Adwokat na peryferiach

Adwokat na peryferiach

Mecenas Jacek Różycki z Opola pomaga tym, których nie stać na pomoc prawną, edukuje prawnie, broni konstytucji i instytucji państwa prawa

Mec. Jacek Różycki – ukończył prawo na Uniwersytecie Opolskim. Przewodniczący Komisji ds. Ochrony Praw i Wolności Obywatelskich przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Opolu, członek Komisji Praw Człowieka przy NRA, Stowarzyszenia im. prof. Zbigniewa Hołdy i Zarządu Regionu Opolskiego Stowarzyszenia KOD. Niezrzeszony obrońca praw kobiet, mniejszości, drzew i zwierząt. Ma psa Ryjka, uratowaną ofiarę ludzkiej bezmyślności. Razem z mec. Natalią Klimą-Piotrowską i mec. Bartłomiejem Piotrowskim byli gośćmi Akademii Sztuk Przepięknych na Pol’and’Rock Festival w Kostrzynie.

Miał pan przez cztery lata czytać książki. Nie było jednak w Warszawie, Wrocławiu ani Opolu marszu KOD czy demonstracji w obronie konstytucji, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego bądź praw kobiet, w których by pana zabrakło.
– Po wyborach stwierdziłem, że przez te cztery lata będę czytał i jeśli chcieliście smuty, bo ja nie głosowałem na obecnie rządzących, to ją macie. Ale kiedy pan Duda ułaskawił Mariusza Kamińskiego, zwyczajnie zalała mnie krew. Zaszło coś, co nie mieściło się nam w głowie, bo – upraszczając – nie można ułaskawić osoby niewinnej. My, prawnicy, popełnialiśmy błąd, próbując polemizować w mądry sposób z tą absurdalną głupotą, zamiast tłumaczyć, używając retoryki czarne-białe. To jest czarne i białe i nie ma co komplikować. Tak samo było z Trybunałem Konstytucyjnym – jeżeli powołuje się na zajęte już stanowiska sędziowskie nowych sędziów, to jest tak samo jak z Kamińskim i jego ułaskawieniem: absurd. Profesor Gersdorf ostatnio mówiła, że prawnikom nie wolno milczeć. Staram się od czterech lat nie milczeć i zachowywać przyzwoicie, tak mnie wychowano w domu i czasem człowiek cierpi z tego powodu. Ale warto.

Był pan pro bono obrońcą w pierwszym na Opolszczyźnie procesie o zabarwieniu politycznym. Przeciw szaremu obywatelowi stanęli w 2016 r. wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oraz prezydent miasta i wojewoda opolski. Ci ostatni szybko zrezygnowali ze ścigania. Rzecz dotyczyła obrony gminy Dobrzeń Wielki przed włączeniem jej wbrew mieszkańcom do granic Opola.
– Początek mojej praktyki łączy się z wybuchem tej „hatakumby”, jak mawia Patryk Jaki. Trzeba było wziąć sprawy takie jak ta pana z Dobrzenia, który podał publiczne numery telefonów pana Jakiego, prezydenta Opola i wojewody opolskiego. Byłem tylko zastępcą mec. Andrzeja Sieradzkiego na czas jego wyjazdu, ale poznałem akta i mogę powiedzieć, że ta sprawa pokazała, jak bardzo obecna władza ręcznie steruje organami ścigania. Mimo że oskarżony człowiek nie zrobił nic złego, nigdy nie złamał prawa, nawet mandatu nie dostał, w sobotę rano weszła do jego domu policja, zajęła sprzęt elektroniczny, tata na oczach dzieci został wyprowadzony w kajdankach, skuty z tyłu – za post na Facebooku. Sąd umorzył postępowanie. To czasem bardziej smakuje adwokatowi niż uniewinnienie, bo wyklucza, że w ogóle miał miejsce jakikolwiek czyn zabroniony. Rozbawił mnie wiceminister sprawiedliwości, który przed tą rozprawą „przychylał się do wniosku obrony o warunkowe umorzenie”, chociaż wnosiłem o umorzenie. Różnica jest jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym. Warunkowe zakłada, że komuś coś pod warunkiem darujemy, ale jest okres próby. Umarzamy zaś wtedy, kiedy w ogóle nie ma przestępstwa, zarzut jest od czapy.

Jest pan współtwórcą Kafejki Prawnej w Opolu, obywatelskiej inicjatywy edukacyjnej, organizującej spotkania z niezależnymi sędziami, m.in. Igorem Tuleyą, szefem Justitii Krystianem Markiewiczem i adwokatami, np. Jackiem Dubois, Bartłomiejem Piotrowskim, Natalią Klimą-Piotrowską czy innymi prawniczymi sławami.
– Jestem ojcem kafejki, a matką jest sędzia Monika Ciemięga. We wrześniu kafejka świętuje dwa lata, mamy plany już na rok naprzód, a kafejka staje się znana w kraju. To pokłosie lipcowych protestów pod naszym sądem. Wzór zaczerpnęliśmy z Katowic. Jestem z niej bardzo dumny. Spotykamy się regularnie raz w miesiącu w ścisłym centrum Opola i drzwi są zawsze otwarte dla każdego. Serdecznie i gorąco zapraszam na kolejne spotkania!

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 33/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Roman Rogalski/Agencja Gazeta

Wydanie: 33/2019

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy