Wpisy od Jan Widacki
Gajowy pilnie potrzebny
Po raz kolejny ujawniły się różnice poglądów między rządem a prezydentem. Mało tego. Po raz kolejny zostały upublicznione. Od dawna, a w każdym razie od czasu zawetowania ustawy medialnej, wiadomo, że prezydent rzeczywiście jest gotów zrealizować swoje obietnice i zawetować wszystkie ustawy, które rząd i Platforma uważają za najważniejsze, kluczowe dla reformy państwa. Wiadomo już też, że bez poparcia SLD odrzucenie weta jest niemożliwe. Arogancja Platformy, która absolutnie nie liczy się z opozycją, nawet tą jak najbardziej
Historia w służbie polityki
Rzymianie chcieli wierzyć, że historia jest nauczycielką życia. Do dziś chętnie to powtarzamy, choć całe nasze doświadczenie pokazuje, że jest to nieprawda. Wiele świadczy o tym, że historia niczego nas nie nauczyła. Od lat powtarzamy te same błędy. Polityka historyczna nauczyła nas te błędy racjonalizować, ich powtarzalność uzasadniać przywiązaniem do tradycji, ba, patriotycznym obowiązkiem. Nakazała nam te błędy kochać. Miłość ojczyzny wyrażać się teraz musi bezkrytycznym stosunkiem do jej dziejów, a solidarność narodowa nie pozwala na krytyczną
Pamięć Wołynia, pamięć Chełmszczyzny
W tym roku przypada 65. rocznica ludobójstwa Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Nie ma wątpliwości, że to, co tam się dokonało, było zbrodnią ludobójstwa. Tak zbrodnie zbrojnych nacjonalistycznych formacji ukraińskich na ludności polskiej dawnych tzw. Kresów Wschodnich kwalifikuje zarówno polski kodeks karny, jak i normy międzynarodowego prawa karnego. Wszak mordowano tam Polaków, dlatego że byli Polakami. Mordowano, by wyniszczyć ich jako grupę narodową, a demonstrowanym tak terrorem zmusić pozostałych do opuszczenia terenów, które
Zawodu adwokata dziwne pojmowanie
W „Dzienniku” ukazał się wywiad z byłym adwokatem, dziś sędzią Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Wiesławem Johannem. Już sam tytuł wywiadu na pierwszy rzut oka wydaje się zdumiewający: „Nigdy nie broniłbym esbeka”. Dziwne to wyznanie adwokata. Ja raz w życiu broniłem byłego esbeka, w związku z czym różne prawicowe szmatławce z upodobaniem nazywają mnie „obrońcą esbeków” lub „ubeków”. Tym ostatnim epitetem obdarzył mnie ostatnio „Fakt”. Nie będę polemizował. Nie będę już po raz
Polityczne w grobach grzebanie
Wiele grobów postaci historycznych bywało otwieranych, a ich szczątki poddawane były badaniom. Zdarzało się to przy okazji remontów kościołów, gdy przypadkowo napotykano czyjś grób lub trzeba go było na czas tego remontu zabezpieczyć, przy okazji remontu samego sarkofagu. Tak na przykład w latach 70. XX w., przy okazji remontu kaplicy świętokrzyskiej katedry wawelskiej otwarto groby Kazimierza Jagiellończyka i jego żony Elżbiety Rakuszanki. Przy okazji konserwacji sarkofagu Kazimierza Wielkiego ponad
Trzech kumpli Bolka
Trwa ofensywa propagandowa przeciw III RP. Na kampanię przeciw Wałęsie, rozpętaną wespół przez propagandystów Instytutu Pamięci Narodowej i braci Kaczyńskich, nałożyła się histeria wywołana filmem TVN o trzech kumplach: Pyjasie, Maleszce i Wildsteinie. Film nijak się nie ma do faktów ustalonych w trzech procesach, jednym z czasów PRL (a więc z definicji niewiarygodnym) i dwóch z czasów III RP. Pozostańmy przy tych ostatnich. Prokuratura (konkretnie prok. Urbaniak, którego dziś pełno w mediach) prowadziła w latach 90. przez kilka lat
Agent Bolek?
Od kilku dni podstawowym tematem mediów jest polowanie na Lecha Wałęsę, któremu dwóch historyków z IPN chce za wszelką cenę udowodnić nie tylko, że był agentem SB o pseudonimie Bolek, ale nadto, że w latach 90. zniszczył część dokumentów, które tę rzekomą agenturalność miały potwierdzać. Wysiłkom badawczo-wydawniczym dzielnych i bezkompromisowych historyków towarzyszy chór polityków i publicystów. Jedni Wałęsy bronią, drudzy twierdzą, że nie tylko był agentem w latach 70., ale że był nim nadal, organizując strajk i negocjując „porozumienia gdańskie”, ba, był
Sprawy honorowe
Jeszcze nie tak dawno temu w Polsce zamiast procesowania się o zniesławienie czy naruszenie dóbr osobistych sprawy załatwiano „honorowo”. Przez pojedynek. Teoretycznie pojedynki były w II Rzeczypospolitej zakazane, jednak zabicie kogoś w pojedynku nie było traktowane jako zabójstwo, ale jako odrębne przestępstwo zagrożone karą do pięciu lat więzienia. Nawiasem mówiąc, przepisu tego nikt nie uchylił i formalnie obowiązywał on w Polsce do 1970 r. Międzywojenne statystyki sądowe nie podają, ile osób zostało skazanych za to przestępstwo. Z całą pewnością nikt nie ścigał uczestników
Biedak Dorn
Swego czasu marszałek Sejmu Ludwik Dorn był łaskaw nazwać pełnomocnika Jerzego Krauzego, mecenasa Brochwicza, „kwintesencją patologii służb specjalnych”. To piękne i jakże głębokie w swej wymowie określenie nie spodobało się czegoś mecenasowi Brochwiczowi. Uznał on, że narusza ono jego dobra osobiste, a nadto pomawia go o takie właściwości, które mogą zaszkodzić mu w opinii publicznej i podważyć do niego zaufanie potencjalnych klientów. Postąpił więc konsekwentnie. Postanowił pozwać Dorna do sądu cywilnego o naruszenie dóbr
Krótki kurs pisania paszkwili
Jak szybko napisać na kogoś paszkwil? Wzoru dostarcza Piotr Zaremba, pisząc w „Dzienniku” (21.05.2008) paszkwil zatytułowany „Jan Widacki – adwokat o wielu twarzach”. Czasu widać miał mało, zlecenie dostał w ostatniej chwili, nic nowego wymyślić już nie potrafił, szybko więc skompilował dwa inne paszkwile na mój temat, publikowane przed laty w „Newsweeku” (jeszcze pod starą redakcją) i „Rzeczpospolitej”. Nawiasem mówiąc, te dwa paszkwile pierwowzory próbowały jeszcze zachować pozory obiektywizmu. Obok odwoływania się do dyżurnych






