Archiwum
Polska nie tylko malowana
Oglądam i słucham Mariana Kowalskiego, kandydata narodowców na prezydenta. Prezentuje się, mówiąc dyplomatycznie, podejrzanie. Mimika jak u Mussoliniego. Ale nawet tu dotarła polityczna poprawność. Nie mówi nic o Żydach, a jeżeli, to nie wprost i trzeba zmarszczyć czoło, żeby się domyślić. Ekstremalność sądów i brutalność uproszczeń. I nagle myśl: całe szczęście, że to PiS konsumuje całą prawicę, a oni przy Kowalskim są tacy cywilizowani. Na złość Dudzie dziennikarze wyciągają fakt, że ojciec żony kandydata ma „złe” pochodzenie. Nigdy nie zastanawiałem się do tej pory,
Taśmoteka służb
Afera podsłuchowa – kto kierował Markiem Falentą, kto ma nagrania, kto ich użyje Afera taśmowa, zwana waitergate, miała być, jak obiecywał swego czasu Donald Tusk, wyjaśniona do końca wakacji 2014 r. Teraz prokurator generalny Andrzej Seremet mówi, że chciałby ją zamknąć w czerwcu 2015 r., czyli rok po rozpoczęciu śledztwa. Tak, by móc przesłać do sądu akt oskarżenia. I zaraz się zastrzega: „Z tego, co możemy zaobserwować, istnieje gdzieś tam, w przestrzeni informatycznej,
Pożegnanie Kresowiaka
Odszedł płk Jan Niewiński, ps. „Sokół”. Ostatni dowódca samoobrony polskiej ludności na Kresach Wschodnich w czasie II wojny światowej. Na cmentarz w podwarszawskich Pyrach odprowadziliśmy w ostatnią drogę człowieka wielkiego formatu. Komendanta placówki AK i Polskiej Samoobrony Kresowej w Rybczy na Wołyniu, oficera Wojska Polskiego, wieloletniego przewodniczącego Kresowego Ruchu Patriotycznego. Do ostatnich dni życia walczącego o upamiętnienie tych, których pomordowano na Kresach. Niestety, nie doczekał pomnika Ofiar Ludobójstwa ani cmentarzy godnych pamięci ofiar. Bo prawa
Poza spojrzeniem kamerdynera: lewica 2020
W atmosferze nudnej i pozbawionej jakiejkolwiek wizji politycznej kampanii wyborczej nikt się nie zastanawia, jak będzie wyglądała Polska po roku 2020, kiedy ostatecznie skończą się środki unijne. Życie bez finansowej kroplówki z Unii Europejskiej wykracza poza horyzont wszystkich głównych partyjek działających w Polsce. Ich liderzy zazwyczaj nie grzeszą dalekosiężnymi wizjami i żyją wyłącznie rozgrywkami bieżącymi. A raczej rozgryweczkami niewychodzącymi poza granicę najbliższego tygodnia. Natomiast perspektywa postrzegania przez nich otoczenia społecznego przypomina
Radom nie chce Kamińskiego
Usta pani premier, a może trafniej: głębokie gardło PO, czyli Michał Kamiński we własnej powłoce, tak łaził za Ewą Kopacz, że wyłaził sobie posadę. A że zawsze mu mało, choćby nie wiadomo ile dostał, łazi chłopina dalej. Teraz drepce za premier Kopacz, by mu dała pierwsze miejsce na liście w wyborach do Sejmu. Wymyślił sobie Radom, z którego kandydowała Ewa Kopacz (teraz jako premier powalczy ona z Warszawy). A Kamińskiemu pasowałoby wejść w jej buty. Radomscy działacze PO, gdy dowiedzieli się
Musimy częściej ze sobą współdziałać, niż walczyć
Potrzebujemy głosu Polski lokalnej, o której na co dzień mało kto pamięta Adam Jarubas– kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego w wyborach prezydenckich, marszałek województwa świętokrzyskiego Jakie wydarzenie szczególnie poruszyło pana w trakcie kampanii prezydenckiej? – Z pewnością inauguracja w Nowym Korczynie. Zaprosiłem na nią przyjaciół, znajomych, ludzi, z którymi się wychowałem, i tych, którzy chcieli się ze mną spotkać. Była piękna pogoda, słońce… Na korczyński rynek przyszło ponad 2 tys. osób. Czułem wsparcie z ich strony.
Jacy politycy najbardziej psuli telewizję?
Prof. Marek Sokołowski, medioznawca, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie Kolejni prezesi byli nominatami politycznymi i mieli powiązania: Miazek z PSL, Kwiatkowski z SLD, Wildstein z PiS, Farfał z LPR, Braun z PO. Każdy dołożył kamyczek do tego dzieła, a tragedię powiększył premier Tusk wypowiedzią na temat abonamentu. dr Beata Romiszewska, medioznawca, UMCS Lista polityków odpowiadających za psucie telewizji publicznej byłaby długa. Na czele znaleźliby się politycy PiS, bo od wielkiej czystki po zdobyciu władzy zaczął się szybki spadek
Wielka nowelizacja procesu karnego
W czasach PRL prawnikom nie wolno było łączyć pracy naukowej na uczelni z praktyką. Nie wiem, kto wpadł na ten pomysł i dlaczego. Ale tak było. W efekcie wyrosło całe pokolenie profesorów prawa, którzy nigdy nie pojawili się w sądzie ani w notariacie, na oczy nie widzieli rozprawy, nie uczestniczyli w przesłuchaniu świadka, nie borykali się z biegłymi. Byli specjaliści od prawa karnego, którzy nigdy nie rozmawiali z przestępcą, a nawet nie widzieli go z bliska. Byli cywiliści, którzy nie widzieli testamentu czy aktu notarialnego. Pisali jednak z zapałem naukowe dzieła na ten
Powrót masonów
Powtarzalne i nudne są dzieje. Czytam polską prawicową prasę, chociaż właściwie mógłbym nie czytać, bo i tak wiadomo, że zza węgła wychyną tu zaraz Ruscy i Żydzi (ewentualnie okrutni Germanie lub zdeprawowani Francuzi), chcący za wszelką cenę szkodzić Rzeczypospolitej i przekrzywić jej zdrowy, siermiężny i katolicki pion moralny. Jakby tego nie starczało i przywoływać trzeba było wszelkie matryce stereotypów i nienawiści, pojawiają się nagle na ustach biskupich i czcionkach gazetoprawicowych również masoni. Jak mawiają Rosjanie: wspomniała babuszka







