Archiwum

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Goło i niewesoło

Już jest śmiesznie. A do końca kampanii jeszcze kilka dni i wiadomo, że kandydaci najlepsze kąski trzymają na finał. Bo jak mówi Jacek Kurski o kandydacie swojej partyjki bokserze Tomaszu Adamku, „oprócz posłów kompetentnych dobrze pokazać czasem kogoś z innej bajki”. Często bity po głowie Adamek z pewnością jest z tej samej bajki co Kurski, który wierzy, że do Brukseli wdrapie się za pomocą billboardów, którymi obwiesił Warszawę. Pożytek z tych kapliczek jest taki, że warszawiacy mają gdzie wyrazić

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Słupy zamiast granic

Nic nie jest wieczne. A co dopiero granice między państwami. Wystarczy przejrzeć mapy z ostatnich kilkuset lat, by docenić nasze obecne miejsce. Czyli Unię Europejską. A jeśli ktoś zamiast map woli inne świadectwa, to polecamy słup graniczny postawiony w 1545 r. w Prostkach koło Ełku, wyznaczający granice Korony Królestwa Polskiego, Prus Książęcych i Wielkiego Księstwa Litewskiego. „Kiedy Zygmunt August, ów Jagiellończyk dwojga imion, sprawował rządy w państwie ojca, a margrabia Albert piastował władzę w pokoju

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Jak przekonać ludzi, by głosowali w wyborach europejskich?

Dr Łukasz Jochemczyk, psychologia społeczna, Uniwersytet Warszawski Problem polega na tym, by obywatel miał poczucie, że jego udział w wyborach ma znaczenie i że jeśli nie pójdzie, może się stać coś strasznego. Wielu jednak uważa, że niezależnie od tego, kto zostanie wybrany, sytuacja się nie zmieni. Można też powoływać się na zachowania obywatelskie w stylu: warto pójść na wybory, aby pokazać innym, że sensownie jest głosować. Prof. Paweł Gieorgica, socjologia, Uniwersytet w Białymstoku Dziś łatwiej powiedzieć, czego nie należałoby

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Pogrywanie kobietami

Nie wiadomo, co bardziej irytuje w tej kampanii, która ma wyłonić nową reprezentację Polski w Parlamencie Europejskim. Nową – to oczywiście pojęcie umowne, bo główne przyczółki, czyli jedynki w miejscach, gdzie partie mają największe poparcie, poobsadzali obecni europosłowie. Czy gorsze jest to, że kampania jest niemrawa, bez polotu i dynamiki, nawet ze strony najbardziej zainteresowanych, którzy chyba większość energii zużyli na przekonanie partyjnych liderów, by dali im owe jedynki tam, gdzie szanse są największe. Dostali te preferencyjne miejsca i czekają, aż im partie zrobią

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Jeszcze raz o Ukrainie

Każdy rozsądny mieszkaniec Polski musi być zaniepokojony tym, co dzieje się na Ukrainie. Wszak to bezpośrednio za naszą wschodnią granicą rozgrywa się prawdziwa wojna domowa, giną ludzie. Każdy rozsądny mieszkaniec Polski musi też dostrzec, jak ważne było przystąpienie do NATO i Unii Europejskiej. Jak wyglądałoby dziś nasze bezpieczeństwo, gdybyśmy nie byli w tych strukturach? Ale każdy rozsądny mieszkaniec Polski powinien być również zaniepokojony poziomem dyskursu politycznego toczonego u nas na temat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Powstanie warszawskie raz jeszcze

Moje powstanie warszawskie to ruiny Warszawy. Nasz dom na Dolnym Mokotowie, na kresach miasta, płynął jak cudem ocalały z tajfunu okręt po wzburzonym morzu czerwonej cegły.Dopiero po wielu latach dowiedziałem się, że w samo centrum naszych podwórkowych zabaw trafiły na spadochronie zrzuty dla powstania. Dozorca tak mi o tym opowiadał: „Jedno działko spadło tutaj, gdzie stoi trzepak, inne nieco dalej i amunicja też była. Trzy samoloty wtedy Niemcy zbili. Rano chłopcy z powstania przyjechali, konie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Ludwik Stomma

Postscriptum

Po śmierci Tadeusza Różewicza w pierwszym odruchu sięgnąłem do jego tomików. Ze wzruszeniem czytałem jego tak serdeczne dla mnie dedykacje, ale przede wszystkim zanurzyłem się w Różewiczowskim słowie. „Przegląd” bardzo pięknie pożegnał się z poetą, któremu tygodnik był zawsze bliski. W numerze z 29 sierpnia 2004 r. dedykował jego czytelnikom „Nosorożca” – przekorny i pełen humoru wiersz pozornie o człowieczeństwie z punktu widzenia zwierząt, w rzeczywistości o wiecznie niespełnionej kondycji ludzkiej. mam na imię Toni jestem białym nosorożcem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Piotr Żuk

Czary-mary: mamy dla was bezpieczeństwo

Premier Tusk obiecuje na wyborczych billboardach bezpieczną Europę i walkę o bezpieczne pójście dzieci do szkoły we wrześniu. Biurokraci z MON zapewniają o bezpiecznych granicach i wyciągają rączki po miliardy na zbrojenia. Policja i służby, broniąc „bezpieczeństwa”, chcą móc swobodnie podsłuchiwać rozmowy telefoniczne, przeglądać pocztę elektroniczną, sprawdzać rachunki bankowe i billingi rozmów obywateli.Tak się dzieje, kiedy państwo i jego organy nie są w stanie zagwarantować przyzwoitej opieki zdrowotnej, nie mogą zapewnić wszystkim godnej pracy i płacy ani standardu życia,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Książki

Pana do skrobania szyb, bez nałogów

Tyle kobiecego dobra w jednym ciele do zagospodarowania. Nie ma z niego żadnego pożytku, żadnej uciechy W mieszkaniu matki stoi stara trzydrzwiowa szafa z lustrem. Z torby na łóżku Elżbieta wyjmuje bikini. Wpadła do matki tylko na kilka dni. Chce skorzystać z lipcowego słońca, pójdzie nad morze poopalać się na plaży. Rozbiera się, żeby nałożyć kostium. W dużym lustrze zauważa nagą kobietę. Nakłada okulary, żeby się jej przyjrzeć. Nigdy by jej nie dała 35 lat. Jest wysoka, zgrabna, nie gruba,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Nie byliśmy mięsem armatnim – rozmowa z prof. Zbigniewem Wawrem

Zdobycie ruin klasztoru Monte Cassino nie byłoby możliwe, gdyby alianci nie przerwali Linii Gustawa Prof. Zbigniew Wawer – dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, autor licznych publikacji z zakresu historii wojskowości, m.in. książek na temat bitwy o Monte Cassino. Czy droga do Rzymu musiała prowadzić przez Monte Cassino, czy nie można było wejść do niego, omijając Linię Gustawa? – Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Amerykanie szukali obejścia tej linii, innej drogi do Rzymu. Znaleźli ją niedaleko Wiecznego Miasta, pod Anzio. Przeprowadzili nawet

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.