Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

Między świętami a Nowym Rokiem w MSZ zawsze jest sennie. Ale tym razem było inaczej. Po pierwsze, tsunami, czyli dyżury, informacja etc. Przy tym była robota. Po drugie, zastanawiano się, czy Włodzimierz Cimoszewicz zostanie marszałkiem Sejmu i kto w MSZ go zastąpi. A po trzecie, szeptano o dymisji wiceministra Sergiusza Najara. On ją złożył i zastanawiano się, czy minister ją przyjmie. Bo ta dymisja to demonstracja. Najar rok temu został wiceministrem, miał wreszcie załatwić sprawę ekonomizacji polskiej polityki zagranicznej.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Są takie momenty, kiedy przeciętny Polak może namacalnie się przekonać, że MSZ może jednak na coś się przydać. W każdym razie przekonała się o tym Teresa Borcz, Polka porwana w Iraku, która święta będzie mogła spędzić na wolności, w gronie rodziny. Całą operację uwolnienia Polki ściśle utajniono, ale w MSZ parę rzeczy wiedzą. Zaraz po jej porwaniu powołano w ministerstwie nieformalną grupę, która koordynowała i kierowała polskimi działaniami. Byli w niej wiceminister Bogusław Zaleski oraz dyrektorzy Departamentów:

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Teraz mamy czas kadrowych drobiazgów – Jacek Multanowski, dotychczasowy pierwszy radca ambasady w Gruzji, został ambasadorem, ludzie dyskutują, kto pojedzie na fajne placówki do Paryża (UNESCO, OECD) i Rzymu (FAO). Na których nie ma zbyt wiele pracy i odpowiedzialności, za to mieszka się w ładnym mieście i ma niezłą pensję. Ale nie znaczy to, że życie w MSZ zamarło. Grudzień i styczeń są o tyle ważnymi miesiącami w życiu resortu, że w tym czasie zapadają decyzje kadrowe dotyczące rotacji. Zmiany na placówkach odbywają się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Zbliżają się święta, Nowy Rok, no i jeden z pracowników MSZ sentymentalnie, acz zgryźliwie zauważył, że takich MSZ-etowskich wigilii jak za nieboszczki komuny już nie ma i nie będzie. Mamy inne czasy. 20 lat temu ludzie pracowali przy otwartych pokojach, wciąż ktoś do kogoś wpadał, przeskakiwało się z piętra na piętro, przesiadywało w stołówce. A dziś? Między piętrami stoją szklane drzwi, które można otworzyć tylko kartą magnetyczną (komputer wszystko rejestruje), ludzie pracują w zamkniętych pokojach, cisza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No tak, do grupy tych, którzy wrócili do kraju w przyspieszonym trybie (pisaliśmy o tym tydzień i dwa tygodnie temu), dorzucić trzeba jednego z konsulów w Kijowie. Człowiek jest już w Polsce i pewnie nigdy jako MSZ-etowski urzędnik za granicę nie wyjedzie. Do kraju odwołano go po przeprowadzonej na placówce kontroli, która badała prawdziwość pewnych informacji. Otóż zamieszany był on w branie pieniędzy za załatwianie wiz. Owszem, jeśli chodzi o Ukrainę, wizy wbijamy za darmo. Ale nie od ręki, przed konsulatami stoją kolejki – żeby otrzymać polską wizę,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Jak ludzie się zejdą, to sobie przypominają. Tydzień temu pisaliśmy o dyplomacie, który został w trybie nagłym odwołany z Kijowa, bo podczas rodzinnej awantury machał pistoletem. A może i strzelał? Tak to jest, że co parę miesięcy trafia się w dyplomacji jakaś afera i człowiek zjeżdża do kraju. Gorzej, że jak zjedzie, to sprawa gdzieś utyka. Klasycznym przykładem jest historia Waldemara Figaja, byłego szefa placówki w Kongu. Afera jest znana, miała miejsce latem 2003 r., opisał ją tygodnik „NIE”. Otóż

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Od czasu do czasu w spokojnym życiu naszych dyplomatów pojawiają się wystrzałowe wydarzenia. Dosłownie. Do dziś w MSZ opowiadana jest historia pierwszego sekretarza ambasady z Kijowa, Marka Palmowskiego, który zdenerwował się na swoją żonę. Już samo to zdanie u ludzi w MSZ budzi uśmiech na twarzy, bo Palmowskiego pamiętają jako osobę mocno flegmatyczną. Taki blondyn, ubrany zawsze na czarno, wolno mówiący, zajmujący się państwami nadbałtyckimi. Ale ponieważ Litwa, Łotwa i Estonia to dosyć wąska specjalizacja, zachęcano go,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Notes dyplomatyczny

Bomba, która nie wybuchła w rękach naszego konsula w Monachium, Wacława Oleksego, przypomniała ludziom w MSZ, po pierwsze, o nim samym, a po drugie, o sprawach bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o Oleksego, zaczęto o nim rozmawiać na zasadzie rebusa: jaką placówkę obejmie po Monachium? Jest w MSZ nieduża grupa urzędników, którzy przywiązują się do jakiegoś kraju i tylko zmieniają placówki. Oleksy zalicza w ten sposób wszystkie niemieckie konsulaty. Z kolei Kazimierz Wóycicki, były naczelny „Życia Warszawy”, przywiązał się do placówki w Lipsku… Podobnego typu

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W ubiegłym tygodniu wyjechał z Pekinu Ksawery Burski, ambasador RP w Chinach. Burski, wybitny znawca Chin i chińskiej kultury, wrócił do Warszawy, oficjalnie kończąc swoją misję. Teraz więc mamy w Pekinie chargé d’affaires w osobie dotychczasowej zastępczyni Burskiego, Agnieszki Łobacz. Ona też zna chiński, też przepracowała w MSZ długie lata, była m.in. sekretarzem ambasady w Pekinie, a także szefową naszego przedstawicielstwa na Tajwanie. Stamtąd, kiedy wydawało się, że centrala wyśle ją na emeryturę, przeszła na stanowisko zastępcy ambasadora,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Uwaga, uwaga, mamy w MSZ kolejną po Stanisławie Komorowskim prześladowaną osobę. To Janusz Stańczyk, dyrektor Departamentu Systemu Narodów Zjednoczonych i Problemów Globalnych. Stańczyk czuje się dotknięty, bo wyjeżdżał na stanowisko naszego ambasadora przy ONZ w Nowym Jorku z posady wiceministra. Sądził więc, że jak wróci, to na poprzednie stanowisko. A tu – dyrektor. Więc chodzi po MSZ i rozpowiada o swojej krzywdzie. No i ludzie go słuchają, i się zastanawiają – to co, Stańczyk, wiceminister w czasach AWS, którego jedynym znaczącym dorobkiem jest

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.