Beret dla diabełka

Na początku minionego wieku cesarsko-królewski Kraków uchodził za miasto kołtuńskie, ale wolne. Przedzierali się tam socjaliści różnej maści z cesarstwa rosyjskiego. Oglądano tam premiery antymieszczańskich sztuk i sztuczek, legalnie drukowano obrazoburcze pisma. Dzisiaj Kraków staje się symbolem obłudy i zakłamania. Strażnicą drobnomieszczańskich, klerykalnych cnót.
To w tym mieście, uznanym za europejską stolicę kultury w roku 2000, miejscowi radni, wspomagani parafialnymi komitetami, nie przepuszczają żadnej okazji, aby poczuć się urażonymi moralnie i religijnie. I donoszą o tym stanie. Doniesiono do prokuratora na plakat reklamujący film Milosza Formana o skandaliście Flyncie. Długo trwało, zanim plakat uznano za nie obrażający uczuć religijnych. Zaraz potem urządzono miejską akcję przeciwko legalnie wydawanym pismom o erotycznym charakterze. Okazało się, że akcja jest bezprawna. Ale kioskarzy nastraszono. Potem jedna z radnych poczuła się urażona treścią plakatu “Pudelsi grają Düpą” i złożyła odpowiednie doniesienie. Długo trwało, zanim wyjaśniono, że jest to słowo nie przez “u” tylko “ü”. Umlaut, w przeciwieństwie do zwykłego polskiego “u”, uczuć religijnych i moralnych nie obraża. Teraz na wniosek Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej imienia Ks. Piotra Skargi i Społecznego Komitetu Zwalczania Pornografii, po interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości, krakowska Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo w sprawie rozpowszechniania filmu, amerykańskiego zresztą, pt. “Dogma”.
“Dogma” nie jest filmem pornograficznym, ani erotycznym. Opowiada w ironicznym tonie o perypetiach dwóch upadłych aniołów. Zwanych także diabłami. Oczywiście, zdaniem wnioskodawców, film obraża uczucia religijne Narodu i dlatego należy zdjąć go natychmiast z ekranów. Co im się prawie udaje, bo żaden z kiniarzy nie będzie przecież zadzierał z władzami miasta. Nie będzie umierał za ironiczny film, skoro może zarobić na innych. Głupich, ale nie ironicznych.
W naszym kraju, wedle najnowszych badań kościelnego katolickiego Instytutu Statystycznego, tylko 64% wiernych wierzy w istnienie katolickiego “nieba”. Takiego z aniołami, nagrody za cnotliwe życie. Jeszcze mniej, bo tylko 42% wierzących, wierzy w katolickie “piekło”, czyli w diabły. Gdyby kierować się danymi podanymi przez oficjalną instytucję polskiego Kościoła katolickiego, to okazałoby się, że nie ma u nas problemu obrazy uczuć religijnych Narodu polskiego, bo tylko mniejszość katolickiego Narodu wierzy w diabły. I ta wierząca mniejszość wcale nie musi czuć się obrażona, urażona po obejrzeniu “Dogmy”. Oczywiście, można rzec: a niech to wszystko diabli wezmą, wszystkie te idiotyczne protesty. Gdyby nie klimat, jaki po nich powstaje. Wydawcy i sprzedawcy coraz częściej boją się rozpowszechniać ironiczne wydawnictwa, dystrybutorzy wolą nie sprowadzać i nie upowszechniać podobnych filmów.
Klimaty krakowskie przenoszą się do Warszawy. Po oprotestowaniu meteorytu wystawionego w towarzystwie papieża Jana Pawła II w Zachęcie przez grupę prawicowych posłów, teraz na Centrum Sztuki Współczesnej obraziło się wojsko. Za film Artura Żmijewskiego prezentującego defiladę golutkich żołnierzy, służących niegdyś w kompanii reprezentacyjnej, odzianych jedynie w buty, kałachy i rogatywki. Poszło nie o postsowieckie kałachy, bo te może goły polski żołnierz nosić ile tylko chce, ale o rogi. Cztery rogi rogatywek symbolizujących Naród polski, który trzeba szanować. Gdyby wojsko na filmie miało berety, pewnie nie byłoby szargania i całego zamieszania.
W powieści Umberto Eco “Imię róży” jest teologiczny spór o to, czy Chrystus śmiał się. Czy był facetem ironicznym, czy ponurakiem? W naszym kraju preferuje się ponuracki wizerunek człowieka-Boga. I pewnie dlatego tak trudno u nas o cud przemienienia wody w wino.

Wydanie: 3/2001

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy