Jacy politycy najbardziej psuli telewizję?

Jacy politycy najbardziej psuli telewizję?

Prof. Marek Sokołowski,
medioznawca, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie
Kolejni prezesi byli nominatami politycznymi i mieli powiązania: Miazek z PSL, Kwiatkowski z SLD, Wildstein z PiS, Farfał z LPR, Braun z PO. Każdy dołożył kamyczek do tego dzieła, a tragedię powiększył premier Tusk wypowiedzią na temat abonamentu.

dr Beata Romiszewska,
medioznawca, UMCS
Lista polityków odpowiadających za psucie telewizji publicznej byłaby długa. Na czele znaleźliby się politycy PiS, bo od wielkiej czystki po zdobyciu władzy zaczął się szybki spadek poziomu stacji. Także obecna ekipa PO ma tu swój dorobek. Nie zrobiono też nic, żeby skutecznie pobierać abonament lub zmienić formę finansowania na bardziej efektywną, która pozwoliłaby na realizację tzw. misji i ograniczenie komercjalizacji. Dodać trzeba poza tym, że jest sporo polityków, którzy, występując w programach jako goście, psują wizerunek telewizji swoim agresywnym zachowaniem.

Prof. Wiesław Godzic,
medioznawca, SWPS
Najczęściej we władzach TVP był PSL. Jeśli przyjrzeć się osobom na stanowisku prezesa, począwszy od Ryszarda Miazka, składom rad nadzorczych, rad programowych w TVP i Polskim Radiu, było tam sporo ludowców, co nie znaczy, że oni są najbardziej odpowiedzialni za obecny stan. Wszystkie partie zawiniły, a najbardziej PiS, które nie rozumie wolnych mediów, telewizji ani dziennikarzy. Za prezesury Juliusza Brauna, który uchodzi za człowieka PO, TVP jest ręcznie sterowana i kontrolowana, raczej konserwatywna. Cała klasa polityczna odpowiada za to, że TVP upada. Dołożył się jeszcze premier Donald Tusk, dając sygnał, że nie trzeba płacić abonamentu.

Łukasz Perzyna,
publicysta, b. współpracownik TVP, Polityczni.pl
Swój udział ma grupa Wiesława Walendziaka, odnawiająca TVP pokoleniowo, ale zacierająca granice między politykowaniem a dziennikarstwem. Za szczególnie niesympatyczne środowisko uchodziły osoby skupione wokół Antoniego Macierewicza, które porozumiewały się językiem agenturalnym i mówiły do dziennikarzy: mamy u was swoich ludzi. Doszło do zagenturyzowania i zwasalizowania telewizji publicznej. Oskarżam również władze TVP z czasów SLD. Miałem wielu szefów, ale tak podejrzliwego i pomiatającego ludźmi jak Milan Subotić nie spotkałem.

dr Justyna Kubik,
medioznawca, Wyższa Szkoła Zarządzania Ochroną Pracy w Katowicach
Wystarczy prześledzić zmiany na stanowisku prezesa zarządu spółki, by uświadomić sobie, jak bardzo upolityczniona jest ta posada. Zapewne ze względu na w miarę okrzepły układ władzy w Polsce od 2011 r. pełni tę funkcję ta sama osoba. Psucie TVP przez polityków wiąże się z chęcią wykorzystania przez nich siły oddziaływania telewizji jako medium o potencjale tzw. czwartej władzy.

Not. BT

Wydanie: 13/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy