Archiwum
Czy stronnicy wojny mają poparcie społeczne?
Zygmunt Berdychowski, prezes Instytutu Wschodniego Konstatacja, że Polacy są w Europie najbardziej antyrosyjscy, nie oznacza, że chętnie pójdą na wojnę, choć takie sugestie padają. Polacy powinni się angażować w sprawy ukraińskie instytucjonalnie, wykorzystując np. struktury samorządowe, bądź indywidualnie, świadcząc pomoc. Prof. Stanisław Bieleń, politolog, UW „Partia wojny” w Polsce to oszalałe media i niektóre kręgi polityczne. Dochodzi tu lobbing przemysłu zbrojeniowego rodzimego i zagranicznego. Na przeciwnym biegunie jest zdrowo myślące społeczeństwo, milcząca większość, która nie wyraża swoich
Polska, dzianina czy cytryna
Pisał bezlitosny Boy-Żeleński: „Bo paraliż postępowy / Najzacniejsze trafia głowy”. Wspomniałem te prorocze słowa, dowiadując się, że hasłem tegorocznej kampanii wyborczej PiS jest: „Przyszłość ma na imię Polska”. Co to znaczy? Paraliż postępowy. To po prostu nic nie znaczy, gdyż przyszłość nie ma metryki urodzin, a w związku z tym imienia. Owszem, we wzlotach poetyckich przyszłość urastać może do mirażu i snu o wielkości. Pisał Władysław Bełza: „Żyjmy przyszłością, a stare dzieje / Niańkom zostawmy lub mnichom!”. Albo Adam Asnyk: „Przyszłości
Kosmita w PKP
Wielkiego pecha mają kolejarze. A jeszcze większego pasażerowie. Zawiadujący PKP prezes Jakub Karnowski kiedy już wyjdzie z klimatyzowanych pomieszczeń, każdą wypowiedzią potwierdza, że jak się ma plecy, to w dzisiejszej Polsce można dostać każdą posadę. Karnowski to przykład człowieka, którego bilans dokonań jest równie ponury jak wiele naszych pociągów, ale przekonanie o swoich niezwykłych talentach ma wielkie jak biuro zarządu. Karnowski poczuł wiosnę i ogłosił, że kolej po latach nieobecności wraca do walki o pasażera. Zaczynamy
Ogórek pod butem Lisa
Po produktach rozpychającego się w Polsce Axela Springera nigdy za wiele nie można było się spodziewać. W sam raz tyle, by zaspokajać gusta smakoszy tabloidów. Ale okręt flagowy Ringier Axel Springer Polska, „Newsweek” (też Polska), aspiruje do wyższej ligi. Bynajmniej nie antyrządowej. Delikatnie mówiąc, nastawionej wręcz odwrotnie. I tak sobie ekipa Springera aspiruje i aspiruje. Niestety, żeby grać w wyższej lidze, trzeba myśleć i sporo umieć. Kiedyś takie umiejętności miał Tomasz Lis. Kiedyś! Bo co można powiedzieć
Listy od czytelników nr 10/2015
Nierówności jak XIX-wieczne Wielu autorów PRZEGLĄDU zwraca uwagę na rosnące nierówności. W skali globalnej wygląda to wręcz tragicznie. Według najnowszego raportu międzynarodowej organizacji humanitarnej Oxfam, w 2015 r. 1% ludzi na świecie będzie posiadać więcej dóbr od pozostałych 99%. Oxfam szacuje, że w 2016 r. ten 1% najbogatszych będzie posiadać 50% światowego bogactwa, podczas gdy 80% najuboższych w populacji ludzkiej zaledwie 5,5%. Recesja z lat 2008-2009 przyśpieszyła koncentrację bogactw, np. w 2014 r. 85 najbogatszych ludzi
Historia pogoni fałszerzy
Niby wiele je dzieli, ale jest coś, co PO i PiS mają wspólne. To polityka historyczna. Piszą ją obie partie z taką bezczelnością wobec faktów, jakby planowały rządzić w Polsce jeszcze dziesiątki lat i miały czas na zbudowanie nowych mitów. Polaków, czyli adresatów tej wielkiej operacji fałszowania historii, politycy prawicowi traktują jak niedorozwinięte dzieci, którym można wmówić wszystko. Bo jedni są za głupi, by odróżniać propagandę od faktów, a większość i tak można zastraszyć zarzutami, że skoro nie popiera nowej wersji historii, to służy
Wojna przeciw gnębieniu kobiet
Zmiana sytuacji kobiet na świecie zmieniła sam świat Sally Armstrong – kanadyjska dziennikarka, autorka książki „Wojna kobiet” Czy „Wojna kobiet” jest rodzajem manifestu? – Rzeczywiście widzę w swojej książce manifest. W Stanach Zjednoczonych ukazała się ona jako „Uprising” („Powstanie”), w Kanadzie jako „Ascent of Women” („Kobiety pną się pod górę”), ale sednem książki jest to, że zmiana sytuacji kobiet na świecie zmieniła sam świat. Wszystkich rezultatów tej przemiany nie zobaczymy jutro, ale następuje
Nie chcę być reżyserem do wynajęcia
Zrobiłam film o naszych współczesnych lękach, ale też o tym, czy coś jest po śmierci. I o tym, że nie ma na to odpowiedzi Małgorzata Szumowska – reżyserka takich filmów jak „Ono”, „33 sceny z życia”, „Sponsoring”, „W imię…”. 6 marca na ekrany wchodzi jej najnowszy film „Body/Ciało” nagrodzony Srebrnym Niedźwiedziem Berlinale za reżyserię. Niewyspana? Oglądała pani transmisję z rozdania Oscarów? – Jasne, a potem oczywiście nie mogłam zasnąć. Byłam zaskoczona, bo nie do końca wierzyłam, że uda się z „Idą”. Z Pawłem (Pawlikowskim
Trzy Ukrainy
Jak umierać na wojnie, w której nie wiadomo kto pociąga za sznurki W Rybakach nad Jeziorem Łańskim cisza absolutna. Czasem tylko szosą przemknie samochód. Niedzielne popołudnie w ośrodku Caritas Archidiecezji Warmińskiej, gdzie schronienie znalazło prawie 150 uchodźców z Doniecka i Ługańska, upływa leniwie. Ktoś parzy herbatę, grupa nastolatków brzdąka cicho na gitarach, młoda kobieta z ciastem na talerzyku puka dyskretnie do pokoju znajomych, dwóch mężczyzn w fotelach przy oknie, na końcu długiego korytarza, rozmawia półgłosem. Ojciec







