Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Kraj

Notes dyplomatyczny

No to mamy wielki skandal. Prezydent Kaczyński powołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, no i nie powołał w jej skład ministra spraw zagranicznych. Jak to rozumieć? RBN to ciało, które monitoruje sprawy bezpieczeństwa, i to raczej zewnętrznego niż wewnętrznego. A jak można to robić bez szefa MSZ? Kto bardziej kompetentnie powie o sytuacji na świecie? I to prezydentowi, który – jak sam przyznaje – spraw zagranicznych nie lubi i nie za bardzo na nich się zna… O czym więc ta rada będzie rozmawiać? O manifestacjach gejów? Więc gest prezydenta

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Długo zgadywano w MSZ, dokąd pójdzie wiceminister Jan Truszczyński, gdy zmieni się rząd. Przez wiele miesięcy mówiono, że pójdzie do banku. A tymczasem okazało się, że został dyrektorem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. W ten sposób dokonał pięknego manewru – wciąż zajmuje się sprawami publicznymi, i to na nie byle jakim poziomie. Z pensją lepszą niż w MSZ. A jednocześnie panowie z PiS mogą go pocałować w nos. To Niemcy decydują, kto obejmuje stanowisko dyrektora fundacji, więc nikt nic nie może mu zrobić. Gdyby został

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Hi, hi, o Stanisławie Komorowskim, obecnym podsekretarzu stanu, to anegdoty opowiadają sobie już w całej Europie. Był on niedawno z wizytą w Finlandii i – rzecz to normalna – uczestniczył w przyjęciu. Co podczas takiego przyjęcia się robi? Ano gaworzy, mieszając sprawy ważne z nieważnymi, żeby było i pracowicie, i przyjemnie. Chyba że się trafi na Stanisława Komorowskiego. Otóż ma on jeden temat, który powtarza rozmówcom, czy tego chcą czy nie. To znaczy opowiada, pełen wewnętrznego dramatyzmu, jak to go w Polsce prześladowała komuna. W ostatnich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

No tak, to mamy dwie panie sekretarz stanu w MSZ, co na pewno jest jakimś rekordem. Mamy więc Barbarę Tuge-Erecińską (najlepsze życzenia imieninowe!), co szybko w MSZ skomentowano, że minister Meller potrzebuje osoby, która pilnowałaby roboty. Broń Boże tej koncepcyjnej, od tego jest Henryk Szlajfer i paru innych ludzi. Chodzi po prostu o to, żeby dokumenty krążyły na czas. Drugą panią sekretarz stanu, Annę Fotygę, nazwano z kolei komisarzem PiS. Oj, ludzie w ministerstwie boją się, że to ona będzie superkadrową

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Na początek nadrabiamy zaległość – do grona wiceministrów dołączył Witold Waszczykowski. To jest osoba dobrze w MSZ znana, mająca opinię sympatyka ROP (była kiedyś taka partia), no i w takich mocno prawicowych klimatach funkcjonująca. Pisaliśmy o nim kilkakrotnie, gdy był zastępcą ambasadora RP przy NATO, Andrzeja Towpika. Wtedy to kopał dołki pod swoim szefem, wypominając mu PRL-owski rodowód. Że zaczynał pracę w dyplomacji – wielka to zbrodnia! – w czasach poprzedniego ustroju. Po kilku takich występach sami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Pierwsza decyzja kadrowa nowego ministra to powrót ambasadora Tadeusza Pawlaka z Białorusi. Oto możemy obserwować poligon zmagań między zawodową dyplomacją a chłopcami z PiS. Ci chłopcy z PiS, Marek Bućko i Andrzej Czuchryta, przyszli do MSZ z zewnątrz, nie pracowali wcześniej w dyplomacji. Bućko jest rusycystą, w ambasadzie zajmował się kontaktami z białoruską opozycją. Czuchryta to… marynarz. Ważniejszy jest Bućko, który był zastępcą ambasadora, ale po pięciu latach musiał wrócić do kraju, bo jego wyjazdu zażądali Białorusini.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Było ich trzech i nazywano ich „grupą trzymającą korytarz w MSZ”. To Stanisław Komorowski, Jerzy Pomianowski i Krzysztof Szumowski. Oj, za Rotfelda obnosili swoje nieszczęście (za Cimoszewicza trochę się hamowali, pewnie ze strachu) i swoje ambicje. Gdy ministrem został Stefan Meller, natychmiast zameldowali się u niego pod gabinetem. I ruszyli w gmach: „Stefan to powiedział, Stefan chce tak i tak, Stefan mówi, że…”. Jedyni wtajemniczeni. Wycierali sobie gębę tym Stefanem, że aż zęby bolały. Ale coś było

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Teraz to już jest tak, że ludzie w MSZ nie patrzą, kto do ministerstwa przyszedł, ale kto tutaj się nie dostał. Nie dostał się na przykład Ryszard Schnepf, były ambasador w Urugwaju i Kostaryce. No i był szefem departamentu zagranicznego u Jerzego Buzka. Schnepf obnosił swoje krzywdy, których miał doznać z rąk SLD, bo Rosati nie chciał go w MSZ, a Cimoszewicz nie przedłużył mu pobytu w San Jose. No, straszne to były prześladowania. Ale on się odgrażał, że wraz z nową władzą przyjdzie do ministerstwa i będzie robił porządek. Teraz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Uważni czytelnicy zwrócili nam uwagę, że przechodząc al. Szucha, furkotu już się nie słyszy. A to z tego powodu, że dyrektor generalny, Krzysztof Jakubowski, wziął dwa tygodnie urlopu i pojechał do Genewy. W jakim celu? Rzecz oczywista, nie na zakupy. Jakubowski był przez sześć lat ambasadorem RP przy genewskim biurze ONZ, uparcie starał się (aczkolwiek bez sukcesów), o posadę w ONZ, więc pewnie teraz pojechał dopinać do końca sprawy, bo po raz kolejny kandyduje na ważne stanowisko w Genewie. Ha! Niech dopina, bo z tymi Indiami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Ludzie o dobrym słuchu spacerujący al. Szucha od jakiegoś czasu słyszą taki dziwny furkot. O co chodzi? To Krzysztof Jakubowski trzęsie gaciami – mówią. Krzysztof Jakubowski jest dyrektorem generalnym MSZ, ma więc władzę olbrzymią, bo to on dyryguje MSZ-etowskimi kadrami. Wiadomo, przyjdzie nowa władza, będzie chciała na tym stanowisku mieć swojego człowieka, więc Jakubowski będzie musiał odejść. Zgodnie z MSZ-etowskim zwyczajem zostanie ambasadorem. No i tu zaczynają się strachy. Bo Jakubowski wybrał sobie placówkę w Indiach, a dodatkowo zrobił

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.