Adrenalina – hormon ryzykantów

Mobilizuje wszystkie siły organizmu do walki o przeżycie

„Zwykle, kiedy o godz. 19.05 wchodzę na antenę, adrenalina skacze mi w górę”, wyznaje znakomity prezenter radiowy, Marek Niedźwiecki. „Adrenalina się we mnie buzuje”, opowiada wokalista Ryszard Rynkowski. Komentatorzy mówią już o „zbiorowej adrenalinie narodu”.
Agencja Reutera informowała o „bogatej w adrenalinę” kampanii przez wyborami prezydenckimi we Francji. Najemny „pies wojny”, Arthur Howe, najpierw walczył za sprawę różnych afrykańskich dyktatorów, potem wstąpił do oddziałów pokojowych ONZ i gromi rebeliantów w Sierra Leone, zrzucając na nich bomby z samolotu. „Tak naprawdę wszystko mi jedno, z kim się biję i o co. Chodzi o ten nagły przypływ adrenaliny”, wyjaśnia ten były pilot lotnictwa wojskowego Wielkiej Brytanii.
Następca tronu norweskiego, Haakon, powiedział w mowie weselnej do swej wybranki Mette-Marit: „Masz poczucie humoru i ciepłe, wielkie serce. Innymi słowy, jesteś fantastycznie kompleksowym człowiekiem. Myślę, że nigdy nie gniewałem się na kogoś z tak potężną dawką adrenaliny we krwi jak na ciebie”.
Amerykański ministrant molestowany seksualnie przez księdza później tak przedstawiał swe koszmarne przeżycia dziennikarzowi gazety „New York Times”: „Pamiętam to uczucie w sercu, gdy burzy się adrenalina, a włosy jeżą się na głowie”.
Adrenalina jest hormonem najczęściej wymienianym w rozmowach i w mediach.

Nikt nie mówi o serotoninie

czy melatoninie, lecz adrenalina weszła przebojem do potocznego języka. Pod tym względem nawet hormon męski testosteron, o którym również prawie wszyscy słyszeli, nie może z nią konkurować.
Adrenalina, inaczej zwana epinefryną, to hormon stresu, alarmu, sytuacji kryzysowej typu „walcz lub uciekaj”. Produkowana przez nadnercza wciąż krąży w naszej krwi, jednak w chwili napięcia czy kryzysu wydzielana jest w znacznych ilościach. To adrenalina błyskawicznie, dosłownie w ułamkach sekund, w warunkach skrajnego zagrożenia mobilizuje wszystkie siły organizmu, potrzebne, aby przeżyć, pobudza do maksymalnego wysiłku.
Przyspiesza bicie serca, zwęża naczynia krwionośne, co powoduje wzrost ciśnienia krwi. Dzięki temu „naturalnemu narkotykowi organizmu” mięśnie napinają się, a zmysły pracują na pełnych obrotach. Adrenalina ściąga też na pomoc inne hormony, np. glukagon, który natychmiast uwalnia dostarczający energii cukier, oraz hormony tarczycy, pobudzające proces przemiany materii.
Epinefryna wysyła na front wszystkie, absolutnie wszystkie rezerwy organizmu. Stąd też często osoby, które w sytuacjach ekstremalnych radziły sobie doskonale, wkrótce kompletnie załamują się, bowiem cała energia została wyczerpana. Uprawiający sporty ekstremalne świadomie szukają nowych dawek adrenaliny, twierdząc, że daje ona rozkosz większą niż seks. Kiedy skoczek na linie bungee leci w dół, jego tętno sięga 200-220 uderzeń na minutę i w tym rytmie jego układ krwionośny przyjmuje kolejne porcje pobudzającego hormonu. 29-letni magik David Blaine z Nowego Jorku dał się

zamrozić w szklanej trumnie

zatopionej w lodowym bloku. W lutym 2003 r. zamierza skoczyć do Tamizy z londyńskiego Tower Bridge, zakuty w łańcuchy.
Ma nadzieję, że zdoła się uwolnić na dnie rzeki i wypłynąć na powierzchnię. „Wcale nie chcę umrzeć. Kocham życie. Ale życie na adrenalinie”, opowiada dziennikarzom. Zapach ludzki to zapach adrenaliny i kwasu masłowego. Właśnie wykrywania tego zapachu, wyczuwalnego nawet pod wodą, uczone są psy policyjne, poszukujące zwłok. To adrenalina daje siły ratujące życie. W połowie czerwca agencje informacyjne doniosły o szokującej przygodzie 35-letniego mieszkańca RPA spod Durbanu, który wracając nocą do domu, natknął się na hipopotama. Zwierzęta te należą do najbardziej agresywnych w Afryce, zabijają więcej ludzi niż lwy czy krokodyle. Rozjuszony hipopotam natychmiast zaszarżował, połamał nieszczęśnikowi żebra i dosłownie odgryzł mu połowę twarzy z okiem, nosem i skórą. Zmasakrowany mężczyzna zdołał w końcu uciec i dotrzeć do drogi, gdzie znaleźli go przechodnie. „Nawet nie zdawał sobie sprawy, że utracił twarz. Ocalał tylko dzięki czystej adrenalinie”, opowiadał później jeden z lekarzy, którzy zoperowali ciężko rannego.
Adrenalina jest hormonem tak potężnym, że mógłby nawet zagrozić ludzkiemu życiu. Przeciwdziała temu inny hormon, noradrenalina, zwana niekiedy „młodszą siostrą” adrenaliny. Ta „siostra” ma przeciwne działanie – zwalnia akcję serca, obniża ciśnienie krwi, rozszerza naczynia. Większa część noadrenaliny powstaje w komórkach nerwowych jako bezpośrednia reakcja na alarmujące sygnały odbierane przez zmysły. Ale często nawet noradrenalina nie jest w stanie obronić przed szkodliwym stresem. Organizm ludzki ukształtowany został przez setki tysięcy lat bytowania hominidów na sawannach czy później w jaskiniach. Ludzie pierwotni żyli wtedy z myślistwa i zbieractwa. Ocalenie życia w warunkach zagrożenia wymagało natychmiastowej mobilizacji wszystkich rezerw i sił, czy to w głodowe miesiące srogiej zimy, w ucieczce przed tygrysem szablozębym, w walce z wrogim plemieniem czy podczas łowów na mamuty.
Obecnie w sytych krajach Zachodu, gdy większość obywateli oddaje się spokojnej pracy przy komputerze, takie sytuacje zdarzają się niezmiernie rzadko, zazwyczaj podczas uprawiania wyczynowego sportu lub urlopu spędzonego na łonie dzikiej przyrody. Mózg jednak rejestruje stresy, np. gdy dochodzi do

gniewnej kłótni małżeńskiej

lub ostrej wymiany zdań z przełożonym. Normalny człowiek nie uderzy jednak szefa maczugą, lecz opanuje swe emocje. Adrenalina – jak się potocznie mówi – „podskakuje”, lecz znaczna jej część nie zostaje zużyta. Może to spowodować stan permanentnego stresu, bóle głowy, problemy z krążeniem i inne dolegliwości, a organizm, czując, że kłopoty nie zostały rozwiązane, wysyła kolejne dawki adrenaliny, a to tylko pogarsza sytuację i grozi całkowitym załamaniem nerwowym. Można temu zapobiec, podejmując wysiłek fizyczny i uprawiając sporty, co zazwyczaj uspokaja hormonalną burzę.

 

 

Wydanie: 26/2002

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy