Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Minister Iwanow jednak przyjechał do Polski. To krok do przodu, bo z kontaktami polsko-rosyjskimi bywało różnie. I nawet kiedy Polacy chcieli ocieplać dwustronne kontakty, to robili to tak, że tylko pogarszali sytuację. W MSZ do dziś się opowiada, jak to będąc w Moskwie, ówczesny wicepremier i szef MSWiA, Janusz Tomaszewski, zapraszał do Polski szefa rosyjskiego MSW: “Pan przyjedzie z żoną, coś sobie kobieta w Warszawie kupi…”. Ale tym razem było inaczej. Jeszcze przed przyjazdem do Warszawy Iwanow mówił polskiemu wysokiemu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Zacznijmy od dyplomatycznej kuchni. Otóż taki jest zwyczaj, że na doroczne sesje Narodów Zjednoczonych zjeżdżają się przywódcy większości krajów świata. Oczywiście, nie ograniczają się do wygłaszania przemówień, ale odbywają całe serie spotkań (obecność w jednym czasie, w jednym miejscu dziesiątków szefów państw temu sprzyja). Takie spotkania przygotowywane są wcześniej, kanałami dyplomatycznymi sprawdza się, czy do spotkania może dojść, później ustala się jego termin. To wszystko jest trochę taką improwizacją czy raczej deklaracją woli

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Prezydent Kwaśniewski podpisał kilka kolejnych nominacji ambasadorskich. Tu więc się odkorkowało. I tak na przykład do Seulu pojedzie wreszcie Tadeusz Chomicki, którego wniosek w szufladach Kancelarii Prezydenta leżał około dwóch lat. Dlaczego tak długo? Otóż tłumaczono to w ten sposób, że Chomicki krótko pracuje w MSZ, nigdy wcześniej nie był na żadnej placówce, więc trochę bez sensu byłoby puszczać go na szerokie wody. Poza tym nigdy nie kierował departamentem terytorialnym. Jego domena to departament zajmujący się handlem specjalnym, ale to wszystko tylko tak groźnie się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Prezydent Kwaśniewski, jak mówi MSZ-owska giełda, zgodził się na wyjazd Iwo Byczewskiego do Brukseli, na stanowisko ambasadora RP przy Unii Europejskiej. Oczywiście, giełda trochę się temu dziwi. Z kilku powodów – po pierwsze, dziwi się, że prezydent oddaje tak ważne stanowisko, jedno z najważniejszych w naszej dyplomacji, na cztery lata Unii Wolności. Bo że Byczewski jest człowiekiem Unii, w to nikt nie wątpi. Po drugie, kwalifikacje nowego ambasadora, zwłaszcza na tle jego poprzedników – Truszczyńskiego i Kułakowskiego – są takie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Czyżby kurek z ambasadorami został wreszcie odkręcony? Takie przekonanie jest w MSZ. Bo Władysław Bartoszewski udał się na rozmowę z Aleksandrem Kwaśniewskim i wrócił z niej bardzo zadowolony. Co załatwił? Do tej pory prezydent dwukrotnie zablokował kandydatury ambasadorów proponowanych przez MSZ – Agnieszki Magdziak-Miszewskiej do Moskwy i Jerzego Marka Nowakowskiego do Wilna. Ci, którzy znają się na sprawach wschodnich, twierdzą, że słusznie. Ale poza tą dwójką na zgodę prezydenta czeka jeszcze kilkunastu innych kandydatów, więc trzeba było z nimi coś zrobić. I w tym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

“Raczej niski, z małym brzusz­kiem i brodaty, odbiega od przecięt­nych wyobrażeń o klasycznym kanonie piękna” – tak o Pawle Dobrowolskim, do niedawna rzeczniku MSZ, a teraz ambasadorze w Kanadzie napisał dziennik “Życie”. „Życie” chciało być dla Dobrowolskiego miłe, ale w tej sympatii przesadziło – więc teraz pół MSZ-u z Dobrowolskiego się śmieje, bo oto w wyniku poczciwości dziennikarza otrzymaliśmy karykaturalny portret typowej dla lat 90. MSZ-owskiej kariery. Cóż było dlań przepustką? Studia z dziedziny stosunków międzynarodowych? Osiągnięcia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W dyplomacji jest to rzecz oczywi­sta – od czasu do czasu minister spraw zagranicznych spotyka się ze swoimi ambasadorami, by przedstawić i przedyskutować kierunki polityki zagranicznej państwa. Takie konfe­rencje są coraz bardziej popularne, ich wariantem są spotkania z amba­sadorami pracującymi w jakimś regio­nie – na przykład w krajach Unii Euro­pejskiej (bo prowadzimy negocjacje akcesyjne) albo na Bliskim Wscho­dzie (bo jest tam gorąca sytuacja). Zdarza się również, że albo premier, albo szef dyplomacji, albo też szef opo­zycji spotykają się z ambasadorami akredytowanymi w danym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Znów w MSZ zmieniono zasady kwalifikowania na zagraniczne placówki. Zmiany poszły w tym kie­runku, że szary urzędnik może coraz mniej, za to Dyrektor Generalny i ko­misja kwalifikacyjna mogą coraz więcej. Po prostu większa jest uzna­niowość przy kwalifikowaniu na wy­jazd. Uznaniowość, czyli możliwości żonglowania – przyjmowania osób z zewnątrz, popierania znajomych. I tak też się dzieje. Przy okazji ma­my do czynienia z ciekawym proce­sem. Otóż dla ludzi wracających z placówek, zwłaszcza jeżeli zaczęli oni prace w MSZ

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Mamy w Warszawie wielkie wydarzenie kulturalne – Konkurs Chopinowski. Okazja do promowania Polski jest więc wyjątkowa. Ale jak możemy myśleć o promowaniu, skoro już podczas uroczystości otwarcia ośmieszył się minister kultury, Kazimierz Michał Ujazdowski, który wygłaszał przemówienie po francusku? To znaczy jemu się tak wydawało, bo z tego dukania i złej wymowy niewiele można było zrozumieć. Minister wyraźnie nie wiedział, co czyta, akcentował nie te wyrazy, które powinien, źle je wymawiał, słuchający tych popisów nie wiedzieli, czy śmiać się,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Wyjazdowa panika chwieje MSZ-em. Otóż tak jest, że wciąż pojawiają się w ministerstwie ludzie z miasta, nigdy wcześniej w gmachu nie widziani, którzy mówią: mam wyjechać na placówkę. Takich przypadków jest na pęczki – że człowiek przychodzi na przedwyjazdową praktykę w poniedziałek i mówi, że wyjechać ma w piątek etc. Prawdę mówiąc, ludzi, którzy przepracowali w MSZ wiele lat, taka sytuacja nie dziwi. Na każdym zakręcie historii MSZ był przystanią dla rozmaitych “spadochroniarzy”, wpychających się na placówki z rozmaitych układów, więc dlaczego inaczej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.