Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Długo zgadywano w MSZ, dokąd pójdzie wiceminister Jan Truszczyński, gdy zmieni się rząd. Przez wiele miesięcy mówiono, że pójdzie do banku. A tymczasem okazało się, że został dyrektorem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. W ten sposób dokonał pięknego manewru – wciąż zajmuje się sprawami publicznymi, i to na nie byle jakim poziomie. Z pensją lepszą niż w MSZ. A jednocześnie panowie z PiS mogą go pocałować w nos. To Niemcy decydują, kto obejmuje stanowisko dyrektora fundacji, więc nikt nic nie może mu zrobić. Gdyby został ambasadorem w Paryżu, co miał w zasięgu ręki, to taki wiceminister Komorowski mógłby go straszyć. Że go odwoła. A teraz, co najwyżej, może go poprosić o wygłoszenie odczytu. W towarzystwie dyrektora PISM. No i nie dręczą Truszczyńskiego wyrzuty sumienia – bo gdyby pojechał do Paryża, to do kraju wróciłby obecny ambasador, Jan Tombiński. A tak Tombiński w Paryżu pozostał, więc jego dziewiąte dziecko (co na to LPR?), mała Jadwiga, mogło się urodzić nad Sekwaną.
Poza tym, o tym już szepczą w MSZ zazdrośnie – z fundacji do banku jeden krok.
To tyle o wiceministrze (byłym), który jest ponad, a teraz życzenia. Z okazji zbliżających się świąt i Nowego Roku.
Przede wszystkim więc życzymy ministrowi Mellerowi, żeby uwierzył, że jest ministrem, a nie strażnikiem pilnującym domu, żeby go nie rozkradli. Tak mu dopomóż Bóg.
Pani wiceminister Annie Fotydze życzymy z kolei, by szybko się zorientowała, że świat nie wygląda tak, że najmądrzejsi ludzie są w PiS, a reszta to niebezpieczny element. Im szybciej to pojmie, tym lepiej dla niej samej.
Drugiej pani wiceminister Barbarze Tuge-Erecińskiej życzymy dużo zieleni w gabinecie. A ponieważ skarżyła się, że ją źle traktujemy – oto nasz mały prezent: pani minister, jak pani przyszła do MSZ, to naprawdę robota ruszyła. Decyzje, które np. dyrektor Pomianowski podejmował dwa tygodnie, pani podejmowała w dwie godziny. I to z głową!
A czego życzyć panom podsekretarzom? Może operatywności? Puszczane są w MSZ plotki, że oto są już przygotowywane listy pracowników do zwolnienia. Wiadomo, resort łączy się z UKIE, bałagan z tego powstał straszliwy, nikt nic nie wie, w UKIE ludzie są zastraszeni i szukają na mieście roboty. W MSZ powołano natomiast komisję, która to łączenie ma przeprowadzać, i na jej czele postawiono dyrektora generalnego, Jerzego Pomianowskiego. Oj, wpuścili lisa do kurnika…
Ale wracając do tego zastraszania. Otóż chodzą ludzie po MSZ i opowiadają, że jest lista 150 ludzi, których wypuści nowa władza w kosmos. Decyzje ogłoszone mają być w połowie stycznia. Ale są i inni, którzy to dementują – i mówią, że te plotki to puszcza klub towarzyski panów podsekretarzy – Stańczyk, Waszczykowski, Komorowski – wzmocnionych Pomianowskim. Groźba jest nieraz skuteczniejsza od ruchu. Więc panowie puszczają groźby w korytarz, grożąc palcem, uważajcie, mamy was na oku…
Więc my też mamy was na oku. Pa.

Wydanie: 51-52/2005

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy