Wpisy od Krzysztof Teodor Toeplitz

Powrót na stronę główną
Felietony

Szantaż

Z niecierpliwością czekam na rozstrzygnięcie procesu w Strasburgu, w którym pewna pani pozwała państwo polskie o to, że panujące tu prawa i przepisy uniemożliwiły jej przerwanie ciąży, urodzenie zaś – trzeciego już – dziecka, do czego została zmuszona, pozbawiło ją wzroku, przed czym ostrzegali ją lekarze. Nie ukrywam też, że chciałbym, aby państwo polskie ten proces przegrało. Jest to oczywiście postawa godna potępienia. Życzenie własnemu państwu przegranej przed trybunałem międzynarodowym jest czymś okropnym, niezależnie od tego, że przypadek owej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

O duchu praw

Żyjemy w politycznym teatrze, w którym grafomańska forma przerasta treść i gdzie grana jest ostatnio sadystyczna sztuka, w której PiS poniża i tresuje swoich sojuszników z LPR i Samoobrony. Ponieważ są to, mimo wszystko, ludzie ambitni, nie trudno przewidzieć dalszy ciąg tej sztuki, kiedy szmaceni Giertych i Lepper odwiną się swoim sojusznikom, jeśli tylko poluzuje się nieco but na ich gardle. Ale są to sprawy drugorzędne. Sprawą pierwszorzędną, o czym staram się przekonywać od kilku już tygodni, jest proces

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

O czym mówi nowa mowa

Magdalena Środa w artykule „Czekając na rewolucję moralną” („Gazeta Wyborcza” 4-5.02.br.) słusznie zauważa, że na przestrzeni ostatnich miesięcy zmienił się w Polsce język debaty publicznej. „Nie mówi się o płodzie, ale o „dziecku poczętym”, nie używa się zwrotu „wolność wyboru” czy „wolność osobista”, lecz „cywilizacja śmierci”, nie mówi się o potrzebie otwartości, lecz o potrzebie „silnej tożsamości narodowej”, coraz częściej zamiast o Polakach mówi się o „rdzennych Polakach””. Kropkę nad „i” owej przemiany językowej postawiła pewna działaczka PiS z Pruszkowa,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

U nas, na co dzień

Już dość dawno pisałem na tym miejscu, że PiS jest pierwszą po 16 latach rządzącą formacją polityczną, która kieruje się względami ideologicznymi, podczas gdy wszystkim dotychczasowym, z prawa i z lewa, przyświecał dotąd, pożal się Boże, „pragmatyzm” polityczny i gospodarczy. Jest to oczywiście dosyć dolegliwe, ponieważ ideologią PiS jest katolicki nacjonalizm, idea zarówno autorytarna w swoich konsekwencjach, jak i mocno już w dzisiejszym świecie zwietrzała. Ale ma to także swoje dobre strony. Zmusza po prostu wszystkie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

„Myśmy wszystko zapomnieli…”

Największym wzięciem cieszą się u nas zdania głupie. Trudniej jest natomiast zdaniom mądrym, wymagającym namysłu. Dlatego cieszę się, że artykuł prof. Barbary Skargi „Inteligencja zamilkła” („GW” 14-15.01.br.) spotkał się jednak z jakim takim odzewem, mimo że jest mądry. Pani profesor zastanawia się w nim nad tym, dlaczego teraz, kiedy polityka polska weszła w niebezpieczny zakręt, a dookoła wyłażą upiory przeszłości – prowincjonalizm, ksenofobia, antysemityzm, szowinizm, ekscesy katofaszyzmu – inteligencja

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nasz współczesny

Mój dziadek żartował, że jeśli powie się o kimś współczesnym, że jest lub był wielkim człowiekiem, zawsze można liczyć na reakcję: „On? Niemożliwe, przecież ja go znam”. Wielkość musi się uleżeć, „ucukrować”, jak pisał poeta, zamienić cechy osobiste na pomnikowe. Znałem Aleksandra Małachowskiego, a dwa lata, jakie właśnie mijają od jego śmierci, z pewnością nie pozwoliły jeszcze zatrzeć się jego cechom indywidualnym, zapomnieć jego głosu, jego postawy, tego, co było w nim ludzkie i zwyczajne.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Ustalmy parę pojęć

PiS do spółki z Platformą Obywatelską dostarczają prasie mnóstwa zabawnych tematów. A to się kłócą, a to zbliżają się do siebie, okładając się przy okazji najgorszymi wyrazami. Daje to pole do mnóstwa komentarzy, jaskrawych tytułów i błyskotliwych wywiadów prasowych. Szlagierem sezonu – poza oczywiście widowiskową awanturą sejmową, sprowokowaną przez machlojki marszałka Jurka – stała się p. Zyta Gilowska, kobieta o stanowczych poglądach, które zmienia w miarę potrzeby. Jej przyłączenie się do rządu Marcinkiewicza ożywiło falę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Wahadło?

W okolicach świąt w nadawanym przez TVP katolickim programie „Ziarno” zdarzyło mi się widzieć osobę duchowną, księdza, który trzymając za ręce wianuszek dzieci w wieku przedszkolnym, tańczył z nimi w kółko, śpiewając przy tym, pewnie własnego wyrobu, piosenkę: „Chrześcijanin tańczy, tańczy, tańczą jego biodra, chrześcijanin tańczy, tańczą nogi chrześcijanina…”. Dzieci jak to dzieci, kręciły się w kółko i było im chyba obojętne, czy bawią się w „kółko graniaste”, „chodzi lisek koło drogi” czy też w tańczącego chrześcijanina.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Niezależność

A więc będziemy mieli Polskę świętą, patriotyczną aż do przesady, niepodległą do granic szaleństwa, dumną do śmieszności i sprawiedliwą historycznie aż do bólu, ponieważ każda sprawiedliwość historyczna zamienia się w niesprawiedliwość, tyle że wobec kogoś innego. Niejednemu narodowi zdarzały się już jednak takie przypadki i niejednemu udawało się je przetrwać, pod jednym wszakże warunkiem. Tym mianowicie, że na antypodach świętości pojawia się sceptycyzm, na antypodach patriotyzmu zjawia się rozsądny kosmopolityzm, na antypodach niepodległości rodzi się poczucie ludzkiej więzi,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Nasza kochana krzywda

Adam Mickiewicz, pisząc o roku 1812, mówi, że „ciebie lud zowie dotąd rokiem urodzaju, a żołnierz rokiem wojny”. Czyli, że każdy widział ów rok według własnego doświadczenia. Co gorsza jednak, także ów chłopski „rok urodzaju” był nieco dwuznaczny, jak pisze bowiem wieszcz, zauważono także, że nawet bydło wygnane na łąki, „chociaż zgłodniałe i chude”, zamiast się cieszyć świeżą trawą, „kładło się na rolę i schyliwszy głowy, ryczało albo żuło swój pokarm zimowy”, sami

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.