O Rosji inaczej

O Rosji inaczej

Rosjanie zachowali ogromny samokrytycyzm, ale nie zniosą niesprawiedliwego poniżania

Na początku XX w. Rosja stała się krajem mocno zintegrowanym z zachodnią Europą, rozkwitającym gospodarczo i budzącym podziw swoją kulturą. Ale już w drugiej dekadzie stulecia czekało ją następne, wyjątkowo głębokie zerwanie historycznej ciągłości: masowa emigracja lub degradacja wszystkich elit, wtargnięcie na scenę dziejową, pod sztandarem rewolucyjnego wandalizmu, zdemoralizowanych przez wojnę i rewolucję mas robotniczo-chłopskich, potem zaś niewątpliwy awans społeczny tych mas, ale za cenę zniszczenia ich kultury – zarówno zaradności gospodarczej, jak i kultury wspólnotowej, przymusowa kolektywizacja wsi, połączona ze sztucznym roznieceniem wśród chłopów walki klasowej, która nie miała nic wspólnego z tradycyjnym kolektywizmem chłopskiej obszcziny. A po straszliwej, ale zwycięskiej wojnie i śmierci Stalina długi okres bardzo powolnej i zygzakowatej normalizacji, następnie zaś nowe zerwanie ciągłości, wyjątkowo głębokie, polegające bowiem na lawinowym wygaśnięciu wiary w sens „budowania komunizmu”. Dla nas brzmi to dziwnie, wolimy przypisywać upadek opresyjnego ustroju przyczynom zewnętrznym, ale reliktowa choćby wiara w ów sens wśród liczącej się części elity partyjnej była jednak koniecznym warunkiem istnienia ustroju. Powstał on przecież nie żywiołowo, lecz jako rezultat świadomej woli swoich twórców, a więc nie mógł istnieć, gdy woli tej zabrakło.

Okresu „katastrojki”, czyli dzikiego, oligarchicznego kapitalizmu lat 90., nie uwzględniam, bo nikt go nie chciał z wyjątkiem jego beneficjentów. Ale na pewno był on kolejną katastrofą Rosji i w tym sensie kolejnym pęknięciem jej historii.

Wszystko to ma ścisły związek z Putinowską ideą „konserwatywnej odnowy”. Nie jest ona jakimś „programem dla świata”, ale wyłącznie programem dla Rosji, czyli kraju, który ucierpiał więcej chyba niż jakikolwiek inny od radykalnych zerwań ciągłości i zaczynania wszystkiego do nowa, a więc zasłużył w końcu na rozwój kumulatywny, konserwatywny właśnie, a nie rewolucyjny, budujący ciągłość, łączący postęp z zachowawczością, dokonujący się przez swobodne działania obywateli, a nie przez wielkie, politycznie sterowane kampanie mobilizacyjne. Doskonałym ułatwieniem wyboru takiej właśnie drogi jest Putinowskie pojęcie „losu Rosji”. Pojęcie to jest bowiem inkluzywne, a nie wykluczające, mieszczą się w nim bohaterowie obu stron rosyjskiej wojny domowej, wielcy rewolucjoniści i obrońcy niszczonego przez nich państwa. Szczególne miejsce w tym losie wielkiego kraju zajmują męczennicy prawosławnej Cerkwi oraz ostatni cesarz Rosji, bestialsko zamordowany wraz z rodziną przez bolszewików. Nikt jednak nie jest tej wizji losu przeciwny, z komunistami włącznie.

„Konserwatywna odnowa” w przypadku Rosji nie jest więc i nie może być programem reanimacji opresywnego konserwatyzmu obyczajowego, zawsze bardzo słabego wśród zeuropeizowanych elit, a w wersji ludowej unicestwionego w czasach radzieckich. Hasło to wyraża przede wszystkim dążenie do przywrócenia akceptowalnej normalności, należnej tak boleśnie doświadczonemu przez historię narodowi. Normalności polegającej na zaleczeniu ran i w miarę możliwości zapomnieniu o nich. Częścią tej normalności jest żywiołowe dążenie do zbliżenia z Zachodem, tego bowiem pragną zamożni Rosjanie, marzący o urlopach w zachodniej Europie, o kształceniu tam dzieci, kupowaniu domów, a przy tym słusznie uważający się za Europejczyków, bo europejska jest przecież ich kultura. To samo ciążenie ku powrotowi do „wspólnego europejskiego domu” reprezentowali przywódcy nowej Rosji, poczynając od Gorbaczowa, a Putin był w pierwszych latach swojej prezydentury najbardziej okcydentalistycznym przywódcą Rosji. Dziś jest inaczej, bo opinie Zachodu (wspierane dotkliwymi sankcjami) przestały się dlań liczyć jako skompromitowane podwójnością standardów i zależnością od materialnych interesów. (To ostatnie zresztą, dodam od siebie, daje jakąś nadzieję, bo trudno wyobrazić sobie, aby interesem Zachodu było na dłuższą metę wpychanie Rosji w rolę satelity Chin).

Społeczne poparcie dla Putina pod nieustającym naciskiem Zachodu na pewno nie osłabnie – chyba że sam Putin nie wytrzyma nerwowo i popełni jakieś karygodne błędy.

Rosjanie bowiem przezwyciężyli już stan szoku, w którym jakby odechciało im się żyć, nie chcą na pewno mobilizować się do wielkich czynów, zachowali ogromny samokrytycyzm, ale nie zniosą niesprawiedliwego poniżania. I mają rację. Lekceważenie tego może się okazać bardzo niebezpieczne.

Wynika stąd, że „konserwatywna odnowa” w Rosji, gdyby się udała, byłaby zjawiskiem pozytywnym. Rosja dzięki niej stałaby się stabilna, a więc bardziej przewidywalna, lepiej przygotowana do demokratyzacji w sensie zachodnim (jeśli sama uzna to za potrzebne) i w pełni wiarygodna we współpracy gospodarczej z resztą świata.

Powyższy fragment pochodzi z książki O Rosji inaczej, wydanej przez PRZEGLĄD

Okładka książki "O Rosji inaczej"

Kup książkę

Wydanie: 27/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy