Wpisy od Jerzy Domański
Dziś Urban, jutro…
Nie jest dobrze, gdy w sprawy dotyczące wolności słowa i prawa dziennikarzy do krytyki wkracza prokurator. Jeszcze gorzej, gdy uruchamia się wówczas organa sprawiedliwości, które angażują autorytet państwa i ferują w jego imieniu wyroki. I to opierając się na bardzo wątpliwych przesłankach. Felieton Jerzego Urbana w „NIE” „Obwoźne sado-maso” staje się, dzięki aktywności prokuratury i werdyktowi sądowemu, jednym z najgłośniejszych tekstów ostatnich lat. W ocenie tego wyroku środowisko dziennikarskie byłoby zgodnie przeciw, gdyby rzecz nie tyczyła
Huzia na Borrella!
Z Polakami nie ma żartów. Naród to nerwowy i niezwlekający z wyjmowaniem szabli, zwłaszcza gdy uzna, że szargane są jego godność lub zasługi dla świata. A że świat ciągle nie może się na nas poznać, to co i rusz jest okazja do tego, by komuś przetrzepać skórę. Ostatnio przekonał się o tym Josep Borrell, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, polityk, który mimo tej ważnej funkcji słabo był znany w Polsce. Do czasu. Tekst „Hiszpan kontra Polska” w „Gazecie Wyborczej” rozpętał burzę. I zanim Borrellowi udało się wyjaśnić,
Nowy Rok, stare podziały
Zaczął się rok, o którym wielu Polaków myśli z lękiem. Od lat nie byliśmy w takiej sytuacji. Oby nie było gorzej, życzyli sobie Polacy w sylwestrową noc. Skąd ten minimalizm w kraju, gdzie gospodarka się rozwija, inflacja maleje, złotówka trzyma się mocno jak nigdy w historii, a nawet bezrobocie minimalnie, ale maleje? Skąd aż tyle pesymizmu, beznadziei i ludzkich rozczarowań? Odpowiedź jest w głębokim, biegunowym podziale Polski. I w zależności od tego, którą część analizujemy, można się albo radować
W SLD nie ma drogi na skróty
Trzeba mieć ponadstandardową motywację, by ubiegać się o fotel przewodniczącego SLD. I to teraz, gdy nie ma prawie dnia bez oskarżeń ludzi z legitymacjami tej partii. Przecieki, podsłuchy, sensacyjne raporty to obraz SLD w mediach. Naturalny więc i zrozumiały byłby odruch albo rezygnacji i ucieczki od polityki, albo porzucenia tonącego okrętu i rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Przywołuje się tu przykłady PO i PiS, gdzie wystarczyła zmiana szyldu, by starzy wyjadacze zaczęli uchodzić za nowe byty polityczne. Ludzie to kupili. Pytanie tylko, na jak długo ten makijaż wystarczy.
Psuje na margines
Zmęczeni udawaniem demokratów i Europejczyków politycy prawicy zrzucają maskujące stroje i łapią za kije bejsbolowe. To od dawna niespotykany w cywilizowanym świecie sposób uprawiania polityki. Choć przyznać trzeba, że tęsknota za silną władzą jest równa sile tęsknot za wolnością i demokracją. Naturalne jest przecież, że ludzie chcą pracy, sprawiedliwości i porządku. I nie muszą na co dzień zastanawiać się nad modelami władzy czy koncepcjami polityków. Nad tym, którzy są rozumni i odpowiedzialni, a którzy chcą wyłącznie władzy i przywilejów. Czyje koncepcje prowadzą do sensownego celu, a kto
Nienawiść silniejsza od prawdy
Ostatnie tygodnie pokazują, że tajną bronią lewicy w dobie tajnych notatek i przecieków może być coś, co jest absolutnie jawne. Puszczane na okrągło przez stacje telewizyjne i opisywane w gazetach. Wszechstronnie udokumentowane dowody głupoty i cynizmu. Wystarczy tylko popatrzeć na polityków prawicy i posłuchać tego, co mówią. Zobaczyć to, co śmieszne – zadęcie, kabotyńskie pozy, rozdawanie stanowisk i tytułów na długo przed wyborami, i to, co groźne – świadome destabilizowanie państwa, gry teczkami i agentami, naginanie prawa do własnych celów. Wzywanie
Komu przeszkadzał Pacławski?
Nowe otwarcie w telewizji publicznej zainicjowane przez Danutę Waniek, szefową Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, kończy się katastrofą. Dlaczego? Dlaczego gałązka oliwna, z jaką przyszła do rady i doprowadziła do obecnego składu Rady Nadzorczej TVP, skutkuje wyłącznie konfliktami, nieprzestrzeganiem jakichkolwiek reguł i bezlitosną walką z każdym, kto staje na drodze ekipie, która w telewizji chce sięgnąć po wszystko? Co to w tym przypadku oznacza? Jakie cele łączą obecną większość w radzie nadzorczej? Władza polityczna i pieniądze. Dla tej części,
Kombatanci w rękach polityków
Dramatyczny reportaż Heleny Kowalik o walce Ewy Gąsowskiej, wnuczki Jana Rybaka, z oszczercami zamordowanego w 1945 r. przez podziemie dziadka zbiegł się z decyzją Sejmu, odmawiającą przywrócenia uprawnień kombatanckich 35 tys. osób i wdowom po tych, którzy nie dożyli sprawiedliwości. Głosami prawicy (209 do 203) utrzymano w mocy restrykcje wobec części kombatantów, uchwalone w 1991 r. w atmosferze politycznej zemsty. Mimo poparcia SLD, SdPl, PSL, UP i Samoobrony nie uchwalono nowej, bardzo wyważonej i rozumnej ustawy. Radość, jaką
Bronię Paszczyka
Grecy sprzątają po igrzyskach, a Polacy szukają winnych słabego występu w Atenach. Nie ma sukcesów, więc i o ojcostwo trudno, a porażka jak zwykle jest sierotą. Nikt się nie wyrywa z samokrytyką. Odezwał się tylko prezes PKOl, Stefan Paszczyk. Zwykle stonowany i ważący słowa szczerze powiedział o paru sprawach, które ciągną polski sport w dół. I zaczęło się. Na głowę Paszczyka posypały się epitety. Dotkliwe i bolesne dla niego, porównywalne ze skalą frustracji po występach naszych olimpijczyków. Paszczyk dostaje
Polowanie na SLD
Najkrótszy komunikat z konwencji SLD mógłby ograniczyć się do słów: „Polowanie na SLD trwa”. Z kilkudziesięciu wystąpień i paru godzin dyskusji do mediów przebiły się fragmenty z tych najgłupszych, często z przekręconymi słowami. Tak można ośmieszyć każdą instytucję i konferencję. Od Konferencji Episkopatu po sesję Polskiej Akademii Nauk. Nie zawiodła „Gazeta Wyborcza”, która – tradycyjnie – w dniu co ważniejszych SLD-owskich wydarzeń wyciąga jakąś aferę z kręgów tej partii. Teraz był to Andrzej Pęczak z Łodzi, o którym „Gazeta Wyborcza” w ciągu ostatnich








