Archiwum

Powrót na stronę główną
Przebłyski

Kultura w dziwnych rękach

Minister kultury Małgorzata Omilanowska na polu mecenatu nad literaturą zdążyła na razie odznaczyć się tylko powszechnie obśmianym pomysłem tłumaczenia arcydzieł staropolszczyzny na język współczesny oraz nieprzytomnym uporem w dążeniu do zniszczenia Państwowego Instytutu Wydawniczego. Do poziomu decydentów z PO niestety dostraja się też „Gazeta Wyborcza” – tu za przykład niech posłuży jej wydanie z 14 czerwca, gdzie w notce o wrocławskich imprezach ku czci Aleksandra Fredry podsumowano jego twórczość słowami: „pisał utwory o charakterze rozrywkowym” oraz informowano, że „Zakład Narodowy im. Ossolińskich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Obywatele idą po władzę

W hiszpańskiej kampanii wyborczej głównym rozgrywającym staje się umiarkowana partia politycznych debiutantów Albert Rivera ma 36 lat i na konferencjach prasowych swojej partii wygląda bardziej jak sprawny rzecznik prasowy dużego koncernu albo twarz optymistycznej kampanii społecznej niż poważny polityk, mogący lada moment zadecydować o składzie koalicji rządzącej w jednym z największych krajów Europy. Nie unosi się, nie krytykuje obecnych, poprzednich ani przyszłych premierów – pewnie przeczuwając, że z każdym z nich być może

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przebłyski

Koziej pod rękę z Kuklińskim

Amerykanie, mimo czołobitnych próśb apologetów Ryszarda Kuklińskiego, ciągle nie chcą pokazać, jakie to tajne i szalenie ważne dokumenty dostawali od polskiego szpiega. Dlaczego? Coraz popularniejszy jest pogląd, że w gruncie rzeczy przesyłki Kuklińskiego nie były wcale dla Amerykanów takie ważne, bo chodziło o coś innego. A o co? Odpowiedź byłaby naprawdę ciekawa. Podobnie jak to, dla kogo jeszcze Kukliński szpiegował? Takie nam pytania zaczęły krążyć po głowie po lekturze kobylastego wywiadu gen. Stanisława

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Listy od czytelników nr 33/2015

Refleksja nad klęską Prawdziwy polski patriota musi umieć spojrzeć prawdzie w oczy. Bo patriotą nie jest ten, kto ubarwia karty historii, ale ten, kto ma odwagę poznać i analizować dzieje głupoty polskiej, aby ustrzec przed nią przyszłe pokolenia. Wzorem polskiego patrioty był Aleksander Bocheński, który w „Dziejach głupoty w Polsce” słusznie skrytykował polskie powstania zakończone totalną klęską. Złe przygotowanie, złe wyszkolenie i złe uzbrojenie powstańców, złe dowodzenie na wszystkich szczeblach chaotycznej organizacji nigdy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Parki Pokoju

Na początku sierpnia obchodziliśmy 70. rocznicę amerykańskiego ataku jądrowego na Japonię. Japończycy pomni niewyobrażalnej tragedii II wojny światowej nie pobudowali pomnika swojej ostatecznej klęski ani pomników wcześniejszych zwycięstw, ale stworzyli parki, w których propagują ideę pokoju i tezę, że w wojnach nie ma zwycięzcy, ponieważ wszystkie strony konfliktu są w taki czy inny sposób poszkodowane. Zwiedzając Park Pokoju w Hiroszimie, znalazłem słowo pokój napisane po polsku na 10 Bramach Pokoju symbolizujących dziewięć kręgów piekła według Dantego i piekło wybuchu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sport

Główna kwatera „Fryzjera”

To nie piłkarze na murawie ani nie PZPN decydowali o spadkach. Takie postanowienia zapadały w restauracji Borowianka we Wronkach Twitt Macieja Zielińskiego z 20 czerwca: „Borowianka ponoć padła. Jak Bastylia. Symbol”. Pogłoska wywołała na TT spore ożywienie, więc zasięgnąłem języka w Urzędzie Miasta i Gminy Wronki. Niezwykle uprzejmy rozmówca (zastrzegając, że robi to nieoficjalnie) poinformował, że zmienił się właściciel kultowej – jak podkreślił z wyczuwalną dumą – Borowianki, trwa jej remont, ale kiedy się skończy, trudno powiedzieć.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Tomasz Jastrun

Polska w ruinie i na kolanach

Podróż samochodem z Warszawy na Wybrzeże prawie bezbolesna, jedzie się już autostradami. Za szybą Polska na kolanach i w ruinie, ale wkrótce Duda i PiS ją podniosą. Określenie „Polska w ruinie” powinno przejść do dziejów głupoty polskiej. Każdy, kogo pytam o wrażenia z podróży po naszym kraju, mówi ironicznie: „Polska w ruinie, czyli: jak wiele się zmieniło na lepsze”. Widać już pierwsze bociany w gniazdach, na tej wsi jeszcze niezdemolowanej przez turystykę. Gospodarz, stary Kaszub, a trochę młodszy ode mnie, biegnie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Armia jednorazowego użytku?

Nikt nie ma wiedzy na temat faktycznej zdolności bojowej naszych sił zbrojnych Gen. Piotr Makarewicz – generał dywizji, w latach 2001-2006 dyrektor Departamentu Kontroli MON, w 2006 r. przeniesiony do rezerwy Czy Polska jest w stanie się obronić? Dzisiaj? – Zacznijmy od tego, że nie widzę większych zagrożeń dla Polski. Uważam, że histeria wojenna, która została rozpętana, jest nie na miejscu. Tłumaczę to sobie tak, że trzeba usprawiedliwić w jakiś sposób te olbrzymie wydatki, które są i będą ponoszone na sprzęt i uzbrojenie. Przy czym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Piotr Żuk

Psychologia polityczna linczu

W jednym z ostatnich numerów „Polityki” Artur Domosławski – jak zwykle w dobrej formie – opisał społeczne mechanizmy linczu. Skupił się na Ameryce Południowej, ale wspomniał też o rasistowskich linczach na czarnoskórej ludności w Stanach Zjednoczonych. Trudno nie zgodzić się z tezą autora, że lincze wcale nie stanowią broni biednych i niewykształconych, lecz są symbolem i pomocnym środkiem panowania uprzywilejowanych. Choć zazwyczaj są to pozornie spontaniczne akty bezkarnej przemocy (których sprawcy rzadko kiedy zostają pociągnięci do odpowiedzialności), najczęściej kierunek agresji

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

PGR był jak rodzina

Razem pracowano, razem się bawiono, razem pito. Co najwyżej baba na babę nawrzeszczała, chłopy dały sobie po pysku, a nazajutrz nikt o tym nie pamiętał Bieszczadzcy chłopi pojechali na wycieczkę do stolicy. Wieczorem poszli do teatru, lecz jeden po drodze się zawieruszył. Gdy biletowa wprowadzała spóźnialskiego, na scenie padły słowa ze sztuki: – Skąd przybywasz, wędrowcze? – PGR Serednica! – odpowiedział dumnie chłop. Dowcip to, a może prawda, ale pegeerowskie eskapady do największych miast były wpisane w coroczny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.