Wpisy od Attaché
Notes dyplomatyczny
Jak ludzie się zejdą, to sobie przypominają. Tydzień temu pisaliśmy o dyplomacie, który został w trybie nagłym odwołany z Kijowa, bo podczas rodzinnej awantury machał pistoletem. A może i strzelał? Tak to jest, że co parę miesięcy trafia się w dyplomacji jakaś afera i człowiek zjeżdża do kraju. Gorzej, że jak zjedzie, to sprawa gdzieś utyka. Klasycznym przykładem jest historia Waldemara Figaja, byłego szefa placówki w Kongu. Afera jest znana, miała miejsce latem 2003 r., opisał ją tygodnik „NIE”. Otóż
Notes dyplomatyczny
Od czasu do czasu w spokojnym życiu naszych dyplomatów pojawiają się wystrzałowe wydarzenia. Dosłownie. Do dziś w MSZ opowiadana jest historia pierwszego sekretarza ambasady z Kijowa, Marka Palmowskiego, który zdenerwował się na swoją żonę. Już samo to zdanie u ludzi w MSZ budzi uśmiech na twarzy, bo Palmowskiego pamiętają jako osobę mocno flegmatyczną. Taki blondyn, ubrany zawsze na czarno, wolno mówiący, zajmujący się państwami nadbałtyckimi. Ale ponieważ Litwa, Łotwa i Estonia to dosyć wąska specjalizacja, zachęcano go,
Notes dyplomatyczny
Bomba, która nie wybuchła w rękach naszego konsula w Monachium, Wacława Oleksego, przypomniała ludziom w MSZ, po pierwsze, o nim samym, a po drugie, o sprawach bezpieczeństwa. Jeśli chodzi o Oleksego, zaczęto o nim rozmawiać na zasadzie rebusa: jaką placówkę obejmie po Monachium? Jest w MSZ nieduża grupa urzędników, którzy przywiązują się do jakiegoś kraju i tylko zmieniają placówki. Oleksy zalicza w ten sposób wszystkie niemieckie konsulaty. Z kolei Kazimierz Wóycicki, były naczelny „Życia Warszawy”, przywiązał się do placówki w Lipsku… Podobnego typu
Notes dyplomatyczny
W ubiegłym tygodniu wyjechał z Pekinu Ksawery Burski, ambasador RP w Chinach. Burski, wybitny znawca Chin i chińskiej kultury, wrócił do Warszawy, oficjalnie kończąc swoją misję. Teraz więc mamy w Pekinie chargé d’affaires w osobie dotychczasowej zastępczyni Burskiego, Agnieszki Łobacz. Ona też zna chiński, też przepracowała w MSZ długie lata, była m.in. sekretarzem ambasady w Pekinie, a także szefową naszego przedstawicielstwa na Tajwanie. Stamtąd, kiedy wydawało się, że centrala wyśle ją na emeryturę, przeszła na stanowisko zastępcy ambasadora,
Notes dyplomatyczny
Uwaga, uwaga, mamy w MSZ kolejną po Stanisławie Komorowskim prześladowaną osobę. To Janusz Stańczyk, dyrektor Departamentu Systemu Narodów Zjednoczonych i Problemów Globalnych. Stańczyk czuje się dotknięty, bo wyjeżdżał na stanowisko naszego ambasadora przy ONZ w Nowym Jorku z posady wiceministra. Sądził więc, że jak wróci, to na poprzednie stanowisko. A tu – dyrektor. Więc chodzi po MSZ i rozpowiada o swojej krzywdzie. No i ludzie go słuchają, i się zastanawiają – to co, Stańczyk, wiceminister w czasach AWS, którego jedynym znaczącym dorobkiem jest
Notes dyplomatyczny
Premier Belka będzie pamiętał swoją podróż do Wietnamu przez długie lata nie tylko z powodu awarii samolotu. Pewnie także z powodu narzekań Stanisława Komorowskiego, dyrektora Departamentu Azji i Pacyfiku. Otóż Komorowski obnosi się ze swoją krzywdą tak demonstracyjnie, że w Hanoi zaczęli mu współczuć nawet Wietnamczycy. Bo mówi o niej każdemu, kto chce albo nie chce słuchać. A krzywda ta polega na tym, że został dyrektorem Departamentu Azji i Pacyfiku, na czym, jak chętnie podczas wyjazdu mówił, nie za bardzo się zna i co średnio go interesuje,
Notes dyplomatyczny
W dyplomacji ważne jest i wejście, i wyjście. Stąd też mamy piękny MSZ-owski zwyczaj, że koledzy wyjeżdżający na placówkę organizują pożegnalne przyjęcia. I wszystko zależy od kolegi – jeden organizuje delikatny poczęstunek w pokoju w MSZ, z chipsami, paluszkami i winem, drugi w willi na Parkowej albo gdzieś na mieście. Wtedy ważna jest też liczba gości – kto przyszedł i jak długo był. Są więc różne pomysły, zwyczaj pożegnań się rozwija. A ostatnio nową jakość wniósł do niego Bogusław
Notes dyplomatyczny
Paru dżentelmenów rozmawiało w stołówce o stosunkach polsko-niemieckich i o kuriozum, jakim była uchwała sejmowa domagająca się od Niemców powojennych reparacji. Pana X interesował taki wątek – wyobraźmy sobie, że na uchwałę Sejmu odpowiada uchwałą Bundestag, że reparacji Niemcy nie wypłacą. Ani centa. No i co wówczas? Kolejne chińskie ostrzeżenie? A może Sejm wypowie wojnę? Pana X pasjonował wątek nieroztropności Sejmu, natomiast jego rozmówca, Y, zachodził w głowę, jak do takiej uchwały mogło dojść. Jak? To wyjaśniają stenogramy
Notes dyplomatyczny
Może o powrotach? Wrócił z placówki w Meksyku Gabriel Beszłej, ten który był wcześniej szefem gabinetu premiera Jerzego Buzka, a jeszcze wcześniej pracował w telewizji Wiesława Walendziaka. To był zresztą jego polityczny protektor. Potem, gdy Walendziak złożył rezygnację ze stanowiska szefa Kancelarii Premiera (jakież to dawne czasy…), zdołał jeszcze załatwić swemu protegowanemu stanowisko ambasadora w Mexico City. Bo znał hiszpański… Teraz Beszłej wrócił z placówki, już ze stemplem światowca i dyplomaty, i został zatrudniony w… Kancelarii
Notes dyplomatyczny
Tytułem kronikarskiego obowiązku – MSZ ma nowego rzecznika, a w zasadzie innego. Bo rozdzielono funkcję dyrektora Departamentu Informacji i rzecznika. I porte-parole ministra spraw zagranicznych, a nie MSZ, został były dziennikarz „Polityki” i były dyrektor Programu I Polskiego Radia, Aleksander Chećko (co kilka tygodni temu zapowiadaliśmy). Takie rozdzielenie nie jest nowością, swego czasu wypraktykował to Krzysztof Skubiszewski, zostawiając Władysławowi Klaczyńskiemu kierowanie Departamentem Informacji i powołując na stanowisko rzecznika Grzegorza Dziemidowicza. To pierwsza uwaga. Druga jest innego







