających pomysłów, których widownia jednak nigdy nie zaakceptowała.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Śledzik a sprawa polska

Naród, a zwłaszcza jego przedstawiciele w osobach dziennikarzy interesowali się ostatnio chemiczno-metafizycznym zagadnieniem: dlaczego śledzie kupione w pewnym supermarkecie świecą? A było tak: pewna kobieta nabyła śledzie, które zostawiła w kuchni na stole. Gdy zbudziła się w nocy (dlaczego wstała, o tym prasa milczy, a warto by sprawę wyjaśnić do końca, może zajmie się tym minister Kaczyński), ujrzała śledzie, od których bił nieziemski blask, jak – nie przymierzając – od zaatakowanych przez UFO ludzkich szczątków w “Archiwum X”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Kozy, muzyka i ona

Kwasu Katarzyny Gärtner nie ma na mapie, ale docierają tu listy z całego świata Po drodze nie ma drogowskazów z napisem “Kwas”, ale każdy wytłumaczy, jak tam trafić: w Morzywole w lewo, drogą przez las do końca, następnie z asfaltu zjechać na kocie łby, przy kapliczce w lewo i dalej żwirową drogą do drewnianej bramy. Potem jeszcze kilkadziesiąt metrów przejechać przez mostek przy wodospadzie, po prawej stoi drewniany dom. To właśnie tam. Dzisiaj Kwas to tylko jedno gospodarstwo. Po wojnie była to spora wieś, ale na początku lat 50.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Chrzanowski po stuleciu

Ignacy Chrzanowski to wielki uczony i znakomity autor, przede wszystkim “Historii literatury niepodległej Polski”, która jest regularnie wznawiana już od stu lat bez mała. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim jest zdeponowana biblioteka po Chrzanowskim i w moich czasach stanowiła osobny zakład polonistyczny, podobnie jak biblioteka Borowego. Ja sam jestem zresztą jakimś polonistycznym prawnukiem Chrzanowskiego. Objął on katedrę na UJ po Stanisławie Tarnowskim, a wykształcił Pigonia, Pigoń zaś był mistrzem Czesława Zgorzelskiego, który współmistrzował mnie. Takie polonistyczne powinowactwo, z którego każdy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Bojowniczka przeciwko logo

Charyzmatyczna kanadyjska dziennikarka walczy z “tyranią” wszechobecnych znaków firmowych Brytyjski dziennik “The Times” uznał Naomi Klein za “najbardziej wpływową osobę na świecie poniżej 35. roku życia”. Jej książkę zachwyceni czytelnicy określili jako “manifest nowego ruchu antykorporacyjnego”, tej lewicowej, ekologicznej i antykapitalistycznej rebelii, która być może ukształtuje oblicze XXI wieku. Młodą kanadyjską dziennikarkę ogłoszono nawet prorokinią, która jako pierwsza dostrzegła zagrożenie ze strony ponadnarodowych koncernów i ich wszechobecnych znaków firmowych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Przygłupi bohaterowie

W zagranicznych podręcznikach podkreśla się heroizm Polaków. Ale w sposób dla nas krzywdzący Rozmowa z prof. Adamem Suchońskim, dyrektorem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Opolskiego – Dlaczego tak ważne jest, co o nas piszą w podręcznikach szkolnych? Przecież nie jest to w pełni naukowa analiza. – Podręcznik historii to nieraz jedyna książka historyczna, którą młody człowiek, przyszły obywatel przeczyta. Wiedza wyniesiona z tej lektury pozostanie na całe życie. A więc musimy zdawać sobie sprawę, że istnieje związek między przeszłością a współczesnością. Jeśli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.