Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ-ecie tak samo skrzętnie liczą, kto na placówkę wyjechał, jak i to, kto na niej został. No więc został na przykład Jan Tombiński, ambasador RP w Paryżu. Przez długie miesiące spekulowano, kto go zastąpi, bo Tombińskiemu mijał czwarty rok pracy na placówce, więc powinien był zjeżdżać do Warszawy. Żelaznym faworytem był wiceminister Jan Truszczyński. Ale grzecznie odmówił, po dymisji rządu zamierza przejść do pracy w jednym z banków, nie da się ani odwoływać, ani lustrować. Wiele mówiono również, że ambasadorem w Paryżu zostanie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Wiele osób w MSZ zastanawia się, w jaki sposób Janusz Reiter został ambasadorem w USA. I parę rzeczy już wiadomo. Po pierwsze to, że jest on kandydaturą tych samych ludzi, którzy zablokowali wyjazd Olechowskiego. To jest śmieszna logika – nie pasował im były minister finansów i były szef MSZ, człowiek znający instytucje finansowe i Amerykę, wybrali w to miejsce specjalistę od Niemiec, postać z dalszego szeregu. No, Jerzy Koźmiński to nie będzie… Skąd więc taki wybór? W MSZ-ecie komentuje się to bardzo

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No to już po wszystkim. Kto miał dostać ambasadorską nominację, ten dostał, czas już minął, nie ma już szans, by paromiesięczną procedurę MSZ-premier-prezydent-agrement-Sejm ktoś jeszcze mógł przejść. Kolejnych ambasadorów będzie wysyłała nowa ekipa. I ona zadecyduje, kto pojedzie na ambasadora do Waszyngtonu. Przez długie miesiące trwał w tej sprawie zaciekły bój, panowie z PiS i PO na głowie stawali, by do USA nie jechał najpierw Andrzej Olechowski, a potem Henryk Szlajfer. Premierowi Millerowi nie przeszkadzało, że ambasadorem w USA jest Przemysław Grudziński,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

To są niuanse, ale i z nich składa się życie dyplomatyczne. 7 lipca rano Marek Bućko, do niedawna I sekretarz ambasady RP w Mińsku, miał telewizyjny występ. W telewizji TVN 24. Bućko robi w mediach za bohatera, bo nie tak dawno białoruski MSZ poprosił, by po prawie sześciu latach pobytu na placówce ten dyplomata wrócił do Warszawy. W ciągu miesiąca. To coś bardziej miękkiego niż persona non grata, ale w Warszawie na takie niuanse mało kto zwraca uwagę. Więc Bućko pobiegł do mediów i zaczął udawać męczennika

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

To już jest lato. Czyli czas zmian. Ci, którzy mają wyjechać, właśnie szykują się do wyjazdu. Bo na placówkę najlepiej udać się w lipcu, by był czas na załatwienie dzieciom szkoły. Ci, którzy mają wracać, właśnie zjeżdżają albo też wykorzystują zaległe urlopy, nieraz wielotygodniowe. A ci, których rotacja ominęła, robią dobrą minę do takiej sobie gry – to wszystko zależy jak w MSZ się ułoży, bo za rok mogą dobrze wyjechać, albo nie wyjechać wcale. Poza tym nie cichną echa

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Te zjazdy ambasadorów to piękne targowisko próżności. W tym roku szczególne, bo parę miesięcy przed wielką zmianą. Można więc było sobie popatrzeć. Zasadą do tej pory było, że na zjazdy nie są zapraszani ambasadorowie, którzy zjeżdżają do kraju. To logiczne, po co człowieka ciągnąć z drugiego końca świata, jeśli za dwa miesiące ma wracać do kraju i zdaje placówkę. A teraz było trochę inaczej. Przechadzała się po korytarzach Barbara Tuge-Erecińska, chociaż sejmowa komisja już zatwierdziła jej następcę. Był Rafał Wiśniewski, ambasador w Budapeszcie, chociaż zjeżdża

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

W MSZ opowiadają sobie nie tylko o tym, kto został ambasadorem albo kto ma nim być, ale również kto nim nie będzie. To także są ciekawe opowieści. I mocno pouczające. Przez wiele miesięcy mówiło się, że ambasadorem w Chinach ma być Mirosław Zieliński, wiceminister gospodarki. Namawiano go, bo zna świat, reprezentował Polskę w Światowej Organizacji Ceł, zna sprawy gospodarcze, jest dobrym organizatorem. Cóż z tego! Zieliński nie chciał jechać do Chin, bo za daleko, celował w stanowisko w Brukseli, w naszej ambasadzie przy Unii,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Młodzi może tego nie rozumieją, przez coś takiego nie przechodzili, ale starzy pracownicy MSZ poczuli dreszczyk niepokoju. Oto zobaczyli w telewizji, że pani z „Wiadomości” weszła sobie do IPN, przez bramki, biuro przepustek i inne straże, wjechała windą na górę, potem weszła do archiwum, gdzie jakimś kolejnym cudem pod oko jej kamery trafiła teczka, z której mogło wynikać, że Henryk Szlajfer był współpracownikiem SB. No i że jako „kontakt operacyjny” donosił na kolegów. Wszystko na zasadzie: „mógł być”, „można założyć” i tak dalej.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Przez wiele filmów przewija się taki oto motyw: gdzieś, na jakiejś placówce urzędnik (żołnierz, agent – wariantów jest wiele) robi jakąś potrzebną robotę, ale na górze politycy podejmują bezsensowną, egoistyczną decyzję, która wszystko niszczy. Teraz mamy w Polsce wielki krzyk, że prezydent Łukaszenka rozwala Związek Polaków na Białorusi. No, panowie politycy z PO i PiS! Najpierw mówiliście głośno i wszędzie, że zadaniem Polski jest pomoc w obaleniu (tak, tak) Łukaszenki i że trzeba to zrobić poprzez organizacje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Gdy się mówi „zawodowiec”, to nie zawsze znaczy to samo. O tym trochę ludzie rozmawiali, komentując ostatnie nominacje ambasadorskie. Oto jedzie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich Roman Hałaczkiewicz. To absolwent MGIMO, a przede wszystkim kolejny z grona świetnych polskich arabistów. Najstarsi MSZ-etowcy może jeszcze pamiętają, jak w roku 1972 (albo 1973), gdy przyszedł do MSZ (oficjalnie rozpoczął pracę później, w roku 1974), wysłano go na staż do Damaszku, gdzie ambasadorował wówczas Stefan Borzym. Hałaczkiewicz w ambasadzie uczył się dyplomatycznej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.