Wpisy od Bronisław Łagowski
Lewica – słowa i rzeczy
Na lewicy mają kłopot: co dziś znaczy lewicowość? Politykom łatwiej, bo mogą uchwalić odpowiedź większością głosów po zasięgnięciu rady w instytutach badania opinii publicznej. Profesorowie natomiast chcieliby się dopracować jasnej definicji. Trudne to zadanie nawet dla profesora Jerzego Wiatra, który politologię i socjologię ma w małym palcu. Kłopoty te podzielam o tyle, o ile czuję się związany z lewicą, a czuję się, bo SLD, niezależnie od zmistyfikowanej świadomości jej przywódców i dużej części aktywistów była partią realnie konserwatywną.
Same rozczarowania
Lewica miała nadzieję, że główna linia podziału w polskiej polityce będzie przebiegać między partiami proeuropejskimi i antyeuropejską prawicą. Wrogości pochodzące z końcówki PRL miałyby dzięki temu osłabnąć. Upragnione przegrupowanie jednak nie nastąpiło. Podziały na tle stosunku do Unii Europejskiej istnieją, ale mają znaczenie drugorzędne. Nie doszło do zbliżenia między Unią Wolności a SLD. „Gazeta Wyborcza”, której liderzy Sojuszu powierzyli zaspokajanie swoich potrzeb ideowych, zadała ich partii cios, po którym SLD chyba się już nie pozbiera.
Apologia spóźniona lub przedwczesna
Sprawę pułkownika Kuklińskiego najtrafniej ujął Lech Wałęsa (miał dobrych doradców): szpiegując na rzecz Amerykanów, Kukliński dał dowód odwagi w słusznej sprawie, ale teraz nie chcemy mieć szpiegów w polskim wojsku, nie będziemy więc stawiać go na piedestale. Na takie klarowne postawienie sprawy nie zdobył się, o ile wiem, żaden z polityków lewicy. W sytuacjach ostrych sporów dają się oni przeważnie zahipnotyzować prawicy i mówić oraz robić to, co ona im każe. Przyznam, że do ostatniej chwili obawiałem się, że jakiś minister
Władza kultury
Czy przewaga kultury katolickiej nad laicką w Polsce może nie dać w efekcie przewagi partii katolicko-narodowej nad innymi partiami? Do tej pory tak się nie stało i można się było temu dziwić. Godny uwagi sukces Ligi Polskich Rodzin w wyborach europejskich skłania do rozważenia tego tematu. W czystej demokracji ten zwycięża, kto lepiej umie mówić. Lepiej, nie z punktu widzenia miłośników polszczyzny czy reguł krasomówstwa, lecz pod względem komunikatywności, zdolności trafienia do przekonania masom. Język, jakim posługują się politycy
„Kraj nasz i wasz”
Trzeba naszym politykom powiedzieć coś uspokajającego, żeby ze strachu przed Lepperem nie narobili wielkich głupstw, szkodliwych dla nich i dla nas. Nie bójcie się Leppera, on wam nie wydrze ani premierostwa, ani prezydentury, przynajmniej po najbliższych wyborach, bo co do dalszej przyszłości, to wszystko w rękach Boga, więc módlcie się na wszelki wypadek. Po rozmowie przy kawie z mało może reprezentatywną, bo czteroosobową próbką, dochodzę do wniosku, że jeśli partię Leppera w wyborach do Sejmu poprze 20 procent wyborców, będzie to dla niej
Polska w malignie
Sejm, który ma reprezentować naród, wyrażać jego wolę, uznał, że najważniejszą sprawą w roku 2003 i 2004 jest afera Rywina. Dokładnie mówiąc, nie Sejm tak uznał, lecz partie w nim reprezentowane. Narzuciły one trzydziestu milionom ludzi jako temat do myślenia zagadkę kryminalną, kto posłał Lwa Rywina, producenta filmowego, do firmy Agora po łapówkę. I z góry dały na to odpowiedź: posłał SLD. Powołały komisję śledczą, a w rzeczywistości od początku oskarżającą. Założono, że raport z tego śledztwa komisja przyjmie większością głosów.
Za Unią, a nawet przeciw
Niemcy życzą sobie, aby w krajach Unii wprowadzić minimum podatkowe. Wypowiedź kanclerza Schrödera w Warszawie nieprzyjemnie zdziwiła naszych polityków. Tak jakby dopiero teraz zauważyli, że jedną ze sprężyn ustawodawstwa Unii Europejskiej jest chęć osłabiania konkurencyjności gospodarek krajów unijnych wobec siebie. Służyło temu przede wszystkim ustawodawstwo socjalne: nie zgadzamy się, aby kraj ten lub tamten wysforował się przed nas, chroniąc swoją gospodarkę przed obciążeniami socjalnymi. Będziemy zatem bronić socjalnych
Gruba skóra
Guliwer w swoich podróżach trafił do kraju, gdzie petentom starającym się o coś w rządzie zalecano „dać pierwszemu ministrowi szczutka w nos, nogą w brzuch, szpilką w spodnie, przydeptać mu nagniotek, uszczypnąć mocno w ramię lub za uszy pociągnąć, ażeby lepiej pamiętał sprawę, którą mu opowiedziano. Tenże sam komplement należy dopóty powtarzać, aż rzecz pożądana albo nastąpi, albo zupełnie odmówioną zostanie”. Gdy jakiego wieczoru wezmę za dużą dawkę telewizji albo gdy wrócę z jakiegoś upolitycznionego zgromadzenia, a we krwi mam już
Nieuważność
Policjanci myśleli, że strzelają do gangstera, a strzelali do „naćpanego” młodzieńca za kierownicą. Policja przyjechała, aby bronić studentów przed bandą chuliganów, ale zabiła studenta. Kto miał do czynienia z rzemieślnikami, ten wie, że dopiero w trakcie roboty przypomina im się, że nie zabrali jakiegoś niezbędnego narzędzia; prawie zawsze zabraknie im jak nie gwoździ, to kleju albo uszczelek. Policji łódzkiej w trakcie interweniowania zabrakło gumowych pocisków. Ileż to razy słyszeliśmy o pomyłkach pielęgniarek, które przez nieuwagę podawały niewłaściwe lekarstwa, co w paru przypadkach spowodowało śmierć
Uwstecznienie moralne
Wraca sprawa Szymona Morela i ja wracam do sprawy. Istnieje w Polsce kadra sygnatariuszy przekonanych o wielkiej sile oddziaływania swoich nazwisk. Podpisują oni różne listy otwarte, petycje i wezwania przeważnie w dobrej sprawie. I przeważnie w sprawach oczywistych. Nie przeczę, że oczywistość pozostawiona sama sobie może być bezsilna i że zatem potrzebuje niekiedy poparcia. Gdy sprawiedliwemu wyrządzana jest niesprawiedliwość, to każdy wie, że tak być nie powinno i w zasadzie nikomu nie jest potrzebne pouczenie ze strony laureatów Nobla. Jeśli sławne nazwiska







