Archiwum

Powrót na stronę główną
Od czytelników

Listy od czytelników nr 27/2022

30 lat religii w szkole i co? Kiedyś pewien zakonnik powiedział, że bez względu na wyznanie, Bóg będzie oceniał, jak człowiek żył, a nie w jakim języku i jakiego Boga wielbił. Czyli że jeśli moja świadomość nie umrze razem z ciałem, to ja ze swoim człowieczeństwem mogę stanąć przed każdym, nie obawiając się o to, czy i ile razy byłam w kościele, obojętnie, jakim i gdzie. Krystyna Pawłowska Rozważania w kontekście wojny w Ukrainie Moim zdaniem wojny w Ukrainie można było uniknąć. I to jeszcze w grudniu 2021 r.,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jan Widacki

Myślenie życzeniowe w sytuacji bez wyjścia

Gdy reporter Onetu Marcin Wyrwał, od początku relacjonujący przebieg walk, niejednokrotnie z pierwszej linii frontu, powiedział, że Ukraina tę wojnę przegrywa, rzucili się na niego wszyscy. Doczekał się zarzutu, że świadomie, a może tylko nieświadomie wpisuje się w propagandę Putina, że oczywiście nie ma racji. Trzeźwa ocena reportera wojennego zderzyła się z funkcjonującym u nas i rozpowszechnianym każdego dnia mitem. Bo przecież, gdyby zebrać informacje podawane przez nasze media, komentowane tamże przez emerytowanych generałów, powtarzane bezmyślnie przez dziennikarzy i publicystów, to obraz wojny

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Inteligent, twardziel, obywatel

Bogusław Linda kończy 70 lat „Przed komisją weryfikacyjną staje porucznik Franciszek Maurer…”, mówił z offu Zbigniew Zapasiewicz do rozpartego nonszalancko ubeka w pierwszej scenie filmu „Psy”. Był rok 1992 i szeroka widownia wydawała się dostrzegać Bogusława Lindę po raz pierwszy. Nic dziwnego – 13 wcześniejszych filmów z jego udziałem powędrowało na półki. A teraz dla samego aktora, dla polskiego kina i dla naszego życia publicznego otwierał się nowy rozdział.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj Wywiady

Korzyści z covidu

W pandemii seniorzy nauczyli się wielu nowych rzeczy, ale ich poglądy polityczne nie drgnęły Dr hab. Barbara Worek – Instytut Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego W artykule „Rozwój kompetencji dorosłych Polaków w warunkach pandemii COVID-19”, napisanym wspólnie z Jarosławem Górniakiem i Katarzyną Lisek, opublikowanym w raporcie „Bilans Kapitału Ludzkiego w latach 2019-2020”, stwierdza pani, że mimo tylu zgonów, rodzinnych tragedii i ogromnych kosztów, można mówić także o pozytywnych skutkach tej pandemii. – Każdy kryzys jest bardzo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

W Miastku, czyli wszędzie

Chcecie zobaczyć, jak władze miasteczka, zmieniając partyjne szyldy, mogą bezczelnie pogrywać z ludźmi? Takich miejsc jest w Polsce wiele. Za Bożeną Dunat z „NIE” wybierzmy się na Kaszuby, do Miastka. Burmistrzem chciał zostać Mariusz Łuczyk, z zawodu nauczyciel. A z łaski PiS wicewojewoda pomorski. Uparty gość. Pięć razy startował do parlamentu. I trzy razy walczył o fotel burmistrza Miastka. Wyborcy też są uparci. Gonią pisowca bezlitośnie. A PO? Tyż piknie. Burmistrzem została Danuta Kraśkiewicz,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Studentka podpórką narodowca

Premier Morawiecki, z wielkopańskim gestem zatrudnił kolejnego doradcę, a precyzyjnie doradczynię. Kinga Niemiec ma 21 lat i jest studentką Wydziału Prawa i Administracji UW. Trafiła do wyjątkowej, nawet jak na standardy PiS, niemoty. Może premier uznał, że z Adamem Andruszkiewiczem głupiej już być nie może. Niech więc przynajmniej będzie śmieszniej. Kinga Niemiec nie spełnia oczywiście żadnego z wymogów stawianych doradcom. Ale czy Andruszkiewicz zdałby test gimnazjalisty? A Morawiecki zaliczył badanie wykrywaczem kłamstw?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Ekologia

Chrust plus przepis na katastrofę

Martwe i zamierające drzewa są dla przyrodników zazwyczaj atrakcyjniejsze niż żywe Dom ogrzewam drewnem. W tym roku zabolało, cena skoczyła o 50% w stosunku do poprzedniego sezonu, a mój dostawca nie był w stanie dostarczyć opału od ręki. Z odsieczą przybył na kasztance rząd, przypominając o możliwości zbioru chrustu w lesie. Ale śmieszki na bok, bo sprawa chrustu to gotowy przepis na pogłębienie katastrofy przyrodniczej. Puszcze nietknięte siekierą Przyzwyczailiśmy się do lasów, w których drzewa rosną w równych rządkach, a pod nogami nie walają się gałęzie. W takim

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Czy tanie zakładowe kolonie dla dzieci to był dobry pomysł?

Czy tanie zakładowe kolonie dla dzieci to był dobry pomysł? Andrzej Radzikowski, przewodniczący OPZZ Zdecydowanie tak. Owszem, dzisiaj w polskich, a nawet zagranicznych ośrodkach można spotkać wielu turystów z dziećmi. Obawiam się jednak, że jest to ciągle ten sam wycinek zamożniejszej części naszego społeczeństwa. Większość dzieci niestety spędza ferie czy wakacje w domu. W sytuacji, gdy rodzice muszą iść do pracy, takie rozwiązanie nie jest dobre. Z powodów wychowawczych, ale i dlatego, że nie tylko dorosłym, ale i dzieciom potrzebny jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Jerzy Domański

Dziennikarze ogrywani przez polityków

Pisanie o mediach w Polsce, czyli w gruncie rzeczy także o sobie, zaczyna być szczególną formą masochizmu. Jak jest? Nawet ci, którzy korzystają z mediów doraźnie, widzą, że dziennikarze są skłóceni, podzieleni prawie we wszystkich sprawach i niemiłosiernie ogrywani przez polityków. Co jest tym bardziej wstydliwe, że akurat ta grupa z mądrali nie jest znana. Ale o wiele ważniejsi od polityków są właściciele mediów. Dla nich, choć chętnie mówią o wartościach, najważniejszy jest zysk. Przez lata tresury wychowali sobie usłużnych i dyspozycyjnych dziennikarzy.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wojna w Ukrainie

(Nie)regularni

Istotną część walczących w Ukrainie wojsk stanowią ochotnicy i najemnicy – Tam – mężczyzna wskazał dłonią drugą stronę linii frontu. – Tam są twoi, dwie kompanie Polaków. Chcesz, możesz do nich iść. My ci w plecy nie strzelimy – zapewniał żołnierz samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL). Była wiosna 2015 r., relacjonowałem wówczas zmagania w Ukrainie ze stolicy separatystów. – Jakie dwie kompanie, o czym wy mówicie!? – oponowałem. – Przed nami sami Ukraińcy, żadnych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.