Wpisy od Agnieszka Wolny-Hamkało

Powrót na stronę główną
Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Ta straszna hamartia

Rzadko człowiek czuje się „na swoim miejscu”. A już tzw. współczesny człowiek, który zerka nerwowo na smartfona i próbuje dorobić do tego, co już zarabia – prawie nigdy. Milan Kundera, który miał łatwość konstruowania chwytliwych metafor, zatytułował jedną z książek „Życie jest gdzie indziej”. To zdanie mówi o nękającym nas melancholijnym poczuciu, że żyjąc, przegapiamy życie. Stąd obsesja fotografowania. „Mania uwieczniania, utrwalania, fotografowania wszystkiego! Wynika to, jak myślę, z uczucia, że niczym nie możemy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Jeszcze jak!

W Krakowie zawsze trafiamy do Chimery, bo żarcie jest tam od razu i niedrogie. Gotowe do wzięcia leży w srebrnych kuwetach. Stoi się w kolejce, je przy małych, chybotliwych stolikach. Jest ciasno i głośno. Buła śmierdzi drożdżami, a do kibla trzeba się udać na półpiętro. Wychodząc, przysięgamy, że nigdy tam nie wrócimy, próbujemy zagryźć preclem. I za miesiąc, dwa – wracamy. Tym razem było jeszcze gorzej, bo kurty zimowe i jakiś remont. Połowa knajpy wyłączona. Wcisnęliśmy się między trzech

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony Kraj

Coming out brzydkiego kaczątka

Transseksualny Kleks z tęczowym afro, w cytrynowej kamizelce ze szklanymi guzikami wielkości śliwki, był narkomanem. Uzależnionym od swojego dilera golarza Filipa, który dostarczał mu materiał najwyższej jakości (piegi i pigułki). Ostatecznie to spowodowało, że Kleks zmuszony był przyjąć do akademii uzurpatora Alojzego, podstępną lalkę, którą stworzył Filip, a która posiała apokaliptyczne zło. Z kolei baśń Andersena o brzydkim kaczątku to historia o homoerotycznym „wyałtowaniu się”. Bo niby jak inaczej zinterpretować fakt, że kaczątko zmienia się w pięknego łabędzia? (O homoseksualizmie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Sorry, Duchamp

To była jedna z tych zim, w jakie trudno dzisiaj uwierzyć. Miasto nierealne ze szczęścia iskrzyło się i skrzypiało. Włócząc się wieczorami, oddychaliśmy przez szaliki. Ci, którzy palili, musieli radzić sobie w rękawiczkach. Po wejściu do knajpy okulary parowały i człowiek stawał pod ścianą, czekając, aż się pokaże świat. – Zimno, że członek odpadnie – rozsądnie zauważył kolega, a potem wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę „czegoś cieplejszego”. Wylądowaliśmy w wąskiej bocznej uliczce przy wrocławskim Rynku. Ulica

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Najpiękniej

Lesbijka i cyklofrenik. Ona introwertyczna, unikająca publicznych wystąpień. On – król życia, lew salonowy, środowiskowy celebryta. Ona publikowała rzadko, raz na kilka lat, on – niezmordowanie produkował setki sonetów i białych wierszy. W jej tekstach ja było ukryte i kruche („Ogólnie rzecz biorąc nie uznaję konfesji”). W jego wierszach wywalone na wierzch, identyfikowalne, niemal bezwstydne. On żył w skomplikowanej siatce miłosnych zawirowań, w których starał się znaleźć miejsce i dla kochanek, i dla żon. Ona była samotna,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Nowi smutni

Na „Myślnik Stankiewicza” trafiłam podczas wieczoru u znajomych. Rozmawialiśmy akurat o tym, jak długo „poznaje się” ludzi, zanim dojdzie do jakiejś kameralnej intymności i będziemy mogli zrezygnować z oględnej gadki na tematy neutralne. Wtedy Łukasz pogrzebał w swoim smartfonie i znalazł definicję adronitis: „Frustracja, że tak strasznie długo trwa, zanim naprawdę poznamy drugiego człowieka (…). Chciałoby się zacząć od najgłębszych tajemnic i najintymniejszych szczegółów, a dopiero potem wyluzowywać w stronę small-talku, żeby dopiero po latach i poznaniu wszystkich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Turbo Kot

Tekst jest dość krótki, napisany prostym angielskim. Akurat na 30 minut lektury przed snem. Włączam podcast i słyszę przyjemny głos, który czyta bezpretensjonalnie, ale nie bezbarwnie. Jedną ręką poprawiam podunię, drugą drapię po tyłku psa. Szykuje się przyjemność: na zdjęciu umieszczonym obok tekstu zbliżenie damskich i męskich ust w pocałunku. Nie ma to jak love story przed snem. Wprawdzie to strona internetowa „New Yorkera”, ale już widzę, że nie trzeba się szczególnie wysilać – zdania są proste, a metafor mało.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Dajesz, Młody!

W  satyrycznych komiksach „Przekroju”, „Szpilek” i innych magazynów mojej wczesnej młodości na początku stycznia można było zobaczyć, jak młody Nowy Rok przepędza Stary Rok. Przygarbiony dziadek z siwą brodą, pozbawiony złudzeń i smutny, oddaje laskę marszałkowską kajtkowi w pieluszce. Na starym obrazku z „New Yorkera” piękna kobieta stoi z bobasem nad grobem Starego Roku. – Jestem pewna, że będziesz lepszy niż tamten – mówi. Stary Rok wręcza Nowemu kuloodporną kamizelkę. – To ci będzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Lulanie na ostro

Świeżo narodzone Chrystusiki miały okrągłe pupki bobasów, rozkoszne policzki i papuśne kolanka. Leżały równo w kartonowych pudłach i okropnie brudziły, bo całe były z gipsu, białe i trzeba sobie było wyobrażać, że są różowe, mają rzęsy i pachną. W ogóle w kościele trzeba było sobie dużo wyobrażać i to było ogromnie sympatyczne. Wyświetlać sobie przed oczami a to anioły, a to ciało i krew, a to jak ktoś pomnaża dukaty. No i wiele razy, jak ktoś umiera: w obronie swojego dziewictwa albo na krzyżu. Białe Chrystusiki

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Agnieszka Wolny-Hamkało Felietony

Świecidło

„Można opowiedzieć wszystko oprócz własnego życia”, napisał w jednej z powieści Max Frisch. I trzeba przyznać – miał facet rację. Myślał racjonalnie. Ale pisarze się nie poddają i wciąż próbują w licznych autobiografiach obmacać jakąś prawdę. O sobie i świecie. Brzmi źle? Taki prywatny wywód nie musi jednak być nudny! Albowiem pisarze – jeśli są zdolni – mają wiele umiejętności: potrafią złapać za gardło żyćko i podać je nam na tacy. Żebyśmy w spokoju i z bliska mogli dokonać

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.