Archiwum

Powrót na stronę główną
Kraj

Co ukrywa Bałtyk

Najsłodsze morze świata powoli umiera. Jeśli nic się nie zmieni, stanie się morzem martwym Jeśli pragniemy jakiegoś NAJ, to Bałtyk jest najmniej zasolonym morzem świata. Zalicza się go do wód słonawych (mezohalinowych) i określa jako morze półsłone. We wcześniejszych okresach geologicznych Bałtyk zresztą dwukrotnie był jeziorem. Średnie zasolenie wynosi ok. 7‰, przy czym zawartość soli w wodzie waha się od 2 do 12‰. W łączącej Bałtyk z Morzem Północnym cieśninie Kattegat

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Roman Kurkiewicz

Barwy autorytarne

Można by zacząć idyllicznie: czereśnie są, szpaki, niezalęknione kanonadami z mających je odstraszać armatek, zażerają się w najlepsze – bo nie ma pracowników, żeby owoce zbierać. Jak ktoś słusznie zauważył (nie był to przedsiębiorca), pracownicy są, ale nie ma taniej siły roboczej. Przy zbiorze truskawek i czereśni pracowali w ostatnich latach masowo ludzie z Ukrainy. Ale już nie pracują. Pojawiły się szacunki, że prawie 250 tys. zamierza z Polski wyjechać i nie dać się dłużej wykorzystywać. Dziwne… Dlaczego nie chcą dawać się wykorzystywać?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Przegląd związkowy

Pracodawcy blokują związki

Niektórzy pracodawcy nie chcą widzieć na terenie zakładu pracy związkowców w nim niezatrudnionych Związki zawodowe w negocjacjach z pracodawcą często korzystają z pomocy swoich członków lub przedstawicieli niezatrudnionych w danym zakładzie pracy, np. należących do międzyzakładowej organizacji związkowej, zewnętrznych ekspertów czy doradców związkowych. Ich udział w różnego rodzaju działaniach związkowych jest naturalną konsekwencją powszechnie obowiązujących przepisów prawa, a także zasad związanych z niezależnością i samorządnością organizacji związkowej. Doświadczenie tych osób, ich wiedza i umiejętności dają

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Nie ma lepszego nad Szczerskiego

Krzysztof Maria Szczerski przedłuża nam życie. Nie wierzycie? A szkoda. Bo szczery, serdeczny śmiech to zdrowie. A z wiceprezydenta Szczerskiego śmiejemy się prawie tak często, jak z jego szefa. Obydwaj uważają się za mężów stanu. I tak są napompowani tą wiarą, że tylko Trump im dorównuje. W trójkę mogliby polecieć balonem na Księżyc. Na amerykańskim gazie łupkowym. Na drogę proponujemy książkę Szczerskiego, którą wydawnictwo Biały Kruk tak reklamuje: „Wybitny mąż stanu, jeden z najciekawszych polityków w Europie, bardzo popularny i lubiany w Polsce”. Widać, że w Krakowie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Obronić budżet przed Elbanowskimi?

Picu, picu, mój dziedzicu – takie coś przyszło nam do głowy. Może dlatego, że znowu głośno o Karolinie i Tomaszu Elbanowskich. Kiedyś nie wychodzili z mediów. Wypromowali się na najlepszych obrońców polskich rodziców przed siepaczami z PO. Założyli nawet Fundację Rzecznik Praw Rodziców. Dostali kasę z Ministerstwa Edukacji Narodowej. Ale wydali ją tak, że po kontroli NIK muszą oddać ponad 27 tys. zł. Kontrolerzy zarzucili Elbanowskim nieprawidłowe rozliczenia umów, płacenie po uważaniu i niską jakość prac. Chyba

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Publicystyka

Państwo na rozkaz czy państwo prawa i procedur

Oskarżony o zamordowanie Kristiny Jakub A. chodził w koszulce z napisem „Polscy patrioci” Na liście wrogów PiS może nie jest na pierwszym miejscu (kto prześcignie Tuska?), ale na pewno plasuje się w gronie najbardziej znienawidzonych. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. W ostatnich dniach mieliśmy festiwal wyzwisk i oskarżeń pod jego adresem. TVP Jacka Kurskiego, ważni politycy PiS, z premierem i marszałkiem Senatu włącznie, prawicowi blogerzy, wszyscy dzień w dzień atakowali rzecznika. Powód ataku – to pretekst.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

SZOŁKEJS

Tubnięci

Bardzo urozmaicony był w tym roku czerwcowy repertuar strajków i protestów korzystających nie tylko z gościnności Warszawy. Niektóre mają szansę na miejsce w przyszłych podręcznikach szkolnych jako innowacyjne formy buntu i poszukiwania dolegliwych metod perswazji ulicznej. Pierwszeństwo trzeba oddać internistom ze szpitala w Pruszkowie. Otóż wszyscy, jak jeden mąż, zwolnili się z pracy równo 1 czerwca. Z kolei pod Sejmem, to znaczy wśród plątaniny żelastwa naniesionego tam przez policję, pierwszy raz usiadła samotnie uczennica klasy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

O Rosji inaczej

Rosjanie zachowali ogromny samokrytycyzm, ale nie zniosą niesprawiedliwego poniżania Na początku XX w. Rosja stała się krajem mocno zintegrowanym z zachodnią Europą, rozkwitającym gospodarczo i budzącym podziw swoją kulturą. Ale już w drugiej dekadzie stulecia czekało ją następne, wyjątkowo głębokie zerwanie historycznej ciągłości: masowa emigracja lub degradacja wszystkich elit, wtargnięcie na scenę dziejową, pod sztandarem rewolucyjnego wandalizmu, zdemoralizowanych przez wojnę i rewolucję mas robotniczo-chłopskich, potem zaś niewątpliwy awans społeczny tych mas, ale za cenę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Wszyscy jesteśmy ofiarami

Młodych rekrutów FARC dość szybko oswajano z przemocą. Już w pierwszych miesiącach mieli szansę zobaczyć egzekucję na porwanych Caquetá to był świat poza światem. Poza czasem. Poza cywilizacją. Prąd nie dochodził, dróg nie było. Nie było szpitali, gazet ani książek. Państwo kolumbijskie istniało tu jedynie w teorii. W zawieszeniu. Bez sensu i oparcia. Wieś nazywała się Remolino Alto Porte Orteguaza. Nie na wszystkich mapach można ją znaleźć. Zagubiona gdzieś w Kordylierze Środkowej, przy granicy z departamentem Huila.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Chuck Norris mojego kręgosłupa

Można odmówić zrobienia prawa jazdy, można nie jeździć rowerem, kontestować samolot, ale własne stopy należy jako tako – jak to się mówi – ogarniać. Z reguły nie myśli się o tym przed trzydziestką. Potem piechurzy, perypatetycy albo ci, którzy dźwigają nieco więcej na krągłych ramionach, zaczynają własne stopy czuć (ach, poeta Jaworski: „Odczuwaliśmy starość”). Higieniści zlecają wtedy masaże, dbaluchy kupują cwane buty. Rozsądni odrzucają co wyższy obcasik, a nawet odbijają na kartkach A4

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.