Archiwum
Życie tu wróci
Kiedyś miasto-warownia Hoj broniło granicy Czeczenii. Dziś zostały ruiny Szosa nagle zawraca o 180 stopni, spadając w dół. Za innym zakrętem zaskakuje stromym podjazdem. Vana prowadzi młody Czeczen, małomówny, z obowiązkową brodą, niewysoki, krępy i z barami, jakby pół dnia spędzał w siłowni. Tu normalka, wśród dorosłych mężczyzn nie występują tacy w typie europejskich szczuplaków. Młody piłuje silnik, prowadzi brawurowo, jakby siedział przed konsolą gry komputerowej i chciał sprawdzić, czy za kolejnym zakrętem wypadniemy
Nieistniejący ateiści
Lat temu 300 urodził się w Paryżu Jan Chrzciciel Le Rond d’Alembert. Był nieślubnym dzieckiem pani de Tencin i kawalera Destouches’a. Kochankowie nie bardzo wiedzieli, co zrobić z nieprzewidzianą pociechą, więc zostawili ją na schodach dziś już nieistniejącego kościoła Saint-Jean-le-Rond w IV dzielnicy Paryża (stąd pierwsza część nazwiska). Wprawdzie ojciec ostatecznie go odnalazł i obdarzył przyzwoitą pensją 1,2 tys. liwrów, ale do tego czasu d’Alembert tułał się po przytułkach samotny i zdany na własne siły, aż w wieku 48
Barbarzyńcy w Warszawie
Za zburzeniem Pałacu Kultury i Nauki opowiedzieli się wicepremier do spraw kultury, wicepremier do spraw nauki, a ponieważ pałac wyceniany w pieniądzach wart jest wiele milionów dolarów, za zburzeniem opowiedział się też wicepremier do spraw ekonomicznych. Ceny nieruchomości, jak wiadomo, ciągle rosną, a pałac dodatkowo będzie zyskiwał na wartości jako niezwykły obiekt artystyczny. PKiN na początku miał złą opinię pod względem estetycznym, ponieważ powstał w czasie bezwzględnego panowania na Zachodzie gustu modernistycznego w architekturze, a wybrzydzanie
Pisowskie ostatki
Gdyby Adam Nawałka miał w drużynie tylu nieudaczników, na dodatek tak skłóconych jak ekipa, która dziś rządzi w Polsce, to mistrzostwa świata piłkarze oglądaliby w telewizji. Na szczęście jest dobry trener i zgrana drużyna. Jest więc sukces. Gorzej z tą drugą drużyną. Tą, która od dwóch lat chwali się, że jest niezwykle zgrana. I że da radę. Trzeba wielkiej bezczelności i małego realizmu, żeby obecny rząd nazywać biało-czerwoną drużyną. Nie widziałem jeszcze drużyny, w której tylu zawodników chciałoby się pozagryzać. Ani trenera, który robi
Bravo o „Ogniu”
Ilu ludzi trzeba zabić, powiesić, rozstrzelać, zgwałcić, żeby sprawcę można było nazywać mordercą? Od lat piszemy o haniebnych czynach Józefa Kurasia „Ognia” na Podhalu i Słowacji. Podajemy fakty, nazwiska, przywołujemy świadków. Tym bardziej zaskoczyła nas reakcja Pawła Bravo z „Tygodnika Powszechnego”, który pisząc o procesie syna „Ognia” o milion złotych, tak określa Kurasia: „Chodzi o jednego z najciekawszych dowódców podziemia niepodległościowego tuż po wojnie, ale też najbardziej kontrowersyjnych”. Bravo ma oczywiście prawo do tych zadziwiających ocen.
Pornografia
To, co się dzieje w Polsce, to wielki triumf zła, niekoniecznie nad dobrem, ale nad normalnością, w ramach której były różne patologie. Spektakl jest świetnie widoczny dzięki prywatnym mediom, jeszcze wolnym. I zawsze w takiej sytuacji zaskakuje, jak wiele ludzkich płazów wypełzło ze szczelin. I jak liczni ludzie, którzy byliby przyzwoici w normalnych warunkach, idą na żałosne kompromisy, będące zaskoczeniem dla nich samych. By nie bolało, racjonalizują swój akces do dobrej zmiany i zaczynają wierzyć w „prawdy”, które ona podaje.
Czy polskie dzieci czują się Europejczykami?
Czy polskie dzieci czują się Europejczykami? Ewa Matczak, Szkoła Międzynarodowa w Lyonie Kiedy zaczynałam pracę jako nauczycielka języka polskiego za granicą, studenci czy uczniowie na pytanie o pochodzenie odpowiadali, że czują się albo Polakiem, albo Francuzem, albo jednym i drugim. Obecnie dzieci mówią, że nie rozumieją pytania. Mówią, że kochają Polskę, ale również, że są Europejczykami i że Francja to ich ojczyzna. Inaczej rozłożone są akcenty i myślę, że to dzięki Europie. Język pozostaje nośnikiem kultury i przynależności narodowościowej, ale proces samoidentyfikacji przebiega dwutorowo. Dzieci są inaczej
Dzień hańby, który obudził amerykańskiego olbrzyma
Atak na Pearl Harbor przyczynił się do zmobilizowania Stanów Zjednoczonych jako potężnej siły militarnej „Torpeda za torpedą niszczyły okręt. »Oklahoma« przechylała się coraz bardziej. Na pokładzie panował potworny chaos. Poparzeni, ranni marynarze próbowali ratować tych, którzy nie byli w stanie poruszać się o własnych siłach. Pamiętam obrzydliwy zapach spalonej ludzkiej skóry i oleju napędowego. Byliśmy jak grupa ślepców, którzy po omacku próbują wydostać się z płonącej pułapki. Czułem nadchodzący koniec i nie mogłem nic
Aby sądy były szybkie, nie mogą być wolne
Zachodzę w głowę, dlaczego do tej pory nie powieszono banerów tej treści na Pałacu Prezydenckim i na wszystkich sądach, aby kłuły w oczy spacerowiczów, którzy od jakiegoś czasu postanowili odwiedzać je z zapalonymi świecami, ponieważ te ostoje sprawiedliwości, podobnie jak zakład pracy prezydenta RP, zaczęły przypominać mogiły sprawiedliwości. Ujmująca prostotą tytułowa prawda mogłaby zdziałać cuda, gdyby odpowiednio wcześnie dotarła do ludu. Przede wszystkim mogłaby zapobiec wielkiej współczesnej tragedii rozlewu polskiej stearyny. Niestety, ani nie jestem autorem hasła,
Listy od czytelników nr 50/2017
Nacjonaliści czy już faszyści To prosta droga do urzeczywistnienia się słów niemieckiego teologa, więźnia Dachau i Sachsenhausen, Martina Niemöllera: „Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było”. Obudźmy się, by nie było za późno! Tadeusz Kalinowski • Narodowcy







