Nieuważność

Nieuważność

Policjanci myśleli, że strzelają do gangstera, a strzelali do „naćpanego” młodzieńca za kierownicą. Policja przyjechała, aby bronić studentów przed bandą chuliganów, ale zabiła studenta. Kto miał do czynienia z rzemieślnikami, ten wie, że dopiero w trakcie roboty przypomina im się, że nie zabrali jakiegoś niezbędnego narzędzia; prawie zawsze zabraknie im jak nie gwoździ, to kleju albo uszczelek. Policji łódzkiej w trakcie interweniowania zabrakło gumowych pocisków. Ileż to razy słyszeliśmy o pomyłkach pielęgniarek, które przez nieuwagę podawały niewłaściwe lekarstwa, co w paru przypadkach spowodowało śmierć pacjentów. Magazynierka w łódzkiej policji zamiast pocisków gumowych wskutek nieuwagi wydała ostre, a policjanci, też przez nieuwagę, załadowali nimi broń. Z robieniem rzeczy niewłaściwych wskutek nieuwagi mamy do czynienia na każdym kroku. W Polsce nie mogą rozwinąć się przemysły wytwarzające rzeczy precyzyjne, bo pracownicy nie są zdolni do odpowiedniego skupienia uwagi na tym, co robią. Polskie produkty przemysłowe są w ogóle gorsze od zachodnioeuropejskich, o czym wszyscy wiemy, ale sądzimy, że jest to fakt zbyt trywialny, aby się nad nim zastanawiać. Niewiarygodne byłoby założenie, że nieuważność występuje powszechnie wyłącznie w stosunku do rzeczy materialnych, a w sprawach umysłowych już jesteśmy uważni. Jeżeli tak trudno skupić uwagę na tym, co dotykalne, ciężkie, widoczne, przestrzenne itp., to ileż trudniejsze musi być dokładne pojmowanie tego, co jest tylko sensem, znaczeniem, pojęciem. W naszych rozumowaniach, w wypowiedziach dopieroż roi się od pomyłek! Wypowiedzi polityków czy wywody dziennikarzy nie dają natychmiastowego skutku w postaci ofiar śmiertelnych. Z pewnością nie dlatego, że są bezbłędne, lecz dzięki temu, że odnoszą się do fikcji. Trzeba też rozważyć, czy nigdy nie powodują ofiar śmiertelnych. Jeżeli rzeczywiście mają znaczenie, to mogą zabijać, truć, kaleczyć w dłuższym okresie czasu, jaki jest potrzebny na to, aby od gęby sejmowego mówcy zdążyły przejść przez ciąg przyczynowo-skutkowy do końcowego efektu. Mówimy nieco patetycznie: idee mają konsekwencje. Fałszywe idee mają szkodliwe konsekwencje. Również głupie przemówienia posłów mają konsekwencje. Gdyby dystans między tym, co oni mówią, a tym, co z tego wynika, można było przedstawić w odpowiednim skrócie, połowę z nich uznalibyśmy za nieumyślnych sprawców śmierci, okaleczeń, katastrof drogowych i budowlanych i innych nieszczęść dotykających miliony ludzi.
Magazynierka policyjna pomyliła przez nieuwagę naboje gumowe z ostrymi. Skutek był natychmiastowy i realny. Odizolujmy tę pomyłkę od skutku i zobaczymy, że niczym się ona „sama w sobie” nie różni od miliona innych pomyłek, jakie tego dnia zostały popełnione w Polsce wskutek nieuwagi. Ten milion pomyłek daje miarę naszego oderwania od rzeczywistości w życiu codziennym. Dni świątecznych nie liczymy, bo one służą temu, abyśmy mogli pożyć sobie marzeniami i fantazją. Politycy mają święto każdego dnia i dlatego tak wielu chce być politykami. Państwo zapewnia im beztroskę materialną i za to oczekuje od nich snucia projektów, planów na przyszłość i podróżowania po stolicach całego świata. I daje jeszcze jeden, może najważniejszy, przywilej. W mafiach – pruszkowskiej i innych – panuje taki obyczaj, że kto znieważa kompana, musi się liczyć z tym, że może być zabity. Poza mafią, wśród normalnych ludzi, znieważanie drugiego także nie jest całkiem bezpieczne – można za to zdrowo oberwać po mordzie. Scena polityczna natomiast to takie urządzenie, gdzie wszyscy mogą lżyć się nawzajem i nikomu nic za to się nie stanie. Przywilej bezkarności jest przynętą przyciągającą do polityki i dziennikarstwa ludzi o skłonnościach oskarżycielskich.
Wracam do policjantki, która pomyliła naboje. Posłanka Jolanta Banach chyba jako pierwsza obciążyła odpowiedzialnością za to, co zrobiła policja w Łodzi, Ryszarda Kalisza, kilka dni przedtem mianowanego ministra jeszcze nierządzącego rządu i zażądała jego dymisji. Różnica między magazynierką a posłanką polega na tym, że pierwsza działa w rzeczywistości, gdzie skutki są natychmiastowe, a posłanka w sferze fikcji, gdzie pomyłki nie przynoszą skutków i mogą być popełniane bezkarnie. Pod względem stosunku do faktów, do rzeczywistości – różnic między nimi nie ma. Obie są jednakowo nieuważne. Nowy minister już nie wskutek nieuwagi, lecz przez nieodzowny politykowi oportunizm od razu uznał swoją odpowiedzialność. Jakież on miał podstawy brać na siebie odpowiedzialność po paru dniach figurowania w rządzie?
Debatę sejmową na temat pomyłek policyjnych oglądałem przez kilkanaście minut i nie jednym ciągiem. To było straszne. Żaden z tych mówców nie nadaje się na magazyniera ani policjanta. Wszystko, co oni tam krzyczeli, było paranoją. Jeżeli coś reprezentowali, to przede wszystkim narodowe nieliczenie się z rzeczywistością, sumę pomyłek popełnionych tego dnia w całej Polsce i nieuważność jako powszechną cechę mieszkańców tego kraju.
Nieuważność jest skutkiem stylu życia i warunków, w jakich ono przebiega. My tu, w Polsce, żyjemy w chaosie organizacyjnym i materialnym. Niczego się nie wymyśli i niczego precyzyjnie nie wykona w warunkach uniemożliwiających skupienie uwagi. Możliwość zapewnienia sobie ciszy jest pierwszym, najbardziej elementarnym warunkiem skupienia uwagi. W Polsce nie ma jej ani na osiedlach mieszkaniowych, ani w domach; ani w górach, ani na Mazurach. W biurach trwa bezustanna gadanina. Styl życia zmienia się w kierunku zupełnego zamętu emocjonalnego. Program pierwszy Polskiego Radia nadaje w środku dnia reklamę żelu do części intymnych, który wzmaga niebywale rozkosze seksualne. Jak zabronić policjantom słuchania takich reklam? Jeżeli będą słuchać, to jak można liczyć na to, że nie pomylą kul do zabijania od kul do straszenia. Wskutek takich audycji ten naród będzie się upodabniał do małp.
Nasi ustawodawcy będą ostatnimi, którzy to wszystko pojmą. Gdy taki poseł krzyczy, że pomyłkowe zastrzelenie studenta jest „zbrodnią!”, „zbrodniczą zbrodnią!” itp., to możemy być pewni, że on nie myśli o tym, o czym mówi. Myślami jest gdzie indziej: przy sondażach, przy wyborach. Nie wiemy, przy czym była magazynierka wydająca naboje.

 

Wydanie: 21/2004

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy